Nie żyje legenda New York Rangers. Jego znakiem rozpoznawczym była fruzura
Nie żyje Ron Duguay, były napastnik NHL i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii New York Rangers. Kanadyjczyk zmarł w wieku 69 lat po ponad rocznej walce z nowotworem w czwartym stadium. Kibice zapamiętali go nie tylko z hokejowych umiejętności, ale również z długich, kręconych włosów, które powiewały podczas jego efektownych rajdów po lodzie.
Duguay poinformował wcześniej w rozmowie z „New York Post”, że choroba rozpoczęła się w okrężnicy. W trakcie walki z rakiem musiał również przejść zabiegi związane z usunięciem wyrostka robaczkowego i pęcherzyka żółciowego. Wieść o jego śmierci poruszyła środowisko hokejowe, a hołd byłemu zawodnikowi oddali między innymi New York Rangers i NHL.
– Organizacja New York Rangers opłakuje stratę Rona Duguaya, jednego z najpopularniejszych zawodników w historii klubu. Jego charakterystyczny styl jazdy, z rozwianymi włosami, zachwycał kibiców w Madison Square Garden, a umiejętności, waleczność i charyzma przyniosły mu podziw Nowojorczyków – napisano w komunikacie Rangers.
Duguay spędził w NHL 12 sezonów, z czego osiem w barwach nowojorskiego zespołu. Występował w Rangers w latach 1977–1983 oraz 1986–1988. Był częścią drużyny, która w sezonie 1978/1979 dotarła do finału Pucharu Stanleya, gdzie przegrała z Montreal Canadiens w pięciu meczach. W całej karierze rozegrał 860 spotkań sezonu zasadniczego, zdobywając 620 punktów – 274 bramki i 346 asyst. Reprezentował również Detroit Red Wings, Los Angeles Kings i Pittsburgh Penguins.
Został wybrany przez Rangers w pierwszej rundzie draftu NHL w 1977 roku, z 13. numerem. Wcześniej wyróżniał się w juniorskiej drużynie Sudbury Wolves, dla której w sezonie 1975/1976 zdobył 134 punkty. Po zakończeniu kariery w sezonie 1988/1989 pozostał blisko hokeja i przez 12 lat pracował jako ekspert telewizyjny przy transmisjach Rangers w MSG Network.
– To wielka strata dla nas wszystkich, a szczególnie dla organizacji Rangers. Miałem przywilej grać z Ronem w jednej drużynie w Międzynarodowej Lidze Hokejowej. Był wspaniałym człowiekiem i znakomitym hokeistą – powiedział trener Rangers Mike Sullivan, który spotkał Duguaya jako kolega z zespołu w sezonie 1990/1991.
Duguay pozostawił po sobie nie tylko sportowe osiągnięcia, ale także wspomnienie człowieka pełnego energii i pasji. NHL Alumni Association podkreśliło, że rodzina była dla niego najważniejsza, a jego życzliwość i gotowość do pomagania innym wykraczały daleko poza świat sportu. W historii Rangers pozostanie jako utalentowany napastnik, charyzmatyczna osobowość i zawodnik, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym.
Czytaj także:
- McDavid pobił rekord Gretzky’ego! Takiego początku sezonu jeszcze nie było
- Crosby znów pisze historię NHL! Pobił rekord i dogonił legendę
- Nie żyje legenda NHL. Jego osiągnięcia do dziś budzą ogromny szacunek
- Wstrząs w NHL! Gwiazdor zażądał wymiany. Pobił rekord, a teraz chce odejść z klubu
- Hejt na byłego kapitana! Kibice nie oszczędzili Tkachuka

Komentarze