MŚ Elity: Koniec turnieju dla obrońców tytułu. Znamy pierwszych półfinalistów [WIDEO]
Cztery hokejowe potęgi walczyły w popołudniowych czwartkowych meczach o półfinał rozgrywanych w Szwajcarii Mistrzostw Świata. Wiemy już, że złotego medalu z ubiegłego roku nie obroni reprezentacja USA. Na ćwierćfinale zakończył się też turniej dla Czechów.
W ćwierćfinałowym spotkaniu we Fryburgu doszło do kolejnej edycji północnoamerykańskiej rywalizacji Kanady z USA. Trudno nazwać ten mecz rewanżem za finał zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie, bo składy były wyraźnie słabsze, ale reprezentacje obu krajów spotkały się po raz pierwszy od tamtego klasyku, który na zawsze zapisze się w hokejowych annałach. Tym razem to ciągle niepokonana na tegorocznych mistrzostwach Kanada była górą, nie pozwalając rywalom zdobyć nawet gola. Król strzelców mediolańskich igrzysk Macklin Celebrini otworzył wynik podczas gry w przewadze w 19. minucie, a w drugiej tercji na wezwanie swojego trenera odpowiedział drugi atak reprezentacji ojczyzny hokeja. Misha Donskov mówił, że oczekuje więcej od formacji złożonej z Dylana Hollowaya, Roberta Thomasa i Marka Scheifele'ego. I więcej dostał. Scheifele, który wcześniej asystował Celebriniemu, tym razem świetnie rozegrał krążek na prawe skrzydło do Hollowaya i choć pierwszy strzał tego pierwszego zablokował Amerykanin Ryan Ufko, to Holloway jako chyba jedyny widział, gdzie znajduje się krążek i poprawił dobitką obok zdezorientowanego amerykańskiego bramkarza Devina Cooleya, podwyższając na 2:0.
Tak jak w finale w Mediolanie mecz był znakomitym pojedynkiem bramkarskim. Ale o ile we Włoszech Amerykanin Connor Hellebuyck wygrał taką rywalizację z Jordanem Binningtonem, to tym razem lepszy z dwóch bardzo dobrze dysponowanych bramkarzy był Kanadyjczyk. Jet Greaves, który ma za sobą dopiero pierwszy pełny sezon w NHL, a przed tymi mistrzostwami nie grał nawet w żadnej juniorskiej reprezentacji Kanady, zatrzymał dziś wszystkie 34 strzały rywali i zanotował "czyste konto". Cooley zaliczył nawet więcej skutecznych obron, bo 36, ale krążek 2 razy wpadł do jego bramki. A gdy trener Don Granato wycofał go do boksu, Kanada przypieczętowała sukces trafiając jeszcze 2 razy. Na 3:0 podwyższył Connor Brown, a po 40 kolejnych sekundach wreszcie swojego pierwszego gola na turnieju doczekał się mający już wcześniej 9 asyst Sidney Crosby, który ustalił wynik na 4:0. Zwycięstwo Kanadyjczycy okupili kontuzją Evana Boucharda. Obrońca Edmonton Oilers już w 7. minucie został ostro zaatakowany przez Ryana Lindgrena i do gry nie wrócił. Lindgren zresztą też, bo sędziowie odesłali go pod prysznic z karą meczu za niesportowe zachowanie. Dla Kanady wypadnięcie Boucharda to o tyle duża strata, że znany z ofensywnego nastawienia obrońca spędzał dotąd na lodzie najwięcej czasu ze wszystkich jej zawodników.
Reprezentacja USA grała w Szwajcarii w składzie mocno odbiegającym nie tylko od tego z igrzysk w Mediolanie, ale także od tego, który w ubiegłym roku w Sztokholmie wywalczył pierwsze od 65 lat mistrzostwo świata. Kanadyjczycy tamten turniej skończyli na ćwierćfinale, w którym ponieśli szokującą porażkę z Danią.
Kanada - USA 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
1:0 Celebrini - Scheifele - Mateychuk 18:31 (w przewadze)
2:0 Holloway - Scheifele 29:48
3:0 Brown - Whitecloud - O'Reilly 58:01 (pusta bramka)
4:0 Crosby - Cozens - Nurse 58:41 (pusta bramka)
Strzały: 38-34.
Minuty kar: 8-33.
Widzów: 7 500.
W popołudniowym ćwierćfinale w Zurychu awans do najlepszej "czwórki" imprezy wywalczyła z kolei reprezentacja Finlandii, która pokonała 4:1 Czechów. Po fatalnej stracie krążka Czechów Jesse Puljujärvi w 8. minucie wyprowadził akcję 2 na 1 i dograł do Sakariego Manninena, który otworzył wynik. To Manninen w 2022 roku dał Finlandii złoty medal Mistrzostw Świata golem strzelonym w dogrywce kontrowersyjnego finału z Kanadą, w którym "Lwom" wygrać pomogły błędy sędziów. Od tamtego czasu aż do dziś Finlandia nie dotarła na MŚ dalej niż do ćwierćfinału. Manninen dziś miał także jako asystent udział przy golu, którym w 56. minucie Lenni Hämeenaho ustalał wynik na 4:1. Sam Hämeenaho zaliczył z kolei asystę w 15. minucie przy trafieniu na 2:0. Jego strzał obronił wówczas czeski bramkarz Josef Kořenář, ale skuteczną dobitką popisał się gracz Florida Panthers Anton Lundell.
A klubowy kolega tego ostatniego, kapitan "Panter" z Sunrise Aleksander Barkov na początku drugiej odsłony świetnym podaniem wyłożył krążek do młodego Konsty Heleniusa, który podwyższył na 3:0, zdobywając swojego pierwszego w karierze gola na seniorskich Mistrzostwach Świata. Czechów stać było tylko na jednego gola, a do jego zdobycia potrzebowali aż podwójnej przewagi. W 31. minucie na listę strzelców wpisał się Filip Hronek. Pozostałych 25 strzałów rywali obronił fiński bramkarz Justus Annunen. Finlandia na tegorocznych MŚ wygrała na razie 7 meczów, a przegrała tylko ten kończący fazę grupową ze Szwajcarią, który decydował o zwycięstwie w grupie. Dzięki dzisiejszej wygranej pozostaje w grze o swój 5. w historii złoty medal Mistrzostw Świata. Czesi w 3. z ostatnich 4 lat odpadli z mistrzostw w ćwierćfinale. Wyjątkiem był tylko organizowany w ich kraju turniej w 2024 roku. Dzisiejszy mecz był ostatnim w roli ich selekcjonera dla Radima Rulíka, bo już przed turniejem było wiadomo, że ten szkoleniowiec żegna się z posadą.
Finlandia - Czechy 4:1 (2:0, 1:1, 1:0)
1:0 Manninen - Puljujärvi 7:33
2:0 Lundell - Hämeenaho - Vaakanainen 14:32
3:0 Helenius - Barkov - Granlund 21:35
3:1 Hronek - Kubalík - Červenka 30:51 (w podwójnej przewadze)
4:1 Hämeenaho - Manninen 55:31
Strzały: 28-26.
Minuty kar: 6-6.
Widzów: 10 000.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze