MŚ Elity: Kanada kontynuuje zwycięski marsz. Rodziny przybyły ze wsparciem [WIDEO]
Reprezentacja Kanady odniosła kolejne zwycięstwo na rozgrywanych w Szwajcarii Mistrzostwach Świata, choć jej dzisiejszy mecz nie przejdzie do historii hokeja jako najbardziej efektowny. Wygranej wreszcie doczekali się za to Niemcy.
Piątek od początku miał być dla Kanadyjczyków ważnym dniem, bo właśnie dziś do Szwajcarii przybyły rodziny zawodników z ojczyzny hokeja, o czym zwykle mówi się sporo, gdy Kanada gra na międzynarodowych turniejach w Europie. Na lodzie w meczu grupy B drużyna Mishy Donskova miała zadanie pokonać Słowenię i zrobiła to, ale po niezbyt interesującym meczu. Kanadyjczycy strzelali po jednym golu w każdej tercji. Tym razem to nie ich największe gwiazdy odpowiadały za strzelanie. Sidney Crosby zaliczył jedną asystę, a Macklin Celebrini, Ryan O'Reilly, Mark Scheifele i John Tavares nie punktowali w ogóle. W pierwszej odsłonie wynik otworzył za to obrońca Columbus Blue Jackets Denton Mateychuk. Drugiego gola w środkowej tercji spotkania dołożył Dylan Cozens, tworzący z Celebrinim i Crosbym pierwszą formację ataku, a w trzeciej odsłonie na listę strzelców po raz pierwszy na Mistrzostwach Świata wpisał się 20-letni Emmitt Finnie, który ma za sobą pierwszy sezon w NHL w barwach Detroit Red Wings.
Młody gracz na MŚ dopiero po raz drugi dostał szansę występu, bo w pozostałych meczach nie mieścił się w składzie. Dziś oficjalnie był tylko 13. napastnikiem i grał łącznie zaledwie przez 5 minut i 57 sekund. Był to najkrótszy występ w całym kanadyjskim zespole, ale zmieniając tor lotu krążka po strzale Morgana Rielly'ego Finnie dał Kanadzie gola na 3:0, a wcześniej asystował przy trafieniu Mateychuka. Podopiecznym Donskova nie udało się jednak utrzymać "czystego konta" dla bramkarza Jeta Greavesa. Mimo że Słoweńcy oddali zaledwie 14 strzałów na bramkę, to w przedostatniej minucie Rožle Bohinc zdobył honorowego gola dla Rysiów, ustalając wynik na 1:3. Kanada po 5 spotkaniach ma 14 punktów i prowadzi w grupie B. Słowenia jest w niej na 6. miejscu z 3 "oczkami". Jutro czeka ją niezwykle ważny dla losów utrzymania w elicie mecz z Danią, która dotąd jeszcze we Fryburgu nie punktowała.
Kanada - Słowenia 3:1 (1:0, 1:0, 1:1)
1:0 Mateychuk - Minten - Finnie 11:07
2:0 Cozens - Nurse - Crosby 33:14
3:0 Finnie - Rielly - Brown 46:41
3:1 Bohinc - Goličič 58:55
Strzały: 32-14.
Minuty kar: 2-2.
Widzów: 6 209.
W popołudniowym meczu grupy A w Zurychu pierwsze zwycięstwo na turnieju odnieśli Niemcy, którzy pokonali Węgrów 6:2. Obrońca Adlera Mannheim Leon Gawanke, który w całym sezonie DEL strzelił 5 goli, odkrył dziś w sobie prawdziwego Leona Draisaitla i popisał się hat trickiem. Jego pierwszego gola jednak być nie powinno, bo Niemcy zagrali w przewadze po tym, jak jednego z ich graczy kijem trafił w twarz... kolega z drużyny, a nie Węgier. Strzelanie rozpoczął wcześniej Eric Mik, w ostatniej minucie drugiej tercji Lukas Reichel i Samuel Dove-McFalls trafili w odstępie 29 sekund, a Marc Michaelis asystował przy 3 golach kolegów. Niemcy nie dali Węgrom szans, mimo że w bramce "Madziarów" dwoił się i troił były gracz JKH GKS-u Jastrzębie Bence Bálizs. Jego popisem była druga tercja, w której nie dawał się pokonać aż do ostatniej minuty, choć rywale mieli w tej części spotkania przewagę 20-2 w celnych strzałach. Gole Węgrzy zdobyli dopiero w trzeciej odsłonie. Trafiali Tamás Sárpátki i János Hári, a sędziowie nie uznali bramki 17-letniego Domána Szongotha ze względu na niedozwolone przeszkadzanie bramkarzowi w interwencji. Niemcy co prawda o utrzymanie w elicie martwić się nie muszą, bo za rok będą gospodarzami Mistrzostw Świata, ale wreszcie po 4 porażkach odnieśli zwycięstwo i opuścili przedostatnie miejsce w grupie A. Ciągle jeszcze mają szansę na awans do ćwierćfinału. Węgrzy po dzisiejszej porażce spadli w grupie na 6. pozycję.
Niemcy - Węgry 6:2 (2:0, 2:0, 2:2)
1:0 Mik - Kastner - Wiederer 8:43
2:0 Gawanke - Loibl - Michaelis 19:35 (w przewadze)
3:0 Reichel - Tiffels - Samanski 39:10
4:0 Dove-McFalls - Michaelis - Ehl 39:49
5:0 Gawanke - Kastner - Loibl 41:36
5:1 Sárpátki - Nagy - Garát 44:35
6:1 Gawanke - Wissmann - Michaelis 49:40
6:2 Hári - Nemes - Kiss 57:22
Strzały: 37-12.
Minuty kar: 2-4.
Widzów: 7 925.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
Passtor
A [****] Polsat znów odjebał manianę i mecze są tylko na płatnym premium 🤬🤬🤬.
Mogiel
Dlatego śmieszy mnie jak wszyscy chcą tego hokeja na polsacie. Ta telewizja to najbardziej pazerna telewizja jeśli chodzi o sam sport. Wszystko co możliwe zakodują na premium jak zrobili to z piłką nożną.
hubal
też ich wypie3dolę z mojego domu a płacę 115 zeta /miech
franek_dolas
Czytam i się śmieje. Zamiast się cieszyć że za parę groszy można obejrzeć całe MŚ to jest narzekanie że trzeba zapłacić.
Miesięczny dostęp to flaszka wódki ze sklepu nie w restauracji.
Nie ośmieszajcie się
Mogiel
Franku zapoznaj się ze stwierdzeniem "okno overtona". Mam pretensje do Polsatu że w ich ofercie jest więcej zakodowanego sportu niż otwartego. Dzisiaj kodują nam pojedyncze mecze MŚ w hokeju a za dwa lata mogą nam zakodować całe mistrzostwa a za cztery lata nawet futbolowy mundial.
kijek od szczotki
Kodowanie niszowego sportu na pewno zwiększy jego popularność. Wizja TV już to kiedyś udowodniła.