MŚ Elity: Potęgi uratowały się w ostatnich meczach. Koniec marzeń Słowacji [WIDEO]
Dwie potęgi światowego hokeja w ostatniej chwili uratowały się przed odpadnięciem z rozgrywanych w Szwajcarii Mistrzostw Świata już po fazie grupowej. Do domu jedzie za to reprezentacja Słowacji, która turniej zaczynała serią 4 zwycięstw.
Słowacy grali dziś we Fryburgu mecz decydujący o awansie do ćwierćfinału z grupy B ze Szwecją. Im wystarczał remis w regulaminowym czasie gry, a "Trzy Korony" musiały wygrać za 3 punkty. Wszystko wydawało się układać dobrze dla naszych południowych sąsiadów, gdy Martin Chromiak w 5. minucie po stracie Antona Frondella otworzył wynik. Słowacy dominowali w pierwszych fragmentach spotkania, oddając aż 11 strzałów, zanim po raz pierwszy Szwedzi zatrudnili Samuela Hlavaja. Ale w 17. minucie Frondell zrehabilitował się za swój błąd i w szczęśliwych okolicznościach doprowadził do remisu. Krążek po jego strzale z ostrego kąta nie wpadłby do bramki, ale trafił w nogę słowackiego bramkarza i wylądował za linią bramkową. Hlavaj nie miał dziś dobrego dnia. Już w 23. minucie jego drużyna jego drużyna przegrywała 1:2, gdy między nogami wpuścił strzał Jakoba Silfverberga, którego wpuścić nie powinien. A w 31. minucie popis dał 18-letni szwedzki supertalent Ivar Stenberg. Najlepszy junior ligi SHL, uważany za najlepszego Europejczyka w nadchodzącym drafcie NHL, wjechał do tercji ataku, zrobił wiatrak ze słowackiego obrońcy Františka Gajdoša i pokonał Hlavaja, podwyższając na 3:1.
Słowacy złapali kontakt ze Szwedami kilka minut później podczas gry w przewadze, gdy gola zdobył Marek Hrivík. Zapowiadało to prawdziwy horror w trzeciej tercji w walce o ostatnie miejsce w ćwierćfinale z grupy B, ale gracze Sama Hallama dość skutecznie trzymali rywali z dala od bramki Magnusa Hellberga. Wreszcie słowacki trener Vladimír Országh wycofał z bramki Hlavaja, ale w przedostatniej minucie spotkania szwedzki kapitan Oliver Ekman-Larsson strzałem przez całą taflę prosto do bramki rywali ustalił wynik na 4:2 i przypieczętował awans swojej drużyny. Od 1992 roku, gdy wprowadzono na Mistrzostwach Świata fazę pucharową, Szwecja tylko raz nie wyszła z grupy. Tym razem tak się nie stało i w czwartek zagra w ćwierćfinale. Jej rywalem będzie zwycięzca wieczornego meczu Szwajcaria - Finlandia w Zurychu, który wyłoni triumfatora grupy A. Słowacja tegoroczne mistrzostwa zaczęła od serii 4 zwycięstw, ale po nich nastąpiły porażki z Czechami, Kanadą i dziś Szwecją, które kosztowały drużynę Országha odpadnięcie z rywalizacji po fazie grupowej. Reprezentacji zza naszej południowej granicy zabraknie w 1/4 finału po raz 3. na 4 ostatnich MŚ.
Szwecja - Słowacja 4:2 (1:1, 2:1, 1:0)
0:1 Chromiak - Sýkora - Koch 4:54
1:1 Frondell - Persson - Ekholm 16:01
2:1 Silfverberg - Grundström - Larsson 22:50
3:1 Stenberg - Raymond - Björck 30:56
3:2 Hrivík - Faško-Rudáš - Rosandić 36:39 (w przewadze)
4:2 Ekman-Larsson 58:45 (pusta bramka)
Strzały: 19-24.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 6 143.
W ostatnim meczu fazy grupowej wywalczyła awans do ćwierćfinału także reprezentacja USA, która w Szwajcarii broni tytułu mistrzowskiego zdobytego przed rokiem, choć w zupełnie innym składzie. Podopieczni Dona Granato w decydującym bezpośrednim spotkaniu o fazę pucharową pokonali Austriaków 4:1. Mieli świetny początek, bo w 6. i 7. minucie w odstępie zaledwie 45 sekund dwaj obrońcy Connor Clifton i Ryan Ufko zdobyli gole dające prowadzenie 2:0. Amerykanie już nie dali się dogonić, a kolejne bramki dorzucili w drugiej tercji. Paul Cotter na jej początku podwyższył na 3:0, a gdy na ławkę kar trafił Bernd Wolf, przypomniał o sobie największy gwiazdor drużyny "Gwiazd i Pasów" Matthew Tkachuk. Napastnik Florida Panthers, który ekipę wzmocnił dopiero w trakcie turnieju, w swoim 4. występie w Zurychu zdobył 4. gola, podwyższając na 4:0. Tkachuk 3 ze swoich 4 goli strzelił w przewagach. Gdy w 37. minucie Simeon Schwinger zdobył pierwszego gola dla Austrii, jej kibicom mogła się pojawić w głowach niewielka nadzieja na cud, ale pościgu, o którym opowiadaliby swoim wnukom, nie było. Amerykański bramkarz Devin Cooley obronił bowiem wszystkie 12 strzałów rywali w trzeciej tercji, a w całym meczu zanotował 24 skuteczne interwencje i wraz ze swoimi kolegami cieszył się z wygranej 4:1 dającej awans.
Reprezentacja USA zakończyła rozgrywki grupy A na 4. miejscu, a to oznacza, że w czwartkowym ćwierćfinale zmierzy się z Kanadą. Tkachuk pewnie nie zacznie tego meczu od bójki w 2. sekundzie, tak jak zrobił na ubiegłorocznym Turnieju 4 Narodów, gdy starł się z Brandonem Hagelem, a składy obu ekip nie przypominają tych z tego turnieju czy tegorocznych zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie, ale będzie to pierwsze hokejowe starcie dwóch wielkich rywali zza oceanu od finału olimpijskiego, wygranego przez Amerykanów 2:1 po dogrywce. Austria nie powtórzyła sukcesu z ubiegłego roku i żegna się z mistrzostwami już po fazie grupowej, mimo że zaczęła je od 3 zwycięstw, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzyło.
USA - Austria 4:1 (2:0, 2:1, 0:0)
1:0 Clifton - Borgen - Steeves 5:34
2:0 Ufko - Novak 6:19
3:0 Cotter - Olivier - Borgen 21:07
4:0 Tkachuk - Coronato - Leonard 31:52 (w przewadze)
4:1 Schwinger - Maier - Wallner 36:10
Strzały: 36-25.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 9 126.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
iras
Stenberg pięknie wkręcił Słowaka w lód