Hokej.net Logo

Mocne słowa napastnika GieKSy. "Powinniśmy podejmować łatwiejsze decyzje"

fot: Klaudia Baron
fot: Klaudia Baron

GKS Katowice przegrał na wyjeździe z Unią Oświęcim 2:4 w czwartym meczu półfinału play-off. Stan rywalizacji wynosi 2:2, a losy awansu do finału wciąż pozostają sprawą otwartą. – Wiemy, jak powinniśmy przeciwko nim grać i jak mamy grać, żeby ich pokonać – zaznaczył Ian McNulty, napastnik ekipy z alei Korfantego.

Katowiczanie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie. W 6. minucie prowadzenie dał im Ian McNulty, który skutecznie dobił krążek po próbie Jonasza Hofmana. GieKSa mogła szybko podwyższyć wynik, ale brakowało skuteczności i odrobiny szczęścia: Albin Runesson trafił w podstawę bramki, Hofman w poprzeczkę, a strzał Bartosz Fraszko zatrzymał Linus Lundin. Niewykorzystane okazje szybko się zemściły. W końcówce pierwszej tercji gospodarze zdobyli dwa gole i odwrócili losy meczu.

W drugiej odsłonie GieKSa zdołała jeszcze odpowiedzieć. W 30. minucie Jean Dupuy popisał się efektownym uderzeniem z powietrza, doprowadzając do wyrównania. Jednak chwilę później Unia Oświęcim ponownie objęła prowadzenie. Strzał z niebieskiej oddał Reece Scarlett, tor lotu krążka zmienił Daniel Olsson Trkulja, a dobijający Ołeksandr Peresunko skierował go do siatki. W końcówce ostatnie słowo należało do Villego Heikkinena, który umieścił gumę w pustej bramce.

Po spotkaniu głos zabrał McNulty, który nie ukrywał, że kluczowym problemem jego zespołu była skuteczność.

– Cóż, po prostu nie mamy odpowiedniej jakości strzałów i skuteczności, jakiej potrzebujemy. Czasami też brakuje zawodników przed bramkarzem – przyznał napastnik GieKSy, zwracając uwagę na elementy, które wymagają natychmiastowej poprawy.

Kanadyjczyk podkreślił również, że rywale potrafili skutecznie narzucić swój styl gry, szczególnie w tercji obronnej katowiczan.

– Rywal mocno naciska w naszej tercji, a powinniśmy podejmować łatwiejsze decyzje. I nie trzymać tak sztywno. Ale dzisiejszy mecz był o wiele lepszy pod względem gry zespołowej. Byliśmy o wiele lepsi. Wiemy, że Unia to dobra drużyna. Więc wiemy, jak powinniśmy przeciwko nim grać i jak mamy grać, żeby ich pokonać – zaznaczył 33-letni środkowy, który jest jednym z najlepiej punktujących graczy katowickiego klubu. W 10 meczach trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i zaliczył sześć asyst.

Nie zabrakło też odniesienia do braku szczęścia, które - zdaniem McNulty’ego - w kluczowych momentach nie było po stronie GKS-u.

– Czasami bardzo dziwnie się ten krążek odbija. Po prostu szczęście nie jest po naszej stronie, ale musisz po prostu ciężko pracować i miejmy nadzieję, że w kolejnym meczu krążek będzie się dla nas odbijał lepiej – stwierdził kanadyjski napastnik.

Mimo porażki Katowiczanie zachowują spokój i liczą na przełamanie we własnej hali, gdzie czują się wyjątkowo mocni.

– Tak, dokładnie. Wiecie, "nasz dom" to trudne miejsce dla drużyny rywala i wiesz, zajmujemy pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym, więc mamy przewagę własnego lodowiska i zamierzamy to wykorzystać, bo wiemy, że drużyny nie lubią do nas przyjeżdżać. Z naszymi szalonymi kibicami, którzy są bardzo głośni. I dlatego cieszymy się, że w kolejnym meczu zagramy u siebie – zaznaczył Ian McNulty.

Dodajmy, że piąty mecz tej serii odbędzie się w poniedziałek o 18:30.
 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 6

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • stary kibic
    2026-03-21 15:59:56

    właśnie gieksa w tym meczu miała dużo szczęścia odwrotnie jak mówi ten kanadyjczyk .

  • Magic_Un
    2026-03-21 16:40:15

    A co do kibiców to co on porównuje, głośno może i jest w Katowicach, ale jak się to ma do ostatnio na Unii prawie 4 tys. Do 1,3

    • Buku
      2026-03-21 19:23:42

      Tam jest taka akustyka tej sali gimnastycznej, że 5 osób zrobi hałas. Przykre, że przy takiej drużynie w sezonie nie jest zapełniana.

  • mariolux
    2026-03-21 19:28:30

    To samo można powiedzieć chłopczyku odnośnie meczów Unii w spodku. Każdy z nich mógł się skończy wygraną Biało-niebieskich.
    A kibice w spodku to oczywiście mogą konkurować z JKH albo z Toruniem. Dwie przyśpiewki które brzmią jak porykiwanie bawołów😂🤣
    Oczywiście najważniejszy jest optymizm. Tak trzymaj👌

  • KAZINSKI
    2026-03-21 22:30:58

    Szczęście to raczej GKSa ma 1 gol odbity krążek od bandy i dezorientacja bramkarza, a drugi jeszcze szczęśliwszy bo guma odbita od bandy, pleksy siatki nad bramką i w końcu Lundin sam sobie wbija do bramki. Ani jednej super bramki z akcji. w 3 meczu gol samobójczy, a w 2 strzał rozpaczy w dogrywce.

  • Jacol
    2026-03-22 10:12:45

    Proponuję, aby przedmówcy przeczytali wypowiedź ze zrozumieniem, bo widać, że emocje i kompleksy mocno przesłaniają obraz sytuacji. Ian jasno mówił, że GieKSa nie miała szczęścia w dwóch ostatnich meczach – a nie, że Unia wygrała wyłącznie dzięki szczęściu
    Naturalne jest też, że gra na własnym lodowisku stanowi atut dla każdej drużyny, ale jak widać przedmówcy są specjalistami z oświęcima w biciu piany . Każda porażka to szczęście przeciwnika lub skrzywdzili ich sędziowie. Jeśli uważa, że doping w Katowicach pomaga zespołowi i wpływa na wyniki, ma do tego pełne prawo. Nigdzie nie stwierdził, że gdzie indziej jest słabo – to już nadinterpretacje.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe