Liga mistrzów świata w kłopotach. Rywale GKS-u Tychy też mają problemy
Złe wiadomości napływają z kraju hokejowych mistrzów świata. Przed startem ligowego "Supersezonu" sytuacja kolejnych klubów nie wygląda najlepiej.
Finlandia w maju sięgnęła w Zurychu po tytuł hokejowego mistrza świata. Ale rzeczywistość w tamtejszej lidze nie od dziś budzi zastrzeżenia miejscowych kibiców i ekspertów. Finansowo Liiga została w ostatnich latach w tyle za czołowymi rozgrywkami kontynentu. Teraz pojawiają się kolejne niepokojące informacje o ekonomicznych kłopotach klubów, w tym także mistrza kraju, który w Hokejowej Lidze Mistrzów będzie mierzył się z GKS-em Tychy.
Już pod koniec maja pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że Tappara Tampere, która sięgnęła po tytuł mistrzowski, zakończy rok obrachunkowy ze stratą wynoszącą kilkaset tysięcy euro. Nawet więc sezon, w którym klub z regionu Pirkanmaa wywalczył mistrzostwo, nie pozwolił mu wyjść finansowo na plus. Teraz zaś dziennik "Iltalehti" poinformował, że także na minusie rok obrachunkowy kończy lokalny rywal Tappary, czyli Ilves. Według gazety strata drugiego klubu z Tampere może wynieść nawet 1,5 miliona euro. Byłby to drugi z rzędu rok "na czerwono" w ekonomicznym bilansie 16-krotnych mistrzów Finlandii. Tamtejsze kluby jeszcze oficjalnie nie opublikowały swoich rocznych sprawozdań finansowych, ale na tych dwóch z Tampere lista problemów się nie kończy. Według gazety "Helsingin Sanomat" klub Kiekko-Espoo zamknął rok stratą na poziomie 800 tys. euro, a o problemach finansowych nie od dziś mówi się także np. w odniesieniu do Pelicans Lahti i Jukuritu Mikkeli. Prezes fińskiej Liigi Jyrki Seppä przyznaje, że widzi problem.
- To jest niepokojące, jeśli mimo zdobycia mistrzostwa ma się finansową stratę. Nie jest to dobra sytuacja. Sportowy sukces powinien lepiej korelować z sukcesem ekonomicznym. To jest wyzwanie i nie da się temu zaprzeczyć - skomentował Seppä na łamach "Iltalehti".
On sam ma problem podwójny, bo jest prezesem nie tylko całej ligi, ale także klubu Ilves. Oba kluby z Tampere występują w tej samej hali - nowoczesnej Nokia Arenie, do której przeniosły się pod koniec 2021 roku. I pierwsze lata spędzone w tym obiekcie były dla nich bardzo dochodowe. Seppä przyznaje jednak, że obraz zakłamały nieco rozgrywane właśnie w Tampere i w tej hali rok po roku (2022 i 2023) Mistrzostwa Świata Elity.
- One przyniosły obu klubom zewnętrzne dochody, które nie są częścią normalnego biznesu. Oba kluby miały wyjątkowo dobry start w nowej hali, co oczywiście było świetne. Ale teraz, gdy tych dochodów takich samych nie ma, utknęliśmy w trudnej codzienności - mówi. - Myślimy o tym intensywnie, jak możemy zmienić ten wynik na plus, co jest absolutnie kluczowe, bo żadna firma nie może wytrzymać notowania strat rok w rok. Nie wydaje mi się, żeby oba kluby z Tampere miały taką bazę właścicielską, która może pompować pieniądze bez końca. Jeśli będą takie krótsze okresy jak ten obecny, to przez nie przejdziemy, ale to nie może być trend długoterminowy.
Seppä dodał, że koszty grania w Nokia Arenie są wyższe niż w starych halach ze względu na opłaty za wynajem obiektu. Przyznał także, że na problemy klubów wpływa ogólna sytuacja ekonomiczna w kraju.
- Musimy pamiętać, że kluby są wielkimi pracodawcami. Generalny wzrost wynagrodzeń idzie swoją drogą, podobnie jak opłaty za wynajem, ceny energii itd. One wszystkie rosną i tę sytuację jest trudno kontrolować. My nie możemy kontrolować przepływu wydatków w żaden inny sposób niż poprzez koszty osobowe - mówi.
O wyzwaniach finansowych w fińskim hokeju mówi się już od dawna, a za jeden z powodów uznawano fakt, że istniejąca do tej pory 16-zespołowa liga jest zbyt duża. Postanowiono więc ją zreformować, ale w sposób dość nietypowy, bo na najbliższy sezon została... powiększona. Do 16 występujących dotąd zespołów dołączył najlepszy w rozgrywkach na drugim poziomie Jokerit Helsinki, który dysponuje wielkim potencjałem marketingowym i ma dużą rzeszę kibiców. Najbliższe rozgrywki będą tzw. Supersezonem - to sezon przejściowy, w którym wystartuje 17 ekip, a po nim 3 najgorsze spadną i w rozgrywkach zostanie 14 drużyn. 10 kolejnych utworzy tzw. poziom B, czyli realnie drugą klasę rozgrywkową.
- Staramy się stworzyć system rozgrywek ligowych w taki sposób, żeby przynosiły one tak wiele emocji, jak to możliwe - mówi Jyrki Seppä. - Chodzi o to, żeby zarówno konsumenci, jak i nasi partnerzy, pozytywnie odbierali to, co im przedstawiamy. Nawet jeśli czasy są pełne wyzwań, to są małe czynniki wskazujące, że ta obecna negatywna sytuacja może się pozytywnie odmienić. Mamy duże oczekiwania co do tego, że pozytywny rozwój zachowań konsumentów będzie kontynuowany.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
kijek od szczotki
Może waszym problemem jest to, że w kibicach widzicie "konsumentów", a nie kibiców?