Hokej.net Logo
KWI
16
KWI
17
KWI
24
KWI
25

„Zagraniczne gwiazdy naszej ekstraligi” (1). Roman Škutchan

„Zagraniczne gwiazdy naszej ekstraligi” (1). Roman Škutchan

Kiedyś byli ważnymi postaciami swoich zespołów. Graczami, z którymi utożsamiało się wielu polskich kibiców. Postanowiliśmy sprawdzić, co u nich słychać. Dopytać, czym obecnie się zajmują i czy wciąż mają styczność z hokejem. W pierwszym odcinku serii „Zagraniczne gwiazdy naszej ekstraligi” krótka historia Romana Škutchana!


„Romek” należał do czołowych napastników naszej ekstraligi. Występował na polskich taflach przez 11 sezonów, w latach 1998-2002 i 2004-2011. Przez ten czas był wierny jednemu klubowi – Stoczniowcowi Gdańsk, z którym dwukrotnie zagrał w finale Pucharu Polski.


Po sezonie 2001/2002 wróciłem do ojczyzny z przyczyn rodzinnych. Wiedziałem jednak, że chcę wrócić do Gdańska, bo dobrze się czułem w tym mieście – wyjaśnił zawodnik, który pierwsze hokejowe kroki stawiał w Ostrawie. Podczas jego nieobecności „Stocznia” sięgnęła po swój największy sukces w historii, a był nim brązowy medal mistrzostw Polski.



Czeski czarodziej


Roman Škutchan występował w ekipie z Gdańska z numerem 81, tworząc świetnie uzupełniający się duet ze Zdenkiem Jurásek.


Škutchan był graczem bardzo kreatywnym, potrafiącym znakomicie dograć do kolegi z ataku, a także zwieńczyć akcję celnym strzałem. Ogółem w barwach Stoczniowca rozegrał 497 spotkań, w których zdobył 236 bramek i 215 asyst. Wielokrotnie zajmował czołowe lokaty w klasyfikacji strzeleckiej i kanadyjskiej.


Grę w Polsce miło wspominam. Starałem się wszystko przyjmować takie, jakie było. Przyjechałem do Trójmiasta, miałem rodzinę przy boku, grałem i to było dla mnie najważniejsze – podkreślił „Romek”.


Czy coś mnie wkurzało w Polsce i lidze? Każdy kraj ma swoje zwyczaje, ale nie było takiej rzeczy, która by mnie w niej denerwowała. Może na początku było dużo wyjazdów na południe kraju, ale do tego dało się przyzwyczaić – dodał.





Marzenie spełnione


Czeski napastnik opuścił naszą ekstraligę po sezonie 2010/2011, ale nie powiesił łyżew na kołku. Skorzystał z propozycji swojego kolegi i przeniósł się do Francji.


Po tym jak zakończyłem przygodę z polską ligą, wróciłem z rodziną do Czech. Myślałem o zakończeniu kariery, ale Petr Janečka, z którym miałem okazję grać w Stoczniowcu, namówił mnie jeszcze na wyjazd do Francji. Początkowo na 14 dni zatrzymałem się w Val Vanoise i po rozmowie z Petrem pojechałem na południe do Montpellier. Ten zespół grał w wyższej lidze i zostałem na cały sezon. To był bardzo fajnie spędzony czas w ładnym, słonecznym miejscu i znów nad morzem – opowiada Roman Škutchan.


Po sezonie gry wrócił jednak do ojczyzny i spełnił jedno ze swoich marzeń. Była nim gra w jednej drużynie ze swoim... synem Adamem.


Porozmawiałem z jednym z trenerów drugiej ligi i rozegrałem swój ostatni sezon w drużynie Valašské Meziříčí. Chciałem zagrać w jednej drużynie ze swoim synem Adamem, który był wypożyczany do tej ekipy z juniorskiej ekstraligi. Udało się – uśmiechnął się świetny przed laty napastnik.



Gdańska przyjaźń

Roman Škutchan zawarł w Gdańsku wiele znajomości. Z niektórymi osobami wciąż utrzymuje kontakt, a są też tacy, z którymi żyje na stopie przyjacielskiej.


Moim przyjacielem jest Robert Willich, który najpierw zaproponował mi, abym w wolnym czasie potrenował ich amatorską drużnę FCDH. Później zaprzyjaźniliśmy się i niemal co roku nasze rodziny wspólnie świętują Sylwestra i Nowy Rok. Dzięki niemu pracuje obecnie w branży motoryzacyjnej i handluję częściami – zaznaczył były napastnik Stoczniowca Gdańsk.


Hokej w życiu Škutchana wciąż zajmuje ważne miejsce. Obecnie gra dla przyjemności i rozrywki.


Nic nie zastąpi atmosfery hokejowej szatni, dlatego wychodzę na lód nawet dwa razy w tygodniu – wyjaśnił. – Oczywiście interesuje się hokejem i nie tylko w Czechach. Oglądam mecze, śledzę wyniki i skróty z meczów Polskiej Hokej Ligi. Z hokejem nie da się tak po prostu rozstać.


Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe