Hokej.net Logo

MŚ Elity: "Tenisowy" pogrom Szwedów, Amerykanie wygrali już z Tkachukiem [WIDEO]

Reprezentant Szwecji Jacob de la Rose (nr 95)
Reprezentant Szwecji Jacob de la Rose (nr 95)

Nie było kolejnej słoweńskiej niespodzianki na rozgrywanych w Szwajcarii Mistrzostwach Świata. "Rysie" dziś odebrały lekcję hokeja od znacznie silniejszego na papierze rywala. Z kolei Po dramatycznym, kończonym rzutami karnymi zwycięstwo odniosła drużyna USA, wzmocniona już gwiazdą wciąż aktualnych mistrzów NHL.

Reprezentacje Szwecji i Słowenii dość niespodziewanie po 3 kolejkach Mistrzostw Świata miały na koncie tyle samo punktów. Dla Słoweńców były to aż, a dla Szwedów tylko 3 "oczka". Ale w ich dzisiejszym meczu we Fryburgu od początku było jasne, kto jest lepszy. Lucas Raymond otworzył szwedzkie konto bramkowe już w 4. minucie, dobijając strzał Carla Grundströma. Później w trzeciej tercji podczas gry w przewadze dorzucił jeszcze jednego gola, co daje mu w sumie 4 trafienia i miano współlidera klasyfikacji strzeleckiej turnieju. Także 2 razy do słoweńskiej bramki krążek skierował dziś Jacob de la Rose. Dla niego było to wyjątkowe wydarzenie, bo po pierwsze kończył dziś 31 lat, a po drugie jest zawodnikiem miejscowej drużyny HC Fribourg-Gottéron, z którą w ostatnim sezonie wywalczył mistrzostwo Szwajcarii. Gole dla Szwecji strzelali także obrońcy Robert Hägg i Mattias Ekholm, który również zaliczył asystę, a inny defensor Oliver Ekman-Larsson asystował trzykrotnie. Ekholm w 38. minucie trafił na 6:0. I choć wtedy mogło się wydawać, że Szwedzi mając jeszcze dużo czasu będą zmierzali w stronę "dwucyfrówki", to więcej goli nie było. "Trzy Korony" w trzeciej tercji kontrolowały grę i zadbały o "czyste konto" dla swojego bramkarza Arvida Söderbloma, który obronił 16 strzałów. Jego koledzy na bramkę Žana Usa strzelali aż 45 razy.

Szwecja, która w całym dzisiejszym meczu nie otrzymała ani jednej kary, tylko nieznacznie poprawiła swoją sytuację w tabeli grupy B. Pozostaje w niej na 5. miejscu, czyli na dziś poza strefą awansu do ćwierćfinału. Podopieczni Sama Hallama mają teraz tyle samo punktów, co 4. w tabeli Norwegia, ale już o jedno rozegrane spotkanie więcej. Obie ekipy w sobotę zmierzą się w skandynawskich derbach, ale wcześniej, bo pojutrze Szwedów czeka mecz z Włochami. Słoweńcy we Fryburgu odnieśli szokujące zwycięstwo po dogrywce z Czechami, a wczoraj "urwali" punkt Słowakom, przegrywając dopiero po rzutach karnych. Znacznie gorzej idzie im jednak z rywalami z północy Europy, bo wcześniej przegrali także 0:4 z Norwegią.

Szwecja - Słowenia 6:0 (2:0, 4:0, 0:0)
1:0 Raymond - Grundström - Ekman-Larsson 3:26
2:0 de la Rose - Karlsson - Ekholm 19:07
3:0 de la Rose - Karlsson 25:55
4:0 Hägg - Ekman-Larsson - Frondell 26:58
5:0 Raymond - Ekman-Larsson - Stenberg 31:38 (w przewadze)
6:0 Ekholm - Frondell - Holmström 37:23
Strzały: 45-16.
Minuty kar: 0-6.
Widzów: 4 814.

Tabela grupy B

Miejsce Drużyna Mecze Gole Punkty
1. Czechy 4 13-8 10
2. Kanada 3 16-4 9
3. Słowacja 3 11-6 8
4. Norwegia 3 9-2 6
5. Szwecja 4 18-11 6
6. Słowenia 4 7-17 3
7. Dania 3 4-15 0
8. Włochy 4 2-17 0

Znacznie bardziej zacięty był wieczorny mecz grupy A w Zurychu, gdzie Amerykanie zmierzyli się z Niemcami. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Niemcy objęli je już po 60 sekundach dzięki golowi Moritza Seidera, ale Amerykanie wyrównali jeszcze w pierwszej tercji za sprawą jednego z członków ubiegłorocznej drużyny mistrzowskiej Isaaca Howarda, a w drugiej odsłonie Max Sasson dał "Gwiazdom i Pasom" drugiego gola. Zanim jednak druga tercja się skończyła, znów prowadzili Niemcy. Co prawda w 27. minucie sędziowie po analizie wideo anulowali gola Kaia Wissmanna, bo wcześniej był spalony, ale później trafienia Frederika Tiffelsa i Marca Michaelisa w odstępie niespełna 3 minut dały drużynie Harolda Kreisa wynik 3:2. Utrzymała go do 55. minuty, ale wtedy właśnie Tommy Novak wykorzystał niepewną interwencją niemieckiego bramkarza Philippa Grubauera, zdobył gola wyrównującego i przy wyniku 3:3 doszło do dogrywki. Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc o wygranej zdecydowała seria rzutów karnych. W niej skuteczniejsi okazali się Amerykanie, którzy wygrali ją 2:1, a całe spotkanie 4:3. Decydujący o wygranej karny był dziełem Ryana Leonarda. Wcześniej skutecznie karnego wykonał także Matt Coronato, a dla Niemców trafił tylko Josh Samanski.

Wydarzeniem, o którym mówiło się najwięcej przed meczem, był pierwszy na tegorocznych mistrzostwach występ w barwach amerykańskiej drużyny Matthew Tkachuka. Dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya z Florida Panthers i mistrz olimpijski z Mediolanu grał przez 23 minuty i 15 sekund, czyli najdłużej ze wszystkich napastników swojej drużyny, ale nie punktował. Broniący mistrzowskiego tytułu wywalczonego w zupełnie innym składzie przed rokiem Amerykanie zaczęli turniej w Szwajcarii od 2 porażek w pierwszych 3 meczach, ale są obecnie na dającym awans do ćwierćfinału 4. miejscu w grupie. Niemcy rozczarowują swoich kibiców zupełnie i po 4 spotkaniach mają na koncie komplet porażek. W grupie zajmują przedostatnie miejsce.

USA - Niemcy 4:3 (1:1, 1:2, 1:0, 0:0, 1:0)
0:1 Seider - Tiffels - Samanski 01:00
1:1 Howard - Steeves 14:33
2:1 Sasson - Ufko - Steeves 25:06
2:2 Tiffels - Reichel - Gawanke 29:53
2:3 Michaelis - Ehl 32:42
3:3 Novak - Carlile 54:13
4:3 Leonard (decydujący rzut karny)
Strzały: 40-34.
Minuty kar: 2-2.
Widzów: 9 731.

Tabela grupy A

Miejsce Drużyna Mecze Gole Punkty
1. Szwajcaria 4 22-4 12
2. Finlandia 3 13-4 9
3. Austria 4 12-14 9
4. USA 4 12-13 5
5. Węgry 3 8-8 3
6. Łotwa 3 5-7 3
7. Niemcy 4 5-15 1
8. Wielka Brytania 3 3-15 0

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe