Nie mogli powstrzymać wzruszenia. Norwegowie dokonali czegoś niemożliwego. "To szalone"
Historyczny brązowy medal Norwegii miał wielu bohaterów, ale trudno znaleźć zawodnika, który po końcowej syrenie był bardziej wzruszony niż Eskild Bakke Olsen. 24-letni napastnik występujący na co dzień w szwedzkim Linköping HC pomógł Norwegom sięgnąć po pierwszy medal mistrzostw świata w historii. Po zwycięstwie nad Kanadą 3:2 po dogrywce nie krył emocji. – Jestem tak dumny z tej grupy – mówił.
Jeden z symboli historycznego sukcesu
Norwegowie byli największą sensacją mistrzostw świata 2026. Drużyna, która przed turniejem nie była wymieniana w gronie kandydatów do medalu, najpierw awansowała do strefy medalowej, a następnie pokonała Kanadę w meczu o trzecie miejsce.
Dla 24-letniego Olsena był to najważniejszy moment w reprezentacyjnej karierze.
– Jestem tak dumny z tej grupy. Z tego, jak podeszliśmy do tego wyzwania i jaką drogę przeszliśmy. To było szalone kilka tygodni i jestem niezwykle dumny z chłopaków oraz całej norweskiej reprezentacji – powiedział.
Napastnik Linköping HC należał do grona zawodników, którzy swoją energią i zaangażowaniem napędzali norweską drużynę przez cały turniej.
Pierwszy medal w historii
Po końcowej syrenie do zawodników zaczęło docierać, czego właśnie dokonali.
– To był długi turniej. Dziesięć meczów w piętnaście dni. Teraz organizm jest kompletnie wyczerpany. Ale dziś będziemy świętować i cieszyć się tym brązowym medalem. Pierwszym w historii Norwegii. To coś niewiarygodnego – podkreślił.
Dla kraju, który przez lata pozostawał w cieniu światowych potęg, miejsce na podium mistrzostw świata jest wydarzeniem bez precedensu.
– To szalone. Naprawdę szalone. Stworzyliśmy historię dla norweskiego hokeja i myślę, że dopiero za jakiś czas w pełni zrozumiemy, czego dokonaliśmy – dodał.
Kanada znów pokonana
Norwegowie już wcześniej podczas turnieju pokazali, że potrafią znaleźć sposób na Kanadyjczyków. W meczu o brąz ponownie zagrali odważnie i konsekwentnie.
– Za każdym razem, gdy gramy z Kanadą, wiemy, że musimy dać z siebie wszystko, a nawet trochę więcej. Myślę, że właśnie to zrobiliśmy. Wyszliśmy na lód bardzo mocno, walczyliśmy jeden za drugiego i stworzyliśmy sobie wiele sytuacji – ocenił Olsen.
Decydująca bramka w dogrywce wywołała eksplozję emocji.
– To było nierealne. Kiedy zobaczyłem, jak Noah zdobywa tę bramkę, emocje po prostu eksplodowały – przyznał.
Medal zawiśnie nad telewizorem
Pytany o to, gdzie będzie przechowywał historyczny krążek, odpowiedział bez chwili wahania.
– Medal? Powieszę go w salonie, nad telewizorem. Tam będzie jego miejsce – powiedział z uśmiechem.
Można przypuszczać, że przez wiele lat będzie przypominał mu o największym sukcesie w historii norweskiego hokeja.
Nie załamali się po końcówce
Norwegowie byli bardzo blisko zwycięstwa jeszcze przed dogrywką. W końcówce trzeciej tercji Kanada zdobyła jednak dwa gole i doprowadziła do wyrównania.
Mimo tego zespół nie stracił wiary.
– To było bardzo trudne. Prowadzisz, do końca zostają dwie minuty, a rywal zdobywa dwa gole. Ale ta grupa jest niesamowita. Naprawdę niesamowita – tłumaczył Olsen.
– Po raz kolejny pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo zgraną drużyną. Walczymy jeden za drugiego. W tym turnieju udowadnialiśmy to wielokrotnie – dodał.
Klucz? Zapomnieć o półfinale
Zdaniem norweskiego napastnika ogromne znaczenie miała reakcja zespołu po porażce w półfinale.
– Myślę, że kluczem było zapomnienie o poprzednim meczu. To było trudne spotkanie. Szwajcaria była naprawdę bardzo dobra. Musieliśmy jednak zacząć od nowa i skupić się na kolejnym wyzwaniu – wyjaśnił.
Norwegowie wyszli na lód przekonani, że mogą pokonać jednego z gigantów światowego hokeja.
– Wiedzieliśmy, że potrafimy grać przeciwko Kanadzie. Mieliśmy pewność siebie i to było bardzo ważne – zaznaczył.
Wielkie słowa o bramkarzu
Na zakończenie Olsen nie zapomniał o człowieku, który wielokrotnie ratował Norwegów podczas mistrzostw.
– Dla mnie jest najlepszym bramkarzem świata. Udowadniał to praktycznie w każdym meczu i w każdym wielkim turnieju. Mam nadzieję, że zobaczymy go także w Pucharze Świata, bo jest po prostu niesamowity – podsumował.
Dla Eskilda Bakke Olsena i jego kolegów był to wieczór, który przejdzie do historii. Norwegia po raz pierwszy stanęła na podium mistrzostw świata, a młody napastnik z Linköping HC był częścią drużyny, która dokonała czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe.
Czytaj także:
- Ależ lista gości na pożegnaniu słowackiego hokeisty! Plejada legend NHL zjechała do Trenczyna
- Urodził się w Gdańsku. Etatowy reprezentant Niemiec przenosi się do Szwecji
- Szok na Słowacji! Kolejny klub znika z mapy
- Chcą równych praw i grożą bojkotem Mistrzostw Świata. "Mamy już dość!"
- Słoweński klub uratowany! Wraca do gry pod nową nazwą

Komentarze