Hokej.net Logo

Z nikomu nieznanego obrońcy do kontraktu życia. Niezwykła historia w NHL, teraz zarobi miliony

2026-06-21 11:00 NHL
foto: Tampa Bay
foto: Tampa Bay

Toronto Maple Leafs dopięli jedną z najciekawszych transakcji tego lata. Darren Raddysh, który jeszcze kilka lat temu próbował przebić się do NHL przez jej zaplecze, podpisał kontrakt wart 68 milionów dolarów i został nowym obrońcą "Klonowych Liści".

Władze Toronto Maple Leafs nie zamierzały ryzykować licytacji na rynku wolnych agentów. Klub dopiął głośną transakcję z Tampa Bay Lightning, pozyskując Darrena Raddysha – obrońcę po najlepszym sezonie w karierze, który miał wzbudzać zainteresowanie wielu drużyn NHL.

30-letni defensor trafił do Toronto w ramach umowy sign-and-trade. Najpierw podpisał z Lightning ośmioletni kontrakt, a następnie został wymieniony do Maple Leafs za wybór w piątej rundzie draftu 2026. Według TSN wartość kontraktu wynosi 68 milionów dolarów, co oznacza średnie roczne wynagrodzenie na poziomie 8,5 miliona dolarów.

Toronto nie chciało czekać

Darren Raddysh mógł zostać niezastrzeżonym wolnym agentem już 1 lipca. 

– Jesteśmy zachwyceni, że dołącza do nas obrońca takiego kalibru. Darren wyrósł na jednego z najlepszych dwukierunkowych defensorów NHL. Łączy znakomite poruszanie się z krążkiem, opanowanie, waleczność i odpowiedzialną grę w każdej strefie lodowiska. To dokładnie taki zawodnik, jakiego chcemy mieć w naszej drużyniepodkreślił John Chayka, generalny menedżer Maple Leafs, .

Dla nowego szefa hokejowych operacji w Toronto to kolejny wyraźny sygnał, że po fatalnym sezonie i braku awansu do play-offów klub nie zamierza czekać z przebudową.

Przełomowy sezon

Jeszcze kilka lat temu niewielu kibiców kojarzyło nazwisko Raddysha. Niewybrany w drafcie obrońca długo walczył o swoją szansę, a regularne miejsce w NHL wypracował sobie dopiero w Tampa Bay. Minione rozgrywki okazały się dla niego prawdziwym przełomem.

Kanadyjczyk rozegrał 82 spotkania sezonu zasadniczego i ustanowił rekordy kariery praktycznie we wszystkich najważniejszych statystykach. Zdobył 22 bramki i zanotował 48 asyst, kończąc sezon z dorobkiem 70 punktów. Do tego dołożył wskaźnik +21, dziesięć trafień w przewagach, 26 punktów zdobytych w liczebnej przewadze oraz sześć goli na wagę zwycięstwa.

Średnio spędzał na lodzie 22 minuty i 42 sekundy na mecz. Co ciekawe, jego dorobek punktowy z jednego sezonu niemal zrównał się z łączną liczbą punktów, które zdobył w poprzednich czterech latach gry w NHL.

Z Toronto do Toronto

W tej historii jest też ciekawy lokalny wątek. Raddysh urodził się właśnie w Toronto i wychowywał się w cieniu jednej z najbardziej rozpoznawalnych organizacji hokejowych świata.

Teraz po raz pierwszy założy koszulkę klubu, któremu kibicował jako dziecko. Dla wielu fanów Maple Leafs to jeden z najbardziej ekscytujących transferów ostatnich lat. Tym bardziej że Toronto zapłaciło za prawa do zawodnika jedynie wyborem w piątej rundzie draftu.

Ryzykowny kontrakt czy strzał w dziesiątkę?

Ośmioletnia umowa dla 30-letniego obrońcy z pewnością będzie budzić dyskusje. Z jednej strony Raddysh ma za sobą dopiero jeden znakomity sezon. Z drugiej – rynek wolnych agentów nie obfituje w praworęcznych defensorów o takim profilu. Maple Leafs uznali, że warto zaryzykować.

Raddysh rozegrał dotąd 249 meczów sezonu zasadniczego w barwach Tampa Bay Lightning. Zdobył w nich 35 bramek i zanotował 108 asyst, gromadząc 143 punkty. Jeszcze kilka lat temu występował głównie w AHL, próbując udowodnić, że zasługuje na miejsce w NHL.

Dziś podpisuje kontrakt życia.

Kolejny rozdział zmian w Toronto

Maple Leafs są jedną z najbardziej aktywnych drużyn tego lata. W ostatnich tygodniach doszło do zmian w sztabie szkoleniowym, przebudowy pionu zarządzającego i kilku głośnych ruchów kadrowych.Pozyskanie Darrena Raddysha może okazać się najważniejszym z nich.

Toronto nie sprowadziło gwiazdy z wieloletnim dorobkiem i gablotą pełną trofeów. Postawiło na zawodnika, który dopiero niedawno udowodnił, jak duży drzemie w nim potencjał.

Teraz przed Raddyshem stoi zupełnie nowe wyzwanie. W Tampa Bay mógł spokojnie rozwijać się w cieniu największych gwiazd. W Toronto każda pomyłka będzie analizowana pod lupą, a oczekiwania kibiców pozostają niezmienne. Ma pomóc przywrócić Maple Leafs do grona drużyn walczących o Puchar Stanleya. I udowodnić, że jego znakomity sezon nie był jedynie jednorazowym wystrzałem formy.

 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe