Hokej.net Logo

Polacy walczyli jak lwy! Porażka w meczu mistrzostw świata 

fot. IIHF
fot. IIHF

Reprezentacja Polski w swoim trzecim meczu Mistrzostw Świata Dywizji IB przegrała z Węgrami 3:4 po dogrywce. Złotego gola dla Madziarów w trzeciej minucie dodatkowego czasu gry zdobył Ferenc Laskawy.

Nasz zespół od samego początku starał się grać z pietyzmem w destrukcji, a swoich szans szukał w kontratakach. Z kolei Węgrzy chcieli narzucić nam swoje warunki i wykreowali sobie więcej dogodniejszych szans, ale naszej bramce świetnie spisywał się Igor Tyczyński. 

19-letni golkiper interweniował zarówno efektownie, jak i też efektywnie. Najpierw, na szpagacie, złapał do raka uderzenie Domana Szongotha. W 9. minucie w niezwykle instynktowny sposób zatrzymał dobitkę Balinta Lobenweina, po wygranym przez "Bratanków" wznowieniu i serii rykoszetów. "Tyczka" miał też trochę szczęścia, bo w 14. minucie uratował go słupek. Wówczas z linii niebieskiej huknął Dome Szongoth. 

Podopieczni Andrieja Gusowa oddali w pierwszej odsłonie 8 strzałów. Pod węgierską bramką zrobiło się najgroźniej, gdy w 11. minucie groźny kontratak wyprowadził Wiktor Makuła. 17-letni skrzydłowy urwał się rywalom, ale jego uderzenie z nadgarstka złapał Benedek Gyulai.

Gole i sprawne odpowiedzi

Worek z bramkami rozwiązał się tuż po przerwie. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Adam Sawicki, który uderzył z lewego bulika na dalszy słupek. Odpowiedź zespołu dowodzonego przez Viktor Tokajiego była natychmiastowa. Już 44 sekundy później Dominik Nagy wrzucił krążek spod linii niebieskiej, a pracujący na polskim bramkarzu Ballint Lobenwein sprytnie zmienił tor lot krążka.

W 30. minucie Madziarzy objęli prowadzenie. Ferenc Laskawy ściągnął na siebie uwagę trzech naszych reprezentantów i otworzył drogę do zdobycia bramki Marcellowi Mayerowi, który przymierzył pod poprzeczkę.

Węgrzy zamiast pójść za ciosem, podali nam rękę, łapiąc podwójną karę mniejszą. A nasz zespół, w 32. minucie, wykorzystał tę okazję i zdobył gola w przewadze. Niezwykle precyzyjnym uderzeniem z prawego bulika popisał się Wiktor Makuła, a pole widzenia Benedekowi Gyulaiemu mocno ograniczył Matthew McGovern.

Znów remis i dogrywka

Ostatnia odsłona toczyła się w myśl zasady cios za cios. Każdy z zespołów zdawał sobie sprawę z tego, że nawet najmniejszy błąd może zniszczyć cały trud włożony w to spotkanie.

W 53. minucie prowadzenie naszemu zespołowi dał Rafał Drabik, który po wygranym wznowieniu ładnie przymierzył z nadgarstka pod poprzeczkę. Sęk w tym, że sytuacja znów się jednak powtórzyła i Węgrzy szybko odpowiedzieli. W ramionach swoich kolegów utonął Doman Szongoth.

Do końca regulaminowego czasu gry wynik już się nie zmienił, a więc o losach spotkania przesądzić miała dogrywka. W niej podopieczni Andrieja Gusowa popełnili błąd przy przekazywaniu krycia, który okazał się fatalny w skutkach. Ferenc Laskawy znalazł się w sytuacji sam na sam z Igorem Tyczyńskim i skutecznie go wymanewrował. Dwa punkty trafiły na konto Węgrów, a nasz zespół musiał zadowolić się jednym "oczkiem".

 

Węgry U20 – Polska U20 4:3 (0:0, 2:2, 1:1, d. 1:0)
0:1 - Adam Sawicki - Matthew McGovern, Jakub Onak (20:49),
1:1 - Ballint Lobenwein - Dominik Nagy (21:33),
2:1 - Marcell Mayer - Ferenc Laskawy, Dome Szongoth (29:37),
2:2 - Wiktor Makuła - Patryk Hanzel, Matthew McGovern (31:50 5/4).
2:3 - Rafał Drabik - Wiktor Makuła (52:16),
3:3 - Doman Szongoth - Ferenc Laskawy, Krisztian Franyo (53:13),
4:3 - Ferenc Laskawy - Doman Szongoth (62:32).

Minuty karne: 6-2. (0-2, 6-0, 0-0, 0-0)
Strzały: 27-21 (7-8, 7-7, 12-6, 1-0)

Węgry (2): Gyulai (Veres-Fucksu) – Franyo, Horvath, Doman Szongoth, Laskawy, Mayer – Dome Szongoth, Ven; Lobenwein, Rapos (4), Feher – Karsai, Nagy; Zimanyi, Szwartz, Mester – Szivak; Baroti, Karo, Kuntic.
Trener: Viktor Tokaji

Polska: Tyczyński (Jaworski) - Bieda, Hanzel; Laszkiewicz, Stolarski, McGovern - Onak, Kaszalewicz; Sawicki (2), Drabik, Makuła - Majkowski, Wilczok; Zachariasz, Skrzypski, Janik - Wojciechowski, Mościcki; Ziober, Gumiński, Petrażycki
Trener: Andriej Gusow

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 13

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Mogiel
    2025-12-11 19:31:35

    Japonia nam pomoże

  • hanysTHU
    2025-12-11 20:42:38

    Rywal popełnił mniej błędów.
    Podanie do przeciwnika to już niestety duży błąd a tych dzisiaj było trochę...
    Liczymy na to , że Madziarzy nie ugrają pełnej puli w pozostałych spotkaniach.
    Kibicujemy dalej!

  • kunta
    2025-12-11 21:11:02

    Czy jak lwy... nie wiem. Wiem, że na pewno Węgrzy duuużo lepiej wyszkoleni technicznie, szybsi i lepiej poukładani. Nasi, co jest od lat nieusuwalną bolączką w hokeju, rozluźnieni po strzeleniu gola i w niespełna minutę tracą to, na co pracowali przez kilkanaście. Dogrywka??? Pożal się Boże! Przez 2,5 minuty ani raz nie byli w posiadaniu krążka w takim sensie, żeby nad nim panować, a ta stracona bramka, to niestety ale IQ~80. Praktycznie z premedytacją stali i puścili Węgra na pewniaka.

    Aha. I pan Tyczyński też dzisiaj nie miał najlepszego dnia. W lidze łapał dużo groźniejsze strzały.

    • Andrzejek111
      2025-12-11 21:57:25

      Też się zastanawiam dlaczego Gusow nie postawił dziś na Chabiora.🫣

    • NTjacek
      2025-12-11 23:40:28

      Po fakcie to syćkie mundre ty byś po japońcach Tyczkę z bramki zdjął ?

    • Andrzejek111
      2025-12-12 00:06:54

      Ech jacek, przecież Chabiora nie ma na mistrzostwach.

    • Samson Miodek
      2025-12-12 08:34:43

      No proszę jak to wszystko szybko się zmienia. Jeszcze w zeszłym roku, Węgrzy grali o dwie klasy wyżej niż Polacy, a dziś minimalna, trochę pechowa porażka z nimi to już to już dla naszych mędrców dramat.
      Ocenił Pan IQ (no w sumie nie wiadomo kogo, całej drużyny czy pojedynczego zawodnika) na 80. To na jakim poziomie jest Pana IQ? Skąd się bierze dziś taka lekkość w poniżaniu i wyszydzaniu innych? Odwaga zza klawiatury? Brak szacunku do wszystkich i wszystkiego stała się naszą cechą narodową, a im ktoś jest większym chamem tym ma większe poważanie. Smutne to.

    • NTjacek
      2025-12-12 08:45:57

      Dyć to nie do cibie było

  • 1946KSUnia
    2025-12-11 23:59:42

    Nie wszystko stracone, gramy dalej. Pamiętajmy, że jesteśmy w tym roku BENIAMINKIEM, z rocznikiem 2006/2007 a chłopaki i tak dają radę i biją się o AWANS.

  • Adam JKH GKS
    2025-12-12 00:14:59

    Grać dalej swoje, ale teraz już nie jest wszystko w naszych rękach i nogach. Dobrze, że to tylko strata 1 punktu.

  • PanFan01
    2025-12-12 06:13:02

    Punkcik w tym meczu może mieć kolosalne znaczenie w kwestii ewentualnego awansu, według mnie cenniejsze jest 6 pkt po Japsach i Włochach niż po Estach i Litwie. Poza tym, to przed turniejem nie brakowało opinii że jesteśmy głównym kandydatem do spadku, a tu po dwóch meczach zaledwie ożyły w nas wszystkich nadzieje na awans, dobra nasza Gusovczycy.

  • J_Ruutu
    2025-12-12 08:03:08

    "jak lwy", ale "z pietyzmem". Co na to trener Husau?

  • MiśLubiś
    2025-12-12 22:49:42

    Panowie ładnie grali i trzeba im to przyznać. Niektóre wybory w obronie po przez kolesiostwo rodzic - trener mszczą się właśnie w takich meczach. Przy niemal każdej straconej bramce jeden z obrońców i wniosek nasuwa się sam.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe