Comarch Cracovia uległa na własnym lodowisku GKS-owi Katowice 1:4 w czwartym meczu ćwierćfinału play-off. Katowiczanie, po bardzo dojrzałej i skutecznej grze, przełamali krakowską twierdzę, wyrównując stan rywalizacji do czterech zwycięstw na 2-2. Niekwestionowanym bohaterem spotkania został Patryk Wronka, który maczał palce przy trzech z czterech trafień dla gości.
Początek spotkania opóźnił się nieznacznie z powodu problemów technicznych z jedną z bramek, ale gdy tylko krążek spadł na lód, do ataku ruszyli goście. Zaledwie w 83. sekundzie meczu Patryk Wronka udowodnił, dlaczego jest jednym z najbardziej nieszablonowych graczy ligi. Dynamicznym dryblingiem między dwoma obrońcami wypracował sobie pozycję i precyzyjnym strzałem w lewy dolny róg pokonał Santeriego Lipiainena.
Krakowianie po stracie bramki mieli ogromne problemy ze skonstruowaniem płynnych akcji, co potęgowały kary łapane już w pierwszych minutach (m.in. za nadmierną liczbę graczy na lodzie). GKS kontrolował przebieg gry, narzucając własne warunki w tercji neutralnej.
Festiwal strzelecki i krótka nadzieja Pasów
Druga odsłona przyniosła najwięcej emocji. W 29. minucie ponownie dał o sobie znać duet Wronka – Dupuy. Polski napastnik związał obronę, dograł na drugą flankę, a Jean Dupuy bezlitośnie wykończył akcję, podwyższając na 2:0.
Odpowiedź Cracovii była niemal natychmiastowa. Niespełna minutę później Alexis Toussaint po szybkiej akcji i celnym strzale z nadgarstka zdobył bramkę kontaktową - swojego pierwszego gola w barwach Pasów. Gdy wydawało się, że gospodarze wrócą do gry, GieKSa bezlitośnie wykorzystała przewagę fizyczną i taktyczną:
W 34. minucie Mateusz Michalski wygrał walkę na bandzie, a Juho Koivusaari obsłużył idealnym podaniem Mateusza Bepierszcza, który z bliska pokonał bramkarza. Gra w przewadze w 38. minucie sprawiła, że Bartosz Fraszko zagrał w tempo pod bramkę do wjeżdżającego Juho Koivusaariego, który ustalił, jak się później okazało, ostateczny wynik spotkania na 4:1.
Kary, nerwy i brutalna końcówka
Trzecia tercja to popis defensywy gości i frustracji gospodarzy. Cracovia miała swoje szanse, szczególnie w 52. minucie, gdy przez 31 sekund grała w podwójnej przewadze (5 na 3) po przewinieniu Travisa Vervedy, który uderzył w twarz Fabiana Kapicę. Podopieczni trenera Pasów nie potrafili jednak rozmontować defensywy katowiczan, a co więcej - omal nie stracili bramki po błędzie, kiedy to Bartosz Fraszko zmarnował sytuację sam na sam w osłabieniu.
Nerwowa atmosfera sięgnęła zenitu w 59. minucie. Olli Valtola podczas próby zasłaniania widoczności wpadł z impetem w Jespera Eliassona, trafiając szwedzkiego golkipera GKS-u łokciem w głowę. Bramkarz padł zamroczony na lód, a w jego obronie natychmiast stanął Zack Hoffman, co wywołało na lodzie spore zamieszanie i poskutkowało obustronnymi wykluczeniami.
Comarch Cracovia - GKS Katowice 1:4 (0:1, 1:3, 0:0)
0:1 Patryk Wronka - Jean Dupuy, Stephen Anderson (01:23)
0:2 Jean Dupuy - Patryk Wronka, Stephen Anderson (28:34)
1:2 Alexis Toussaint - Taavi Tiala (29:37)
1:3 Mateusz Bepierszcz - Juho Koivusaari, Mateusz Michalski (33:05)
1:4 Juho Koivusaari - Bartosz Fraszko, Patryk Wronka (37:36, 5/4)
Sędziowali: Marcin Majta (główny), Mateusz Krzywda (główny), Mateusz Kucharewicz (liniowy), Dariusz Pobożniak (liniowy)
Minuty karne: 14-12
Strzały: 27-38
Widzów: 1600
Cracovia: S. Lipiäinen - O. Jaśkiewicz, A. Szkrabow, A. Dziurdzia (2), M. Bezwiński (2), K. Mocarski - J. Michalski, M. Kruczek, H. Karjalainen, S. Montgomery, A. Toussaint (2) - M. Noworyta, M. Jaracz, T. Tiala, O. Valtola (4), E. Mäki - K. Malasiński, K. Mętel, B. Dawid, F. Kapica (2), S. Gumiński.
GKS Katowice: J. Eliasson - A. Runesson, J. Lundegård (4), B. Fraszko, G. Pasiut, M. Bepierszcz (2) - A. Varttinen, T. Verveda (4), J. Dupuy, S. Anderson, P. Wronka - B. Chodor, Z. Hoffman (2), S. Coatta, I. McNulty, J. Hofman - K. Maciaś, M. Dawid, J. Koivusaari, M. Michalski, J. Hofman.
Czytaj także: