Nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Sędzia ufundował cenne nagrody dla kibiców. Szczęśliwcami okazali się sanoczanie - czytamy w Dzienniku Polskim.
W ostatnim czasie na krajowych lodowiskach o sędziach mówi się tylko Ąle albo nawet bardzo Ąle. Arbiter to najgorszy wróg, którego trzeba zgnębić. Zupełnie inaczej sprawa wygl±da w Sanoku. W meczu KH z Dworami Unia O¶więcim (0-5), krakowski sędzia Jacek Chadziński, prowadz±cy tamto spotkanie, ufundował sanockiej publiczno¶ci atrakcyjne nagrody, chc±c się jej odwidzięczyć za wspaniałe przyjęcie, jakie za każdym razem mu przygotowuje.
Tradycyjnie w przerwie spotkania sanoccy działacze zorganizowali dla publiczno¶ci konkursy. Nagrodami zazwyczaj bywaj± klubowe pami±tki, ale z racji wizyty mistrzów Polski na kibiców czekały 4 kurtki przygotowane z okazji grudniowego spotkania reprezentacji Polski przeciwko drużynie Gwiazd NHL. - Na kurtce było logo zespołu zza oceanu, pod jakim przyjechał na tournee po Europie - mówi Jacek Chadziński, znany sędzia z Krakowa. - Nagrody były wyj±tkowe cenne, ale dla sanockiej publiczno¶ci warto było to zrobić. Tam panuje niesamowita atmosfera. Już przy wjeĄdzie na taflę człowieka przechodzi niesamowity dreszczyk, kiedy widzi życzliwe transparenty pod swoim adresem. Na każdym lodowisku ci±gle daje się słyszeć "sędzia ch...". Tymczasem w Sanoku witaj± go brawami. Zupełnie inny ¶wiat - dodaje arbiter.
Kibice z Sanoka utrzymuj± stały kontakt z arbitrem. - Najwięcej sms-ów w okresie ¶wi±teczno-noworocznym dostałem wła¶nie z Sanoka. Tak samo było 6 lat temu, kiedy musiałem poddać się kosztownemu leczeniu szpitalnemu w wyniku wypadku, jakiego doznałem w trakcie spotkania GKS Tychy z Dworami Unia, po przypadkowym zderzeniu z Adrianem Parzyszkiem. Wówczas ucierpiała nerka - przypomina sędzia. - Wtedy powiedziałem sobie, że muszę się tym ludziom jako¶ odwdzięczyć. Długo nie było okazji, bo potem Sanok opu¶cił ekstraklasę, ale w końcu się udało i jestem szczę¶liwy. Kurtki solidarnie trafiły do dwójki chłopców i dziewcz±t. Przecież o to w tym wszystkim chodzi, by na meczach wspólnie się dobrze bawić, a nie napadać na siebie - dodaje arbiter.
(zab) - Jerzy Zaborski
Czytaj także: