"Złoty gol" złamał serca gospodarzom. Finowie mistrzami świata! [WIDEO]
To miało być wielkie święto szwajcarskiego hokeja. Tamtejsza reprezentacja przed własnymi kibicami w Zurychu miała po raz pierwszy w historii zdobyć mistrzostwo świata. Ale imprezę przyszli zepsuć reprezentanci Finlandii i po dramatycznym, kończonym dogrywką finale to oni cieszyli się ze swojego 5. "złota" w historii.
Potrzeba było aż 71 minut gry, by zobaczyć gola w finałowej rywalizacji drużyn, które po drodze do finału łącznie zdobyły tych goli aż 87. W 11. minucie dogrywki bohaterem wieczoru został Konsta Helenius. 20-latka nie było nawet w Szwajcarii, gdy zaczynały się Mistrzostwa Świata, ale dołączył do drużyny w trakcie turnieju po odpadnięciu Buffalo Sabres w drugiej rundzie play-off NHL. Dziś to on w decydującym momencie znalazł sposób na szwajcarskiego bramkarza Leonardo Genoniego i dał Finlandii zwycięstwo 1:0. Dla Szwajcarów to jak powtórka koszmarnego snu sprzed roku, gdy w finale Mistrzostw Świata w Sztokholmie ulegli Amerykanom także 0:1, a w roli ich kata wystąpił... kolega klubowy Heleniusa z Buffalo Tage Thompson.
Dziś krążek po raz pierwszy wpadł do bramki znacznie wcześniej niż w dogrywce, bo już w pierwszej tercji. W 14. minucie, chwilę po zakończeniu gry drużyny Anttiego Pennanena w przewadze, Anton Lundell skierował podbity w powietrze krążek prosto do bramki. Sędziowie na lodzie zaliczyli gola, ale Szwajcarzy byli przekonani, że gracz rywali zbijał "gumę" zbyt wysoko uniesionym kijem. Powtórka nie pozostawiła wątpliwości, że mieli rację. Finowie z przebiegu gry pewnie zasługiwali na tego gola, bo w pierwszej tercji odebrali gospodarzom krążek i pozbawili ich wszystkich ofensywnych atutów, którymi podopieczni Jana Cadieux imponowali w poprzednich meczach. Nikt wcześniej na tym turnieju w żadnej tercji nie zdominował Szwajcarów tak bardzo. Gospodarze wyglądali przez długie minuty na przytłoczonych przez okazję. Grali nerwowo, mieli mnóstwo niedokładnych zagrań. A choć na przełomie pierwszej i drugiej tercji dostali od sędziów pełne 2 minuty gry w podwójnej przewadze po karach dla Lundella i Urho Vaakanainena, to nie tylko nie wykorzystali tej okazji, ale przez całe 2 minuty oddali zaledwie 1 celny strzał.
W meczu dwóch najlepiej dotąd wykorzystujących przewagi drużyn Mistrzostw Świata to właśnie niewykorzystane przewagi były dziś leitmotivem. Finowie nie zamienili na gola żadnej z pięciu, Szwajcarzy trzech, ale jednej podwójnej. "Helweci" mimo wszystko w drugiej tercji wrócili do swojej lepszej gry i w celnych strzałach zanotowali wynik 8-2. Ale kolejne minuty upływały bez goli, a i strzałów było jak na lekarstwo. Finowie rozbijali ataki rywali w swoim stylu, niezwykle konsekwentną grą obronną, którą już tyle razy na przestrzeni lat wygrywali mecze. W trzeciej tercji okazało się, że właśnie na finał przypadł mecz z najmniejszą liczbą goli na całym turnieju. W dogrywce, zanim Helenius zapisał się złotymi zgłoskami w historii fińskiego hokeja, najpierw Jesse Puljujärvi dla Finlandii, a później Damien Riat dla Szwajcarii trafiali w słupek. Ostatecznie fiński bramkarz Justus Annunen obronił 22, a Genoni 27 strzałów.
Finlandia zrewanżowała się ekipie "Nati" za przegrany 2:4 mecz o zwycięstwo w grupie. Była to jej jedyna porażka na turnieju. Dzisiejsze "złoto" jest dla niej pierwszym od 2022 roku, gdy także po dogrywce pokonała w finale Kanadę. W międzyczasie na 3 kolejnych turniejach nie potrafiła przebrnąć ćwierćfinału. A do tytułu mistrzowskiego poprowadził ją trener Pennanen, wokół którego było sporo kontrowersji podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie, gdy fińskie media ujawniły, że tamtejsze gwiazdy NHL nie były pod wrażeniem jego trenerskiego warsztatu, więc jeden z hokeistów Florida Panthers zaproponował działaczom związku próbę zatrudnienia w roli trenera reprezentacji szkoleniowca "Panter" Paula Maurice'a.
Szwajcaria nie tylko przegrała finały Mistrzostw Świata na wszystkich 3 ostatnich turniejach, ale w żadnym z nich nie zdobyła gola. Przed dwoma laty w Pradze uległa Czechom 0:2, rok temu z USA było 0:1. Ostatniego finałowego gola strzelił dla niej w 2018 roku w Kopenhadze Timo Meier w drugiej tercji meczu ze Szwecją. Później jeszcze Sven Andrighetto trafił w serii rzutów karnych, ale tamten finał "Helweci" także przegrali. Ich passa bez gola w finale trwa już łącznie 249 minut i 29 sekund efektywnego czasu gry. Jeśli doliczyć jeszcze przegrany finał z 2013 roku, to Szwajcaria poległa we wszystkich 5 rozegranych przez siebie meczach finałowych. Największym pechowcem jest Nino Niederreiter, który jako jedyny grał w każdym z nich. Dzisiejszy srebrny medal jest dla Szwajcarów już 6. w historii, bo zdobyli "srebro" także w 1935 roku, gdy nie było jeszcze fazy pucharowej, a o kolejności decydowała rywalizacja w 4-zespołowej grupie finałowej. Nawet wtedy jednak przegrali kończący ją mecz z Kanadą, który przesądził o tytule mistrzowskim.
Dziś na pocieszenie gospodarzom pozostały nagrody indywidualne. Ich kapitan Roman Josi został wybrany MVP imprezy, a także otrzymał nagrodę Dyrektoriatu turnieju dla najlepszego obrońcy. Najlepszym bramkarzem wybrano Norwega Henrika Haukelanda, a napastnikiem Kanadyjczyka Macklina Celebriniego. W Drużynie Gwiazd wybranej przez dziennikarzy w bramce pojawił się jednak Genoni, w obronie Josi i Fin Henri Jokiharju, a w ataku Celebrini, najlepiej punktujący gracz turnieju Andrighetto i kapitan mistrzowskiej reprezentacji Finlandii Aleksander Barkov, dla którego "złoto" jest nagrodą za cierpliwość w powrocie na lód. Fin, który w dwóch poprzednich sezonach też w roli kapitana podnosił Puchar Stanleya dla Florida Panthers, stracił cały ostatni sezon klubowy i zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie z powodu urazu doznanego w okresie przygotowawczym.
Szwajcaria - Finlandia 0:1 (0:0, 0:0, 0:0, 0:1)
0:1 Helenius - Lundell - Lehtonen 70:42
Strzały: 22-28.
Minuty kar: 10-8.
Widzów: 10 000.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
hubal
brawo Fińczyki !
no i jak szpece ?
mówiłem , że Helweci Majstra nie zrobią
franek_dolas
Zajebisty mecz. Brawo Finlandia
PJK
Pięknie, cudownie! Congrats Finlandia! Nierealnie intensywny mecz.
kijek od szczotki
Gratulacje Suoimi! A Helwety trzeci finał z rzędu, trzeci przegrany, trzeci w którym nie strzelili bramki.
stary kibic
Podobny przebieg meczu jak finał Uni z Katowicami dwa lata temu,0-0 i dopiero w dogrywce...
Olsen
Finowie byli lepsi ale obawialem sie,ze Szwajcarii uda sie fuksem wygrac,byly poprzeczki,slupki i zajebiste tempo jak na dziesiaty mecz w tak krotkim czasie,zawodowcy "jak sie patrzy"
Andrzejek111
Helenius grał chyba w Unii parę lat temu.
kijek od szczotki
Jak parę lat temu to pewnie w juniorach młodszych. Ale musiało mnie nie być na tym meczu, bo nie pamiętam
Andrzejek111
No jasne że to nie ten kijku.
W sezonie 2020/2021 grał w Unii Jere Helenius z numerem 10.
kijek od szczotki
A Lehtonen grał w Kato, Tychach i Jastrzębiu ;)
Unior
Grał Lehtonen, ale brat.
kijek od szczotki
A nie stryjeczny wuj szwagra jego drugiej żony?
NTjacek
Krapke skłoda syrników ale dobrze co ciągle złoto trza wygrać a nie ozdajom za zasługi
Andrzejek111
No jasne że to nie ten kijku.
W sezonie 2020/2021 grał w Unii Jere Helenius z numerem 10.
Adam JKH GKS
Cieszę się, że Finowie wygrali, ale też postawa Szwajcarii w ostatnich latach budzi podziw. Pokazuje, że dobrą organizacją, szkoleniem i promocją hokeja można tak dużo osiągnąć.