Powrót po latach! Postawili na znajomą twarz. To on ma wyprowadzić klub z kryzysu
Toronto Maple Leafs mają nowego szkoleniowca. Władze "Klonowych Liści" ogłosiły, że 41. trenerem w historii organizacji został Jim Hiller, który wraca do klubu po siedmiu latach przerwy. Przed 57-latkiem postawiono jasny cel, odbudować zespół po fatalnym sezonie i przywrócić go do walki o najwyższe cele.
Hiller zastąpił Craiga Berube'a, zwolnionego 13 maja po rozczarowujących rozgrywkach 2025/26. Toronto zakończyło sezon na ostatnim miejscu w Dywizji Atlantyckiej z bilansem 32-36-14 i po raz pierwszy od sezonu 2015/16 nie awansowało do fazy play-off.
Powrót do dobrze znanego miejsca
Dla Hillera nie będzie to jednak zupełnie nowe środowisko. W latach 2015-2019 pracował już w Toronto jako asystent Mike'a Babcocka. Teraz wraca do Kanady jako główny trener.
– Jim pracował w wielu odnoszących sukcesy organizacjach, świetnie dogaduje się z zawodnikami i ma jasno określoną wizję prowadzenia zespołu. Wierzymy, że jest właściwą osobą, która pomoże nam osiągnąć nasze cele – powiedział generalny menedżer Maple Leafs, John Chayka.
– To szansa życia. Wiem, jakie oczekiwania wiążą się z pracą w Toronto i nie mogę doczekać się rozpoczęcia pracy. To wyjątkowe miejsce i wyjątkowa organizacja – podkreślił Hiller podczas swojej pierwszej konferencji prasowej.
Doświadczenie z Los Angeles Kings
Ostatnio Hiller prowadził Los Angeles Kings. Najpierw przejął zespół jako trener tymczasowy po zwolnieniu Todda McLellana, a następnie otrzymał stały kontrakt.
W roli pierwszego szkoleniowca Kings zanotował bilans 93 zwycięstw, 58 porażek i 24 przegranych po dogrywce lub rzutach karnych. Dwukrotnie awansował z drużyną do play-offów, ale za każdym razem na drodze jego zespołu stawali Edmonton Oilers.
Jego przygoda w Kalifornii zakończyła się 1 marca tego roku, gdy został zwolniony po dotkliwej porażce 1:8 z ekipą z Edmonton.
Toronto potrzebuje nowego otwarcia
Zatrudnienie Hillera to kolejny element przebudowy organizacji. W ostatnich tygodniach stanowisko GM-a objął John Chayka, do klubu wrócił Mats Sundin jako starszy doradca ds. operacji hokejowych, a Maple Leafs wygrali loterię draftu i będą wybierać z numerem pierwszym.
Hiller nie zamierza jednak wywracać wszystkiego do góry nogami.
– W tym zespole jest bardzo dużo talentu. Nie przychodzę tutaj z zamiarem wprowadzania rewolucji. Chcę pomóc zawodnikom wydobyć z siebie to, co najlepsze – zaznaczył nowy trener.
Praca w Toronto od lat uznawana jest za jedną z najbardziej wymagających w całej NHL. Presja kibiców i mediów jest ogromna, a oczekiwania niezmiennie pozostają takie same – zdobycie Pucharu Stanleya.
Na ten sukces Maple Leafs czekają już od 1967 roku. Teraz to właśnie Jim Hiller otrzymał zadanie, którego nie udało się zrealizować wielu jego poprzednikom. 57-latek ma nie tylko odbudować drużynę po najgorszym sezonie od dekady, ale również przywrócić nadzieję kibicom jednej z najbardziej utytułowanych organizacji w historii NHL.
Czytaj także:
- Weteran z wielkim CV w Dallas Stars. Ma pomóc w walce o Puchar Stanleya
- Jedziemy do Dallas i Chicago! NHL na stadionie dla ponad 100 tysięcy widzów!
- Od treningów w domowej piwnicy po gwiazdę NHL. "Uwielbia grać i wygrywać"
- Rekordowy kontrakt w Detroit! Aż 91 milionów dolarów
- Sensacyjny powrót legendy NHL? Rangers chcą ratować sezon. 40-latek znów założy sprzęt?

Komentarze