Hokej.net Logo

Liga jest najważniejsza. Muszą pokazać, że są mistrzami z poprzedniego sezonu

Tomáš Fučík dwoił się i troił w bramce GKS Tychy [foto: Tomasz Gonsior]
Tomáš Fučík dwoił się i troił w bramce GKS Tychy [foto: Tomasz Gonsior]

GKS Tychy był o krok od sprawienia sporej niespodzianki w Hokejowej Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski przegrali z Servette Genewa 0:1, tracąc jedyną bramkę niespełna dwie minuty przed końcową syreną. – Myślę, że mogliśmy ugrać przynajmniej ten jeden punkt – przyznał po spotkaniu Tomáš Fučík.

Tyszanie rozegrali najlepsze spotkanie w tegorocznej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów. Przez niemal 59 minut skutecznie przeciwstawiali się jednej z czołowych europejskich drużyn, a ogromna w tym zasługa Tomáša Fučíka.

Czeski golkiper wielokrotnie ratował swój zespół, ale po meczu zwracał uwagę przede wszystkim na postawę całej drużyny.

– Dużo zależy od tego, na co przeciwnik nam pozwoli. Nie oszukujmy się, wiele zależy od rywala, od tego, jak do nas podejdzie. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że Genewa przyjechała do nas praktycznie prosto z lotniska w Warszawie. W pierwszych zmianach można było powiedzieć, że nogi mieli jeszcze w samolocie i to zagrało na naszą korzyść – stwierdził Fučík.

"Byliśmy w stanie grać wyrównany mecz"

Mistrzowie Polski długo dotrzymywali kroku znacznie wyżej notowanemu rywalowi. Fučík podkreśla jednak, że GKS nie powinien już tłumaczyć swoich wyników brakiem doświadczenia na europejskiej arenie.

– Byliśmy w stanie grać wyrównany mecz z tak dobrą drużyną. Większość z nas gra tutaj drugi sezon. W poprzednim roku rozegraliśmy sześć meczów, teraz mamy za sobą już cztery. Nie możemy więc mówić, że jesteśmy niedoświadczeni i nie wiemy, czego się spodziewać – zaznaczył bramkarz GKS-u.

W tyskim obozie po końcowej syrenie pozostał spory niedosyt.

– Nie chcę szukać żadnych wymówek. Myślę, że mogliśmy ugrać przynajmniej ten jeden punkt. Niestety przeciwnik pokazał, że tę jakość cały czas ma. Takie topowe drużyny zawsze grają do końca. Nieważne, czy jest 30., 40. czy 59. minuta. One chcą wyrywać zwycięstwa nawet w ostatnich sekundach – wyjaśnił Fučík.

Było blisko. "Z faktami się nie dyskutuje"

Im bliżej było końcowej syreny, tym bardziej realny stawał się pierwszy punkt GKS-u w tegorocznej edycji HLM. Ostatecznie jednak szwajcarska drużyna znalazła sposób na defensywę tyszan.

– Im jesteś bliżej dobrego wyniku, tym automatycznie działa natura i psychika człowieka. Zaczynasz trochę bardziej martwić się o rezultat. Jesteś blisko, ale ciągle daleko. Może to też miało wpływ, ale nie siedzę nikomu w głowie. Gol padł i nie ma sensu już tego rozpatrywać. Jak mówię: z faktami się nie dyskutuje. To już się wydarzyło – zaznaczył 32-letni golkiper.

Tyszanie mogą jednak wyciągnąć z tego spotkania sporo pozytywów. Ich gra w europejskich rozgrywkach wygląda z meczu na mecz coraz lepiej.

– Jedyne, co możemy zrobić, to wyciągnąć z tego wnioski. We wtorek czeka nas lekcja i zobaczymy, czy jesteśmy w stanie być konsekwentni, odpowiedzialni i pokazać, na co nas stać – dodał.

Coraz lepsza gra w przewadze

Pozytywnym elementem sobotniego spotkania była też postawa GKS-u podczas gry w przewadze. Tyszanie potrafili stworzyć pod bramką Roberta Mayera kilka naprawdę groźnych sytuacji.

– Dzisiaj ta przewaga wyglądała chyba najlepiej. Szanse, które stwarzaliśmy, były moim zdaniem najbardziej zagrażające bramce przeciwnika. Powiedziałbym nawet, że zasłużyliśmy przynajmniej na tego jednego gola. Oczywiście nie wiadomo, co wydarzyłoby się później, ale z faktami się nie dyskutuje. Trzeba patrzeć w przyszłość – powiedział Fučík.

GKS bardzo dobrze zaprezentował się również podczas gry w osłabieniu. Już w pierwszej tercji Tyszanie przez cztery minuty bronili się po podwójnej karze mniejszej Krzysztofa Sobeckiego i nie pozwolili niezwykle groźnej ofensywie Servette na zdobycie bramki.

– Byliśmy dobrze przygotowani na to, co przeciwnik będzie grał. Oczywiście rywal nie jest na tyle naiwny, żeby korzystać cały czas tylko z jednego czy dwóch wariantów. Kiedy zobaczyli, że jesteśmy na nie przygotowani, zmieniali swoje zagrania. Cały czas jednak całkiem dobrze na to reagowaliśmy – ocenił bramkarz mistrzów Polski.

"Liga jest dla nas ważniejsza"

GKS ma przed sobą jeszcze dwa spotkania w Hokejowej Lidze Mistrzów. Tyszanie wciąż pozostają bez punktu, dlatego Fučík nie ukrywa, że dobrze byłoby zakończyć europejską przygodę z jakąś zdobyczą.

– Fajnie byłoby nie zakończyć tej edycji z zerem punktów na koncie. Może uda się gdzieś sprawić niespodziankę czy sensację – przyznał.

Jednocześnie czeski bramkarz jasno zaznaczył, gdzie znajdują się obecnie priorytety mistrzów Polski. Już we wtorek GKS rozpocznie walkę w krajowych rozgrywkach.

– Dużo ważniejszy będzie przede wszystkim nasz start w lidze, bo jesteśmy w trudnej sytuacji. Tak naprawdę nie wygraliśmy jeszcze meczu w tym sezonie. Teraz pokaże się nasze doświadczenie, przede wszystkim zawodników, którzy są liderami. Musimy stanąć za tym zespołem i pokazać, że właśnie ta chwila jest dla nas najważniejsza – podkreślił Fučík.

I dodał: – Nie oszukujmy się, liga jest dla nas ważniejsza niż rozgrywki Hokejowej Ligi Mistrzów. Musimy pokazać, że jesteśmy mistrzami z poprzedniego sezonu.

WIĘCEJ W MATERIALE WIDEO:

 

Czytaj także:

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Servette Genewa 0:1 [12.09.26]

Zobacz galerię

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe