Pretendent do gry w wielkim finale mistrzostw Polski zawiódł na całej linii w piątkowym meczu z Cracovią Kraków. Prawie dwutysięczna tyska publiczność przecierała oczy ze zdumienia jak różni się ten mecz od ostatnich meczów w Nowym Targu czy z Unią Oświęcim. Tempo gry i zaangażowanie drużyn typowo świąteczne a wręcz wiosenne.
ITERCJA
Pocz±tek meczu wskazywał, iż nie będzie to pasjonuj±ce widowisko. Obie drużyny stwarzały sobie sytuację strzeleckie, ale ich zaangażowanie w grę było mizerne. Wydawało się, że obie drużyny s± zwyczajnie przemęczone sezonem. W pi±tej minucie po akcji Belicy, Bagiński strzela w poprzeczkę. Następnie w 5. 24. Piekielny strzał Robina Bacula broni fantastycznie Radziszewski. W tej samej minucie karę dwóch minut za zahaczanie otrzymuje Sławek Krzak. Powstaje zamieszanie pod bramk± Sobeckiego, ale bramkarz tyszan wychodzi obron± ręk±. W jedenastej minucie Piotr Sarnik w sytuacji sam na sam z Sobeckim pudłuje. W 11. 15 sekundzie piękna akcja pierwszego ataku tyszan. Wspaniale zostaje obsłużony Artur ¦lusarczyk przez Bacula i GKS Tychy obejmuje prowadzenie. Na pięć sekund przed końcem pierwszej tercji, karę otrzymuje nowy nabytek Cracovii Tomas.
II TERCJA
W trzeciej minucie drugiej tercji za niebezpieczn± grę wysokim kijem napastnik GKS-u Adrian Parzyszek otrzymuje karę 2+2. Arek Sobecki ponownie broni wy¶mienicie strzały krakowskich napastników. W trzynastej i czternastej minucie strzały ¦lusarczyka broni z dużym wyczuciem Radziszewski. Aktywna pierwsza formacja GKS-u przeprowadza ¶wietn± akcję w 17.30. Jednak Robin Bacul trafia tylko w poprzeczkę. W 17. 47 karę otrzymuje dwóch zawodników Cracovii. Zespół tyski rozgrywa t± przewagę w fatalny sposób. To tak jakby tyszanie zapomnieli elementarnej wiedzy w rozgrywaniu takiej przewagi. Brała rozpacz kibiców, gdy to ogl±dali. Błędy w przewagach widoczne również były w meczu z Uni±.
III TERCJA
W ostatniej tercji spotkania do głosu doszli go¶cie. Pomimo pocz±tkowych dobrych akcji Parzyszka i Belicy wynik się nie zmieniał. W 45.37 po akcji twardego i Sarnika bramkę dla Cracovii zdobywa Damian Słaboń. Sobecki był bez szans na skuteczn± interwencję. W 53. 23. również były gracz GKS-u Karel Horny po akcji Chabiora i Noworyty strzela druga bramkę dla krakowian. Wcale tyszanie się tym mocno nie przejęli. Na dwie minuty przed końcem spotkania, zespól GKS-u wzi±ł czas i Sobecki zjechał do boksu. Nic jednak tyszanie nie wskórali i krakowianie wyjechali z Tychów z kompletem punktów. Publiczno¶ć tyska dopiero na dwie minuty przed końcem troszkę się obudziła. Jednak to nie pomogło drużynie z Tychów.
Mecz ten był anty-promocj± polskiego hokeja. Wręcz obraził kibiców będ±cych na lodowisku. Zapłacili bilety a otrzymali towar miernej jako¶ci. Taka gr± tyszanie nie pobudz± kibiców do częstego przychodzenia na stadion zimowy.
GKS Tychy - Comarch/Cracovia Kraków 1:2 (1:0,0:0,0:2)
Bramki: 1:0 ¦lusarczyk - Bacul (12.), 1:1 Słaboń - Twardy (46.), 1:2 Horny - Chabior (54.).
GKS T.: Sobecki; Majkowski - Gretka, Gwiżdż - Gonera, ¦miełowski - Kuc, Sosiński - Mejka; Bagiński - Belica - Justka, Bacul - Parzyszek (4) - ¦lusarczyk, Krzak (4) - Bober - Gawlina, Brocławik - Fr±czek - Maćkowiak.
Cracovia: Radziszewski; Csorich - P. Urban, Noworyta - Marcińczak, Kozendra (2) - Kotuła; Sarnik - Słaboń - Twardy, Tomas (2) - Horny - Chabior, Witowski - ¦liwa - Wieloch, Bibrzycki - Cie¶lak - S.Urban (4).
Kary: 8-8 , widzów: 2 tys.
Czytaj także: