Hokej.net Logo
SIE
31

Najładniejszy mam teraz uśmiech

Michał Belica jest jednym z najskuteczniejszych hokeistów GKS Tychy. W 29 meczach obecnego sezonu zdobył 15 goli, zaliczył 18 asyst, co w punktacji kanadyjskiej dało mu 33 pkt. Pod tym względem plasuje się na drugim miejscu w zespole, po Arturze Ślusarczyku. Niedawno, pochodzący ze Słowacji zawodnik pauzował, bowiem doznał bolesnej kontuzji - miał rozciętą górną wargę i zaliczył ubytki w uzębieniu.

Szeroki uśmiech Michała Belicy. Fot. Arkadiusz Ławrywianiec Michał Belica zdobył w tym sezonie 15 bramek. Fot. Arkadiusz Ławrywianiec

DZ: Z zębami już w porządku?
Michał Belica:
Niezupełnie. Nie wiem dlaczego, ale nie chcą mi odrosnąć... Jeden ząb udało się uratować i trzyma się na drutach, drugi jest ułamany, a trzeci po prostu wyleciał.

DZ: Takiej kontuzji doznał pan po raz pierwszy?
MB:
Wcześniej miałem ułamane dwa zęby, ale teraz to była prawdziwa katastrofa. Na rozciętą wargę lekarze musieli założyć piętnaście szwów, z czego dziesięć od wewnątrz, w ustach. Bolało okropnie.

DZ: Jest pan w Polsce już dwa lata. Nie żałuje pan decyzji o przyjeździe do Tychów?
MB:
Nie mam czego żałować. Trafiłem tutaj na dobry klub, drużynę walcząca o mistrzostwo i świetnych kibiców. Szkoda tylko, że lodowisko mamy stare. Najładniejszy obiekt w Polsce jest w Opolu, ale tam z kolei nie ma ligowej drużyny. Klub stworzył mi dobre warunki bytowe. Mam ładne, duże mieszkanie, choć nie tak wielkie jak w Słowacji. Jeżdżę pożyczonym samochodem. Czasami chodzę na posiłki do restauracji, ale przeważnie sam gotuję.

DZ: Gdyby GKS Tychy grał w Słowacji, to w jakiej lidze?
MB:
Zdarza się, że drużyna gra świetne mecze, na przykład z Unią Oświęcim, ale są też i słabsze. Myślę, że nasz zespół plasowałby się w czołówce pierwszej ligi, albo na dole ekstraklasy.

DZ: Jak to się stało, że został pan hokeistą?
MB:
W szkole podstawowej moja wychowawczyni stwierdziła, że mam za dużo siły i energii. Mama postanowiła coś z tym zrobić. Zaczęła szukać i przeczytała w gazecie, że w pobliżu jest szkółka hokejowa. Zapisała mnie i tak się zaczęło. Futbol nigdy mnie nie specjalnie nie interesował, a w hokeja grało kilku moich kolegów. Pierwszym i najlepszym trenerem, jakiego miałem, był mój ojciec, choć nie umiał jednak jeździć na łyżwach. Chodziłem z nim na lodowisko - stał za bandą i wołał co mam robić.

DZ: Jest pan kawalerem. Ma pan dziewczynę w Słowacji czy w Tychach?
MB:
O dziewczynach wolałbym nie rozmawiać.

DZ: Podobno jest pan jednym z najweselszych zawodników w drużynie. Czy mógłby pan opowiedzieć jakiś dowcip?
MB:
Tak od razu to trudne, ale lubię śmiać się z siebie. Mogę powiedzieć, że najładniejszy i najbardziej interesujący mam teraz uśmiech.

DZ: Jeśli GKS Tychy i Unia Oświęcim zagrają w finale, kto zdobędzie mistrzostwo?
MB:
Tychy, bo w decydującym meczu wygramy 4:1.

Rozmawiał: Leszek Sobieraj - Dziennik Zachodni



Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2025 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe