Mistrz NHL zawieszony już po pierwszym meczu [WIDEO]
Mistrz NHL z ubiegłego sezonu już po pierwszym meczu nowych rozgrywek został zawieszony przez ligę.
NHL poinformowała o zawieszeniu na 2 spotkania gracza Vegas Golden Knights Bretta Howdena za nielegalny atak na głowę zawodnika Seattle Kraken Brandona Taneva podczas wtorkowego meczu inaugurującego dla obu drużyn nowy sezon.
Howden w trzeciej tercji zaatakował Taneva w okolicy linii czerwonej, uderzając barkiem w jego głowę. Sędziowie nałożyli na niego za to karę meczu.
- Należy zauważyć, że oba elementy przepisu o nielegalnym ataku na głowę zostały w tej sytuacji wypełnione. Po pierwsze, głowa jest głównym punktem kontaktu i przyjmuje większość siły wejścia. Po drugie, kontakt z głową w tym zagraniu był do uniknięcia - uzasadnił swoją decyzję o zawieszeniu Wydział Bezpieczeństwa Zawodników NHL.
Komórka dyscyplinarna podkreśliła, że Howden podjechał do rywala w taki sposób, że ominął centralną część jego ciała, a wycelował w głowę.
- Gdyby Howden chciał wykonać ten atak [poprawnie], powinien pozostać w obniżonej pozycji i wybrać kąt, pod którym uderzyłby przez ramię i centrum ciała Taneva, a nie taki, który sprawił, że głowa stała się głównym punktem kontaktu - wyjaśniono w uzasadnieniu.
Howden, który w poprzednim sezonie sięgnął w barwach "Złotych Rycerzy" po Puchar Stanleya, za okres zawieszenia nie otrzyma wynagrodzenia, a wszystkie pieniądze zostaną przekazane na specjalny fundusz wsparcia zawodników NHL w nagłych wypadkach.
Jako że nie miał do tej pory żadnych problemów dyscyplinarnych w NHL, to kara finansowa nie będzie wymierzona na podstawie bardziej restrykcyjnego taryfikatora. Straci dokładnie 19 791 dolarów i 66 centów.
Czytaj także:
- Weteran z wielkim CV w Dallas Stars. Ma pomóc w walce o Puchar Stanleya
- Jedziemy do Dallas i Chicago! NHL na stadionie dla ponad 100 tysięcy widzów!
- Od treningów w domowej piwnicy po gwiazdę NHL. "Uwielbia grać i wygrywać"
- Rekordowy kontrakt w Detroit! Aż 91 milionów dolarów
- Sensacyjny powrót legendy NHL? Rangers chcą ratować sezon. 40-latek znów założy sprzęt?

Komentarze