JKH GKS Jastrzębie zakończył sezon zasadniczy na piątym miejscu. Niesamowicie wyrównaną, siedmiomeczową rywalizację z GKS-em Katowice przegraną przez jastrzębian 3:4 podsumowaliśmy razem z Bence Bálizsem. – Jeśli miałbym być szczery, to w decydującym meczu nie broniłem zbyt dobrze. To był decydujący, kluczowy faktor – bił się w piersi węgierski golkiper.
Rywalizacja mistrza Polski z brązowym medalista poprzedniego sezonu była pasjonująca i pełna zwrotów akcji. Po czterech meczach oba zespoły miały na swoim koncie po dwa zwycięstwa i przełamanie rywali na ich terenie.
– To była wyrównana seria. Wydaje mi się, że ważnym momentem tej rywalizacji był drugi mecz, który rozgrywaliśmy na własnym lodzie. Przegraliśmy go i to starcie mogło być tak zwanym “game changer”, punktem zwrotnym w tej rywalizacji – wyjaśnił 32-letni golkiper.
– Ale udało nam się podnieść, wygrać kolejny mecz i znów zostać liderem serii. W tym przypadku było to dobre – dodał.
Podopieczni Róberta Kalábera wygrali na wyjeździe piąte spotkanie i stanęli przed świetną okazją, by zakończyć rywalizację u siebie. Sęk w tym, że przegrali tamto starcie 1:2 po dogrywce i o wszystkim miała siódma konfrontacja.
– Jeśli miałbym być szczery, to nie broniłem w nim zbyt dobrze. To był decydujący, kluczowy faktor – mówił posępny Bence Bálizs.
W decydującym meczu jastrzębianie złapali zbyt dużo wykluczeń. Kary rozbijały ich grę i utrudniały gonienie katowiczan. Koniec końców ekipa znad czeskiej granicy przegrała to spotkanie 2:6, a aż trzy gole straciła w drugiej odsłonie.
– Siódmy mecz zawsze wywołuje spore emocje. Staramy się je kontrolować, ale gdy to nam się nie udaje, to musimy skupić się na grze, by po prostu dotrwać do kolejnej zmiany. To jest trudne, ale w tym decydującym starciu musieliśmy zrobić dosłownie wszystko – stwierdził golkiper JKH.
Wielu kibiców zapewne zastanawia się, czy 32-letni Węgier zostanie w drużynie z alei Jana Pawła II.
– Jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec mojego sezonu, bo chciałbym pojechać z reprezentacją Węgier na Mistrzostwa Świata Elity. Muszę więc trochę odpocząć i skupić się na kolejnym kroku – zakończył Bálizs.
Czytaj także: