Tak będzie grała Unia Oświęcim. Trener zdradził swoją filozofię i ocenił wszystkie transfery
Markus Juurikkala rozpoczął nowy rozdział swojej trenerskiej kariery. Fiński szkoleniowiec, który przejął zespół Unii Oświęcim, w rozmowie z naszym portalem przyznał, że trafił do klubu z dużymi ambicjami i wyjątkową atmosferą na trybunach. Opowiedział o swoich pierwszych wrażeniach z pobytu w Polsce, filozofii pracy, nowych zawodnikach oraz planach na nadchodzący sezon.
HOKEJ.NET: – Zacznijmy od najważniejszego pytania. Dlaczego zdecydował się pan dołączyć do Unii Oświęcim?
Markus Juurikkala, nowy trener Unii: – Szukałem nowego miejsca do pracy. Było kilka możliwości, ale w każdej czegoś mi brakowało. Nie miałem poczucia: "Tak, właśnie tam naprawdę chcę trafić".
Natomiast, gdy pojawiła się możliwość przyjścia tutaj, od razu poczułem, że to jest miejsce dla mnie. Wiedziałem, że to klub z tradycjami, a ja bardzo szanuję historię zespołów. To także dobry klub, który w ostatnich latach osiągał dobre wyniki i ma ambicje odnoszenia sukcesów.
To również było dla mnie bardzo ważne, bo chcę pracować tam, gdzie celem jest wygrywanie, a nie samo uczestnictwo w rozgrywkach. Kiedy porozmawiałem z ludźmi w klubie, moje przekonanie jeszcze się umocniło. Cóż, jestem naprawdę szczęśliwy, że tu jestem.
Negocjacje przebiegły szybko, czy potrzebował pan czasu do namysłu?
– Wszystko przebiegło dość sprawnie i nie było większych problemów. W większości kwestii od początku byliśmy zgodni, a drobne szczegóły, które zawsze się pojawiają, udało się łatwo ustalić. To była prosta decyzja.
Czy przed podpisaniem kontraktu zrobił pan mocne rozeznanie?
– Oczywiście. Przeprowadzam się tutaj razem z rodziną, więc chciałem wiedzieć nie tylko, jak wygląda hokej, ale również życie poza lodowiskiem – czy będzie nam się dobrze mieszkało i jak wygląda miasto.
Zrobiłem więc swoje rozeznanie, ale skoro ostatecznie tu jestem, to znaczy, że wszystko wyglądało bardzo dobrze.
Jakie są pana pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce? Pogoda w ostatnich dniach przypominała tę znaną z Hiszpanii lub Egiptu.
– Dla Fina jest naprawdę gorąco (śmiech). Bardzo mi się tutaj podoba. Jest pięknie, czysto, jest mnóstwo parków. Staram się biegać i szukam miejsc, do których mogę zabrać syna i rodzinę. Już znalazłem wiele miejsc, które naprawdę mi się podobają.
Moje pierwsze wrażenia są więc bardzo pozytywne. Zespół również zrobił na mnie dobre wrażenie. Ludzie są mili, jest tutaj wszystko, czego potrzeba. Wszystko działa sprawnie, więc nie mam powodów do narzekania.
Chyba przyczepić się można do hali, bo co dużo mówić – jest stara. Wszyscy w Oświęcimiu liczą, że to się wkrótce zmieni.
– To starszy obiekt, ale mamy w nim wszystko, czego potrzebujemy – szatnie i odpowiednie warunki do pracy. Sam obiekt jest taki, jaki jest. Myślę jednak, że większe znaczenie ma to dla kibiców niż dla nas. My wychodzimy na lód i wykonujemy swoją pracę.
Ale wygląda to lepiej, gdy na trybunach jest wielu kibiców.
– Zgadza się. Słyszałem o ich żywiołowości i to był jeden z powodów, dla których zdecydowałem się tu przyjść. Wiedziałem, że hokej jest tutaj ważny i że kibice tworzą świetną atmosferę. To sprawia, że wszystko staje się jeszcze przyjemniejsze. Gra przy głośnym dopingu oddanych kibiców to coś wyjątkowego.
A jaki hokej pan preferuje? Z reguły większość fiński trenerów stawia na uporządkowaną grę i defensywny styl.
– Preferuję zwycięski hokej (śmiech). Przede wszystkim chcę, żeby moja drużyna grała z sercem. To dla mnie najważniejsze. Jeżeli zespół nie prezentuje charakteru i zaangażowania, to cała reszta przestaje mieć znaczenie. Zawodnicy muszą pokazać, że zależy im na sobie nawzajem, że walczą jeden za drugiego i wkładają serce we właściwe działania na lodzie.
Oczywiście chcemy też kontrolować krążek. Nie chcemy bez potrzeby go oddawać. Jeśli możemy utrzymać się przy krążku, to właśnie to chcemy robić. A kiedy go stracimy, naszym celem jest odzyskanie go tak szybko, jak to tylko możliwe. Brzmi to może bardzo prosto, ale właśnie na tym opiera się hokej. W trakcie meczu będą różne fazy – czasem szybka gra, czasem bardziej kontrolowana. Tak właśnie patrzę na hokej.
Najważniejsze są więc: gra z sercem, kontrolowanie krążka, szybkie odzyskiwanie go po stracie i umiejętność zmiany tempa gry.
Wielu fińskich trenerów, na czele z Pekką Tirkkonenem, który pracuje w GKS-ie Tychy często powtarza słynne: "trust the process" (zaufaj procesowi – przyp. red.) Czy to zdanie również wpisuje się w pana filozofię? Tym bardziej, że dopiero rozpoczyna pan pracę w klubie.
– Tak, zdecydowanie. Teraz mamy wielu nowych zawodników, nowego trenera, wszystko jest nowe. Obejrzymy pierwszy materiał wideo, odbędziemy pierwsze treningi...
I oczywiście od pierwszego dnia nic nie będzie idealne. Drugiego dnia również nie. Szczerze mówiąc – nigdy nie będzie idealnie.
Na tym właśnie polega zaufanie procesowi. Każdego dnia uczysz się czegoś nowego, każdego dnia stajesz się odrobinę lepszy, a następnego dnia znowu trochę lepszy. To jest piękno sportu i hokeja.
Naszym celem jest osiągnięcie najwyższej formy wtedy, kiedy ma to największe znaczenie - pod koniec sezonu, szczególnie w fazie play-off.
Przez cały rok budujesz swoją grę. Będą lepsze i gorsze momenty. Uczysz się na nich, rozwijasz jako drużyna, a dopiero na końcu możesz naprawdę ocenić całą swoją drogę.

Przeglądając pana profil na portalu statystycznym eliteprospects.com można zauważyć Wcześniej pracował pan jako trener umiejętności. Na czym dokładnie polegała ta praca?
– Sama nazwa może trochę wprowadzać w błąd. Tak naprawdę bardziej szkoliłem trenerów młodzieży niż samych zawodników.
Fiński Związek Hokeja zatrudnił wówczas 26 trenerów umiejętności w całym kraju. Każdy odpowiadał za określony obszar. Ja skupiałem się na młodzieży w wieku około 10–15 lat, ale głównym zadaniem było uczenie innych trenerów, jak pracować z młodymi zawodnikami.
Jak to doświadczenie wpłynęło na pana jako szkoleniowca?
– Bardzo. Miałem szczęście pracować z zawodnikami praktycznie na każdym etapie rozwoju – od najmłodszych dzieci aż po dorosłych. Dzięki temu mogłem obserwować całą drogę, jaką przechodzi hokeista.
Obecnie pracuję z seniorskimi drużynami już dziewiąty sezon, ale wcześniej przez wiele lat zajmowałem się młodzieżą. To wszystko pomogło mi zbudować własną filozofię pracy, nauczyło mnie komunikacji z ludźmi i wielu innych rzeczy.
Jaką drużynę kibice zobaczą pod pana wodzą?
– Przede wszystkim chcemy być jednością. Chcemy być prawdziwym zespołem – przez duże „Z”. To miało ogromne znaczenie również podczas kompletowania składu.
Oczywiście zależało nam na dobrych zawodnikach, ale równie ważny był ich charakter. Chcieliśmy sprowadzić dobrych ludzi i zatrzymać tych, którzy już są. Bo wierzę, że serce i drużyna są fundamentem sukcesu.
Kiedy wychodzimy na lód, chcemy ciężko pracować dla kolegów z zespołu. Moją filozofią, jako trenera jest być blisko swoich zawodników. Chcę z nimi rozmawiać. Naprawdę mi na nich zależy. Zaufanie jest dla mnie bardzo ważne. Ja ufam zawodnikom, oni ufają trenerom. W gruncie rzeczy to po prostu normalna relacja między ludźmi. Chcę, żebyśmy potrafili się śmiać, dobrze się bawić i cieszyć wspólnym czasem. Ale gdy krążek spada na lód, wtedy wszyscy muszą być w pełni skoncentrowani.
Obserwowałem kilka treningów i widać uśmiechy zawodników. Mniemam, że sporą uwagę przywiązuje pan do atmosfery w zespole...
– Zdecydowanie tak. Ale to nie jest wyłącznie zasługa trenera czy sztabu. Każdy członek drużyny ma wpływ na atmosferę. Każdy albo wnosi energię do zespołu, albo ją odbiera.
Chcemy mieć zawodników, którzy dodają drużynie energii. Jedni robią to bardziej, inni mniej, ale wszyscy razem tworzymy odpowiednią atmosferę. Jeżeli będziemy czerpać radość z pracy i wspólnie budować dobrą energię, łatwiej będzie nam osiągać sukcesy.
Oczywiście nie może zabraknąć pytania o nowe twarze w zespole. Sprowadziliście kilku bardzo ciekawych obcokrajowców z dobrym CV. Zacznijmy od bramkarza, którym został Sami Aittokallio. Czy trudno było przekonać go do podpisania kontraktu, bo przecież grał on w NHL i w silnych ligach europejskich.
– Oczywiście pozycja bramkarza jest prawdopodobnie najważniejsza w drużynie. Jeśli chcesz odnosić sukcesy, musisz mieć bardzo dobrego bramkarza. Bardzo się cieszymy, że udało nam się go sprowadzić.
To świetny bramkarz z dużym doświadczeniem, a jednocześnie wciąż jest w bardzo dobrym wieku do gry. Co równie ważne, jest świetnym człowiekiem. Już teraz pomaga młodszym bramkarzom.
Na co dzień można zobaczyć, że jest uśmiechnięty, wykonuje swoją pracę bardzo profesjonalnie. To właśnie te dwie strony były dla nas ważne – wiemy, że jest znakomitym bramkarzem i jednocześnie świetnie pasuje charakterem do naszej drużyny. Przedstawiliśmy mu naszą wizję. Uznał ją za interesujące wyzwanie i chciał do nas dołączyć. Naprawdę cieszymy się, że jest z nami.
Mówi się, że dobry bramkarz jest polisą ubezpieczeniową każdego trenera.
– Tak, można tak powiedzieć (śmiech).
Do zespołu dołączył też doświadczony Kanadyjczyk Matt Wilkins. Z tego, co wiem znaliście się już wcześniej.
– Tak. Nigdy go nie trenowałem, ale wielokrotnie grałem przeciwko jego drużynom.
Kilka razy próbowałem sprowadzić go do swoich zespołów. Nie udało się wtedy – chyba jeszcze podczas mojej pracy w Budapeszcie w Erste Lidze albo później. Lata szybko mijają i trudno już dokładnie pamiętać. Ale tym razem się udało.
Matt jest podobny do Samiego pod tym względem, że wiemy, iż jest świetnym zawodnikiem. Grał w wielu krajach Europy, ma ogromne doświadczenie. Jest również świetnym człowiekiem. Wnosi do zespołu przywództwo, odpowiednie wartości i daje przykład innym. Wiemy, że potrafił zdobywać punkty w różnych ligach i wierzymy, że tutaj również będzie bardzo produktywny. Takie doświadczenie jest drużynie bardzo potrzebne.
Spojrzałem na jego statystyki. W lidze słowackiej i francuskiej zdobywał ponad punkt na mecz, a nieźle radził sobie też w ICE Hockey League...
– Dokładnie. To naprawdę świetny zawodnik. Ma ogromne umiejętności. Może grać zarówno jako środkowy napastnik, jak i skrzydłowy. Będziemy próbowali różnych ustawień. Na szczęście mamy kilku napastników, którzy potrafią występować na obu pozycjach, więc daje nam to dużą elastyczność przy ustawianiu formacji.
Uniwersalnym zawodnikiem jest też Rihard Marenis, który jeszcze niedawno grał na Mistrzostwach Świata Elity.
– Rihard również należy do tej grupy zawodników. Gra z ogromną intensywnością, walczy o każdy krążek, a jednocześnie posiada bardzo wysokie umiejętności techniczne.
Grał już w bardzo mocnych ligach, między innymi w HockeyAllsvenskan, gdzie potrafił zdobywać punkty. To kolejny świetny człowiek. Znowu wracamy do kwestii charakteru. Wiemy, że wniesie do drużyny dokładnie to, czego oczekujemy. Ciężko pracuje na treningach, daje przykład innym i zawsze walczy. To zawodnik, którego zdecydowanie chcieliśmy mieć.

Przejdźmy do Sameliego Venteli, który jest doświadczonym obrońcą o charakterystyce two-way.
– Tak. To znakomity zawodnik. Powiedziałbym, że jest wzorem nowoczesnego dwukierunkowego obrońcy. Potrafi bardzo dużo w ofensywie. Świetnie wspiera atak, dobrze rozgrywa krążek, potrafi znaleźć partnerów i bardzo dobrze wyprowadza akcje z własnej tercji. Jest dobrze zbudowany fizycznie, ma dobry zasięg kija i jednocześnie bardzo solidnie broni. To naprawdę świetne wzmocnienie naszej defensywy.
Czas na przedstawienie mocnych stron Otto Nieminena. Bardzo żywiołowego skrzydłowego, który jest niezwykle waleczny.
– To już doświadczony zawodnik, urodzony w 1996 roku. Grał w różnych ligach, między innymi na Słowacji i w Anglii. To również zawodnik, który potrafi zdobywać bramki. Jednocześnie bardzo ciężko pracuje. Mimo że nie należy do najwyższych graczy, jest niezwykle waleczny, dobrze radzi sobie w pojedynkach, jest szybki i dysponuje dobrym strzałem.
To hokeista, którego można wykorzystywać praktycznie w każdej sytuacji – zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Zawsze wykonuje swoją pracę i nigdy nie odpuszcza walki.
A co pan powie o Jimim Rönkkönenie, mającym za sobą świetny sezon w Mestis?
– To bardzo utalentowany zawodnik. To jego pierwszy sezon poza Finlandią, więc również dla niego będzie to duży krok. Jest w odpowiednim wieku do dalszego rozwoju. To świetny specjalista od gry w przewagach liczebnym. Jest typowym rozgrywającym – potrafi znakomicie operować krążkiem i znajdować partnerów na dogodnych pozycjach. Ponownie – to bardzo dobry człowiek.
Budując skład chcieliśmy, aby każdy zawodnik wnosił coś innego, więc ten facet ma świetny strzał, fizyczność i kreuje grę. Jimi jest właśnie takim kreatorem gry. To jego największy atut.
Teraz dwaj zawodnicy, którzy występowali już na polskich taflach. Pierwszym z nich jest Jere Jokinen.
– To skrzydłowy grający prawym uchwytem kija, z bardzo dobrym strzałem. Jest typowym snajperem. Ma znakomity strzał z klepy i świetnie odnajduje się podczas gry w przewadze. Takich zawodników potrzebuje każda drużyna.
Kilka lat temu miał problemy z kontuzjami, ale w poprzednim sezonie rozegrał już pełne rozgrywki i obecnie jest całkowicie zdrowy. Jestem przekonany, że będzie dla nas bardzo wartościowym wzmocnieniem.
Drugim jest Kalle Valtola, który miał już okazję grać w Unii Oświęcim, a jego powrót został przyjęty z radością przez kibiców.
– To bardzo ofensywnie usposobiony obrońca i jeden z najlepszych zawodników tego typu.
Jego największym atutem jest gra w ataku, szczególnie podczas przewag liczebnych.
Jednocześnie potrafi również dobrze wywiązywać się z obowiązków defensywnych. Nie jest zawodnikiem, który myśli wyłącznie o atakowaniu. Zależy mu również na odpowiedzialnej grze w obronie. Jednak jego najmocniejszą stroną jest ofensywa. Bardzo dobrze czuje się z krążkiem, świetnie operuje na niebieskiej linii i jestem przekonany, że pokaże tam swoje największe atuty.
Jak ocenia Polaków, których ma pan w zespole?
– To naprawdę dobrzy zawodnicy. Jeszcze przed przyjęciem tej pracy obejrzałem kilka meczów, a kiedy zostałem trenerem, chciałem jak najlepiej poznać zespół. Analizowałem spotkania z poprzedniego sezonu, żeby wyrobić sobie opinię o zawodnikach.
Mamy profesjonalnych hokeistów o różnych profilach, co jest bardzo ważne dla budowy drużyny. Są młodzi zawodnicy, którzy rozwijają się i pukają do składu, ale są też bardziej doświadczeni gracze, którzy od lat występują w lidze.
Cieszę się, że udało nam się zatrzymać wielu wartościowych polskich zawodników. Bardzo cieszę się również z transferów takich graczy jak Jakub Lewandowski, Jan Sołtys i Olaf Bizacki. To naprawdę bardzo dobre wzmocnienia i świetni ludzie, którzy doskonale pasują do naszej grupy.
Ostatnie pytanie. Jakie są pana cele na ten sezon? To drużyna została mocno przebudowana...
– Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie o cele, odpowiadam właściwie tak samo. Kiedy krążek zostaje rzucony na lód, chcę wygrać. Po prostu. To nigdy się nie zmienia. Jeżeli taki jest twój sposób myślenia, to jedynym celem może być walka o zwycięstwo w całych rozgrywkach. Nie jest tajemnicą, że właśnie tego chcemy.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy nowym zespołem. Mamy wielu nowych zawodników i przed nami dużo pracy. Ale to nie zmienia naszych ambicji. Naszym celem jest wygrywanie.
Czasami będziemy faworytem, czasami underdogiem. Nie ma to znaczenia. Najważniejsze jest, aby wykonywać swoją pracę tak dobrze, żeby dać sobie i całej drużynie szansę na zwycięstwo. Tak właśnie patrzę na sport. Ale znów wracamy do tego samego. Najważniejszy jest proces. Nie rozmawiamy zbyt wiele o wynikach. Skupiamy się na codziennej pracy, a wyniki będą odzwierciedleniem tego, na co zapracujemy. Musimy zaufać procesowi.
Rozmawiał: Radosław Kozłowski
Czytaj także:
- Kibice, rezerwujcie czas! Najpierw koncert gwiazdy, potem wielka prezentacja Unii Oświęcim
- Tak Unia Oświęcim rozmontowała defensywę rywali. Polski napastnik zdradził kulisy
- Doświadczony obrońca mistrzów Polski uspokoił kibiców. "Nasz dobry czas przyjdzie"
- Niepokojące sceny w meczu Unii Oświęcim. Ważny zawodnik nie dokończył spotkania
- Zagłębie przegrywa na Słowacji. Lider zespołu zdradził, co trzeba poprawić

Komentarze
Lista komentarzy
manek 1906
Fajny wywiad, powodzenia dla kazdej druzyny w nadchodzącym sezonie.
uniaosw
Powodzenia trenerze niech będzie serce i jakość
SDOunia!
Swietny wywiad :)
KuzynKSU
Dzięki Radek.
Bardzo fajny wywiad
kijek od szczotki
Fiński Ted Lasso nam się trafił? ;)
TyDa
Pożyjemy,zobaczymy.Zwłaszcza Pan Wilkins,oby okazał się faktycznym wzmocnieniem.Bo doskonake wieny, jak to z jego rodakami w Oświęcimiu wyglądało do tej pory...
Paskal79
Witamy trenerze w biało - niebieskiej rodzinę:-)! Najważniejsze jak dla mnie to że trener wymaga gry z,, serduchem" !i to że najważniejsza jest drużyna i każdy ma włączyć za każdego!! A że wg.mnie skład mamy bardzo solidny to liczę że będziemy w Top,,4" , choć pewnie nie raz przegrany ale liczę że będzie więcej zwycięstw:-)
Wojek
A mnie ciekawi ta "wisienka na torcie" co jej dalej nie ma. I sklad to mamy co najwyżej niezły... Modlić sie żeby kontuzje nas omijaly bo będziemy grać sabersami chyba...