Hokej.net Logo

Kompromitacja i chaos. Radni bezlitośni dla władz STS Sanok

Marta Przybysz, prezes spółki Sportowy Sanok oraz Sławomir Miklicz przewodniczący rady miasta Sanoka [foto: Patryk Oberc]
Marta Przybysz, prezes spółki Sportowy Sanok oraz Sławomir Miklicz przewodniczący rady miasta Sanoka [foto: Patryk Oberc]

Nadzwyczajna sesja Rady Miasta Sanoka miała przynieść odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości miejskiego hokeja. Zamiast tego obnażyła skalę chaosu, brak nadzoru i narastającą frustrację samorządowców. Radni nie przebierają w słowach, mówiąc wprost o kompromitacji zarządczej, braku szacunku wobec zawodników oraz niespełnionych obietnicach wyborczych.

Portal korsosanockie.pl, będący naszym serwisem partnerskim, zebrał i przeanalizował ich stanowiska. Wyłania się z nich obraz spółki Sportowy Sanok jako struktury pozbawionej kontroli, przejrzystości i spójnej wizji działania.

Sławomir Miklicz: "Transparentność została tylko w słowach"

Radny Sławomir Miklicz wskazuje na fundamentalny problem funkcjonowania spółki, czyli brak rzetelnej informacji i realnej odpowiedzialności po stronie osób zarządzających miejskim majątkiem. Jego zdaniem sposób prowadzenia nadzwyczajnej sesji był wręcz symboliczny dla obecnego stanu rzeczy.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie otrzymaliśmy merytorycznej i szczegółowej informacji. Burmistrz jako właściciel poinformował nas, że nie ma wiedzy na ten temat, bo nie jest informowany. Rada nadzorcza poinformowała nas, że nie może udzielać żadnych informacji, bo mogłoby to zadziałać na szkodę spółki, a Pani Prezes powiedziała, że nie ma bieżącej informacji od księgowej… Niestety bardzo źle to wygląda

Miklicz przypomina, że Sportowy Sanok nie jest prywatnym przedsięwzięciem, lecz spółką utrzymywaną z pieniędzy mieszkańców.

Kapitał akcyjny został pokryty z budżetu miasta, a przecież nie są to prywatne pieniądze, tylko publiczne. Dlatego też uważam, że taka informacja należy się mieszkańcom. (...) Ostatni sezon pokazał wyraźnie, że zarówno Rada Miasta, jak i kibice zostali wprowadzeni w błąd, a wszystkie obietnice burmistrza stały się pustymi obietnicami wyborczymi bez pokrycia. Pytam zatem burmistrza: który pion nie zadziałał?

Radny nie ma wątpliwości, że obecny model współpracy zarządu z drużyną uległ całkowitemu wyczerpaniu.

Format współpracy pomiędzy zarządem a zawodnikami i trenerem wyczerpał się całkowicie. Brak zaufania, wzajemne animozje i brak wyników sportowych musi pociągnąć za sobą decyzje o niezbędnych zmianach.


Grzegorz Pasztyła: "To kryzys zarządczy i brak szacunku do sportowców"

Jeszcze ostrzej sytuację ocenia radny Grzegorz Pasztyła. Jego zdaniem publiczne deklaracje prezes spółki o dokładaniu prywatnych pieniędzy do funkcjonowania klubu są dowodem systemowej porażki, a nie sukcesu.

Jeżeli prezes mówi, że wspiera klub prywatnymi pieniędzmi, to nie jest dowód sukcesu, tylko dowód, że systemowo zabrakło planu, zabezpieczeń i realnego finansowania. (...) To już nie jest moment na emocje i opowieści, że „coś się robi”, tylko na konkrety i odpowiedzialność. To, co wypłynęło podczas obrad, pokazuje jasno, że mamy do czynienia z kompromitacją: wycofaniem drużyny z ligi, chaosem i utratą zaufania

Pasztyła zwraca uwagę na aspekt często pomijany w oficjalnych dyskusjach, czyli sposób traktowania zawodników i ludzi pracujących w klubie.

Trzecia sprawa, którą uważam za niedopuszczalną, to sposób traktowania zawodników. Jeżeli prezes spółki pozwala sobie na ton i zachowanie, w którym zwraca się do zawodników z góry, jak matka do syna albo jak do dzieciaka, to jest to po prostu nieprofesjonalne. To są dorośli sportowcy reprezentujący miasto. Bez zachowania standardu szacunku nie ma mowy o zdrowych relacjach.

Radny jasno artykułuje potrzebę rozliczenia odpowiedzialnych.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie decyzje doprowadziły do tej sytuacji i kto za co odpowiada. W takich przypadkach samorząd ma obowiązek rozważyć także konsekwencje personalne i zmianę modelu działania spółki. Musimy przestać traktować hokej jak temat emocjonalny, a zacząć jak odpowiedzialność publiczną.


Anna Szpiech: "Bez rozliczenia nie ma mowy o dalszym finansowaniu"

Konkretne i bezkompromisowe stanowisko przedstawiła radna Anna Szpiech, która nie widzi możliwości dalszego wspierania spółki bez pełnej transparentności finansowej.

Wczorajsza sesja obnażyła krytyczny stan finansowy Spółki Sportowy Sanok oraz brak transparentności w dotychczasowym zarządzaniu środkami. Niezbędne jest natychmiastowe szczegółowe rozliczenie dotacji oraz publikacja raportu o stanie zadłużenia

Jej zdaniem dalsze wsparcie miasta może być możliwe wyłącznie po spełnieniu twardych warunków.

Wprowadzenie profesjonalnego planu działania Spółki powinno być warunkiem jakiegokolwiek wsparcia z budżetu miasta.


48 godzin, które pogrążyły spółkę. Protokół z 26 stycznia kontra rzeczywistość

Podczas sesji radny Krzysztof Wronkowicz przywołał dokument, który podważa wiarygodność władz spółki. Odczytał fragment protokołu z posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Turystyki z 26 stycznia 2026 roku. Na bezpośrednie pytanie o zaległości płacowe prezes Marta Przybysz miała wówczas odpowiedzieć jednoznacznie: „Na ten moment nie ma żadnych zaległości”.

Tymczasem już 28 stycznia klub opublikował oświadczenie o braku możliwości kontynuowania gry w sezonie.

Na komisji uzyskałem zapewnienie od Pani prezes, że wynagrodzenia są wypłacane terminowo. Na wczorajszej sesji okazało się, że to nie była pełna informacja. W moim odczuciu jest to sytuacja niedopuszczalna. Rada Miasta nie może być wprowadzana w błąd, szczególnie w sprawach dotyczących finansów i funkcjonowania klubu

Te 48 godzin stały się symbolem informacyjnej przepaści pomiędzy deklaracjami zarządu a rzeczywistym stanem spółki.


Systemowa ślepota i koniec "modelu zaufania"

Z wypowiedzi radnych wyłania się spójny obraz głębokiego kryzysu. Można wskazać trzy kluczowe pęknięcia w systemie zarządzania sanockim hokejem:

Fikcja nadzoru właścicielskiego
Burmistrz jako właściciel oraz Rada Nadzorcza publicznie przyznają, że nie posiadają wiedzy o bieżącej sytuacji finansowej spółki. To stan skrajnie niebezpieczny dla finansów publicznych.

Kryzys profesjonalizmu
Relacje zarządu z zawodnikami zostały sprowadzone do poziomu osobistych animozji. Brak standardów komunikacji i szacunku niszczy fundamenty funkcjonowania klubu.

Nadużywanie „tajemnicy przedsiębiorstwa”
Zasłanianie się tajemnicą w spółce, której jedynym udziałowcem jest miasto, tworzy system patologiczny, oparty na nieufności zamiast kontroli.


Sanok na krawędzi. Czas na reset w Sportowym Sanoku

Wnioski płynące z nadzwyczajnej sesji są jednoznaczne. Spółka Sportowy Sanok w obecnej formule organizacyjnej i personalnej utraciła zdolność do profesjonalnego funkcjonowania. Kredyt zaufania wobec zarządu i władz miasta został wyczerpany.

Radni nie mówią już o kosmetycznych korektach. Domagają się pełnego audytu, rozliczenia odpowiedzialnych oraz gruntownej zmiany modelu zarządzania i komunikacji. Jeśli te postulaty zostaną zignorowane, sanocki hokej, marka budowana przez dekady, może nie przetrwać najbliższych miesięcy. A razem z nim runąć może wiarygodność tych, którzy mieli stać na straży publicznych pieniędzy.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe