"Szarotki" rozpoczęły spotkanie od huraganowego ataku i juz po 132 sekundach udało im się zaskoczyć rywala. Uderzenie Łabuza spod niebieskiej linii ugrzęzło w prawym dolnym rogu sanockiej świątyni. Górale poszli za ciosem. Co kilkadziesiąt sekund przeprowadzali niezwykle groźne akcje ofensywne.
Z wielk± łatwo¶ci± wdzierali się w tercję sanoczan, gdzie kręcili różnego rodzaju "kręciołki", wypracowuj±c sobie dogodne sytuacje strzeleckie. Więcej goli w pierwszej tercji jednak kibice nie zobaczyli. Przeszkod± trudn± do sforsowania przez gospodarzy był Janiec, który jeszcze miesi±c temu był bramkarzem Podhala.
Lista niewykorzystanych sytuacji przez nowotarżan jest bardzo długa. Wymieńmy jedynie te najgodniejsze, a więc Podlipniego z 17 i 19 min, Hajnosa (13 min) i Wołkowicza (15 min). Go¶cie od czasu do czasu próbowali odgryzać się kontratakami, ale wtedy Rajski kilka razy udowodnił, że warto w niego inwestować. W 1 i 6 min. wygrał pojedynki sam na sam z Maciejem Radwańskim. Sanoczanie nie wykorzystali też 40 -sekundowego okresu podwójnej przewagi, ale drug± odsłonę rozpoczęli obiecuj±co. Rajski trzykrotnie musiał się wykazać dużym kunsztem, by zapobiec nieszczę¶ciu. W 23 min. po raz kolejny wyszedł obronn± ręk± z pojedynku jeden na jeden z Niemcem. Potem wszystko wróciło do normy. Do 35 minuty trwał nieskuteczny obstrzał bramki strzeżonej przez Jańca. - Podhale potworn± nieskuteczno¶ci±, u siebie ze wszystkich bramkarzy robi bohaterów. Gdy się porz±dnie uderzy, to żaden bramkarz nie ma szans - to słowa byłego reprezentacyjnego bramkarza, olimpijczyka, Gabriela Samoleja. Że można to zrobić przekonał nas w końcówce tercji Podlipni. W 355 min. znalazł się sam przed bramkarzem go¶ci i ze stoickim spokojem rozci±gn±ł go na lodzie niczym żabę i nad nim wrzucił "gumę" do siatki. 5 minut póĄniej, gdy gospodarze grali w przewadze, ten sam zawodnik zafundował sobie slalom miedzy sanockimi hokeistami i technicznym strzałem pokonał Jańca.
Ostatnia tercja była podobna do dwóch wcze¶niejszych. Podhale atakowało, ale Janiec miał swój dzień. Skapitulował dopiero 87 sekund przed końcow± syren±. Różański przy słupku tak zamieszał ostatni± instancj± go¶ci, ze ta uklękła na lodzie i ze spokojem wpakował "gumę" do bramki. 3 minuty wcze¶niej doszło małej przepychanki między Piekarzem z jednej strony i Różańskim, Wołkowiczem z drugiej. Ten ostatni poniósł największa karę, bo otrzymał 5 + 20 minut i musiał udać się do szatni.
- To winna sędziów, ze dopu¶cili do takiej sytuacji - grzmiał trener Podhala, Andrzej Słowakiewicz. - Kompletnie nie wiedzieli co się dzieje na tafli. Nie nad±żali za akcjami, nie dostrzegali ewidentnych fauli, nie reagowali na hakowania i bicia kijem. Widocznie na szkoleniach nie tłumaczyli im do czego służy kij. Wyci±gnęli zapewne wniosek, że nie do gry tylko do obkładania nim przeciwnika. St±d doszło w końcówce meczu do wyrównywania porachunków. A co do meczu, to nie było to ol¶niewaj±ce widowisko, ale nie o to w nim chodziło. Chcieli¶my jak najmniejszym kosztem zainkasować komplet punktów, by nie doznać kontuzji przed wtorkowym meczem o trzecie miejsce z Toruniem. Tym bardziej, iż grali¶my go po dwóch nieprzespanych nocach. Cieszy mnie, że Rajski dostał szansę i j± wykorzystał, wychodz±c na 'zero". Na pewno go to podbuduje.
SSA WOJAS PODHALE Nowy Targ - KH Sanok 4:0 (1:0, 2:0, 1:0)
1:0 - Łabuz - Biela (2:12),
2:0 - Podlipni - Hajnos (34:28),
3:0 - Podlipni - Łabuz (39:02 w przewadze),
4:0 - Różański - Fiser (58:33).
Sędziowali: Dzięciołowski z Bydgoszczy oraz Przyborowski i Radzik z Krynicy.
Kary: 47 ( w tym 2 mkin. Techniczne) - 14 min.
Widzów 800.
PODHALE: Rajski; Kolasa - Piotrowski, SSroka - Wilczek, Gikl - Bobcek (12), Łabuz; Ćwikła - Sloweakiewicz - Wołkowicz (27), Różański - Fiser - Zapała, Łyszczarczyk (2) - Kolusz - Michał Radwański (2), Podlipni - Biela (2) - Hajnos, Ł. Batkiewicz. Trener Andrzej Słowakiewicz.
SANOK: Janiec; Burnat - Poł±carz, R±pała (4), - Ciepły (2), D. Demkowicz (2) - Piekarz (4); Maciej Radwański (2) - Koszarek - M. Mermer, K. Secemski - Kostecki - Brejta, Piecuch - Salo - Niemiec. Trener Miroslav Dolezalik.
Autor: Stefan Lesniowski
Czytaj także: