Totalne szaleństwo! Lawina goli w dzikim meczu play-off [WIDEO]
Najlepszy zespół sezonu zasadniczego NHL przystąpił do drugiej rundy play-off i razem z rywalami dał kibicom prawdziwe fajerwerki. Po strzelaninie jakby żywcem przeniesionej z lat 80. ubiegłego wieku Colorado Avalanche objęli prowadzenie w serii. Tej nocy siódmym meczem ostatniej pary zakończyła się także rywalizacja w pierwszej rundzie.
Zespół Avalanche w pierwszym spotkaniu drugiego etapu play-off podejmował Minnesota Wild, a obie ekipy zupełnie zapomniały po obronie i poszły na wymianę ciosów pełną zwrotów akcji. Gdy w pierwszej tercji gospodarze strzelili 3 gole w 2 minuty, wydawało się, że będą kontrolować wydarzenia. Ale "Dzicy" odpowiedzieli trafiając jeszcze w pierwszej odsłonie dwukrotnie w 62 sekundy. W drugiej części meczu "Avs" podwyższyli na 4:2, by wkrótce nie tylko stracić całą przewagę, ale jeszcze przegrywać. Goście najpierw doprowadzili do remisu, a w 37. minucie Marcus Foligno wyprowadził kontrę w osłabieniu i trafił na 5:4 dla Wild. Drużyna Johna Hynesa prowadziła po raz pierwszy w tym spotkaniu. I - jak się okazało - po raz ostatni. Już minutę i 9 sekund później Devon Toews doprowadził do remisu i po dwóch tercjach było 5:5. Trzecia rozstrzygnęła spotkanie, a tempa, które drużyna Avalanche jeszcze w niej podkręciła, goście ze stanu Minnesota nie wytrzymali. Podopieczni Jareda Bednara strzelili 4 gole, rywale odpowiedzieli tylko jednym szczęśliwym trafieniem i ten szalony mecz skończył się wynikiem 9:6 dla gospodarzy.
Cale Makar, który już w 3. minucie po ostrym wejściu młodszego z braci Foligno udał się do szatni z urazem, wrócił na drugą tercję, a później strzelił 2 gole w trzeciej i zaliczył asystę. Inny obrońca Avalanche Devon Toews raz trafił do siatki i 3 razy asystował, kolejny defensor Sam Malinski otworzył strzelanie i dołożył swoją asystę, taki sam dorobek uzyskał napastnik Artturi Lehkonen. Nathan MacKinnon podawał kolegom przy golach 2 razy, a w końcówce ustalił wynik strzałem do pustej bramki, Martin Nečas asystował 3 razy, a gole zdobywali jeszcze Nick Blankenburg, Jack Drury i Nazem Kadri, którego trafienie z kontry po zablokowanym przez kolegów we własnej tercji strzale okazało się być zwycięskim. Aż 5 z 9 goli Avalanche strzelili obrońcy, którzy łącznie uzbierali 10 punktów. Dwucyfrowy łączny dorobek punktowy defensorów jednego zespołu nie zdarzył się w play-off NHL od 41 lat. Dla Wild Quinn Hughes strzelił gola i 2 razy asystował, a oprócz niego i M. Foligno trafiali także: Ryan Hartman, Marcus Johansson, Władimir Tarasienko i Mats Zuccarello.
Co ciekawe, mimo tak wysokiego wyniku, tylko jeden gol (dla Avalanche) padł w przewadze. Zespół gospodarzy w tym jednym spotkaniu stracił więcej goli niż w całej 4-meczowej serii pierwszej rundy z ultradefensywnie nastawionymi Los Angeles Kings, ale mimo to wygrał. Trener Bednar po meczu jednak miał dla swoich podopiecznych gorzkie słowa za postawę obronną, mówiąc, że po stronie defensywnej nie byli wystarczająco zaangażowani w grę psychicznie i fizycznie i dodał "zapomnieliśmy trochę jak ciężko potrzebujemy pracować, by być dobrzy w obronie". Na poprawki w defensywie czas jest do jutra. W nocy z wtorku na środę "Lawina" podejmie "Dzikich" w Bell Arenie w Denver w meczu numer 2.
Colorado Avalanche - Minnesota Wild 9:6 (3:2, 2:3, 4:1)
Malinski (12.), Drury (13.), Lehkonen (14.), Blankenburg (25.), Toews (39.), Makar (44.), (58.), Kadri (46.), MacKinnon (58.) - Johansson (16.), Hartman (17.), Tarasienko (27.), Hughes (33.), M. Foligno (37.), Zuccarello (57.)
Znacznie mniej goli padło w kończącym pierwszą rundę play-off meczu numer 7 serii Tampa Bay Lightning z Montréal Canadiens. Goście z Montrealu wygrali to spotkanie 2:1, mimo że oddali w nim zaledwie 9 celnych strzałów, w tym ani jednego przez całą drugą tercję. Ich rywale strzelali 29 razy. "Habs" mieli sporo szczęścia, bo pierwszego gola Nick Suzuki zdobył po rykoszecie od gracza rywali J.J.'a Mosera, a Alex Newhook na wagę zwycięstwa trafił zbijając z powietrza z ujemnego kąta krążek, którym trafił w plecy bramkarza rywali Andrieja Wasilewskiego. Pierwszą gwiazdą spotkania został jednak wybrany stojący w bramce Canadiens Jakub Dobeš, który obronił 28 strzałów. Wszystkie mecze tej niezwykle wyrównanej serii rozstrzygnęły się różnicą jednego gola, a 4 z nich kończyły się w dogrywkach. Montréal Canadiens są pierwszym zespołem od 1960 roku, gdy NHL zaczęła notować liczbę strzałów, który wygrał mecz play-off strzelając w nim mniej niż 10 razy. Podopieczni byłego znakomitego gracza Lightning Martina St. Louisa w drugiej rundzie trafią na Buffalo Sabres, którzy wcześniej pokonali w swojej serii Boston Bruins 4-2.
Tampa Bay Lightning - Montréal Canadiens 1:2 (0:1, 1:0, 0:1)
James (34.) - Suzuki (19.), Newhook (52.)
Stan serii: 3-4. Awans Montréal Canadiens.
Zwycięski gol Alexa Newhooka:
Pary drugiej rundy play-off:
Konferencja wschodnia:
Carolina Hurricanes - Philadelphia Flyers (aktualny wynik: 1-0)
Buffalo Sabres - Montréal Canadiens
Konferencja zachodnia:
Colorado Avalanche - Minnesota Wild (aktualny wynik: 1-0)
Vegas Golden Knights - Anaheim Ducks
Czytaj także:
- Drakońska kara dla trenera po awansie. NHL odebrała Vegas wybór w drafcie
- Edmonton Oliers zwolnili trenera. McDavid wypalił bez ogródek!
- Dobrze zbudowany Amerykanin przedłużył kontrakt! Będzie grał do czterdziestki
- Deklasacja! Najlepszy debiutant ligi jednogłośnie zgarnął Trofeum Caldera
- NHL reaguje po brutalnym faulu. Charlie McAvoy zawieszony na sześć spotkań

Komentarze