– Zagraliśmy całym sercem, przed pełną halą i cieszymy się z trzech punktów – tak wygrane spotkanie z ECB Zagłębiem Sosnowiec 5:2 podsumował Olaf Bizacki. Obrońca GKS-u Tychy zdobył w nim swojego pierwszego gola w tym sezonie.
Warto też zaznaczyć, że trafienie "Bizaka" okazało się tym zwycięskim. 26-letni defensor dobrze podłączył się do akcji i popisał się precyzyjnym uderzeniem z korytarza międzybulikowego. Zegar wskazywał wówczas 36. minutę gry i było to trafienie na 3:2 dla tyszan.
– Nareszcie wpadło. Długo musiałem na to czekać. Ciężko trenowałem, aby cieszyć się z tej bramki – zaznaczył Olaf Bizacki, który w 27 meczach tego sezonu zaliczył też trzy asysty.
W trzeciej odsłonie mistrzowie Polski przypieczętowali swój triumf dwoma trafieniami, a sposób na Macieja Miarkę znaleźli Filip Komorski i Alan Łyszczarczyk.
Warto dodać, że było pierwsze zwycięstwo podopiecznych Pekki Tirkkonena nad ekipą z Sosnowca. Wcześniej ponieśli trzy porażki: 2:6, 1:3 i 1:2.
– To fajne uczucie. W końcu wygrywamy z Zagłębiem w tym sezonie. Naprawdę solidnie się przygotowaliśmy do tego meczu – wyjaśnił Bizacki.
– To dobry przeciwnik, który solidnie wzmocnił się przed tym sezonem. W poprzednich meczach z nimi trochę brakowało nam chłodnej głowy i ambicji. Teraz zagraliśmy całym sercem, przed pełną halą i cieszymy się z trzech punktów. Na pewno to zwycięstwo da nam kopa – dodał.
Trójkolorowi zajmują czwarte miejsce w lidze, ale do liderujących sosnowiczan tracą sześć punktów. W piątek (o 18:00) podejmą STS Sanok, który w tym sezonie nie wygrał jeszcze żadnego meczu i co gorsza nie zdobył jeszcze żadnego "oczka".
Czytaj także: