Nagłe wycofanie STS Sanok z rozgrywek ligowych wywołało ogromne poruszenie wśród lokalnych władz i kibiców. Jak informuje "Korso Sanockie", jeszcze w poniedziałek 26 stycznia prezes klubu Marta Przybysz zapewniała sanockich radnych, że sytuacja finansowa jest opanowana, a sezon zostanie dograny do końca. Zaledwie kilkadziesiąt godzin później klub ogłosił wycofanie drużyny z ligi.
Podczas posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Turystyki prezes STS miała przez kilkadziesiąt minut uspokajać radnych, informując o porozumieniu z zawodnikami i planie spokojnego zakończenia sezonu.
Jak relacjonuje cytowany przez "Korso Sanockie" przewodniczący komisji Maciej Drwięga, nic nie zapowiadało nadchodzącej katastrofy.
– To tak, jakby pacjent zapewniał, że leczenie działa, a następnego dnia zmarł na zawał – mówi Drwięga.
Kontrowersje wzbudziły również sugestie, jakoby problemy klubu miały podłoże polityczne i wynikały z napięć w sanockim samorządzie.
Radni zdecydowanie temu zaprzeczają, podkreślając, że w tej sprawie nie było żadnych politycznych podziałów, a jedynie troska o przyszłość miasta i klubu.
Dziś kibice i mieszkańcy Sanoka wciąż zadają pytania, na które klub nie udzielił jasnych odpowiedzi. Jedno jest pewne - zaufanie do władz STS Sanok zostało poważnie nadszarpnięte.
Czytaj także: