Reprezentacja Polski od zwycięstwa rozpoczęła Memoriał Tamása Sárközy’ego. Biało-czerwoni pokonali po rzutach karnych Francję 4:3.
Krótko mówiąc nie było to najlepsze spotkanie w wykonaniu obu ekip. Zarówno "Orły", jak i trójkolorowi mieli swoje lepsze, jak i gorsze momenty. Podopieczni Pekki Tirkkonena w drugiej odsłonie mogli zamknąć mecz, bo przy wyniku 2:1 trzykrotnie grali w przewadze. Niestety nie zdołali tego zrobić.
Francuzi powstali z kolan i dwa razy doprowadzali do wyrównania. Obejrzeliśmy więc zarówno dogrywkę, jak i konkurs rzutów karnych. W najazdach nasz zespół świetnie sobie poradził i w czterech seriach pokonał francuskiego golkipera aż trzykrotnie! Do siatki trafiali: Damian Tyczyński, Patryk Krężołek i Szymon Kiełbicki. Każdy z nich swoją próbę wykorzystał po profesorsku. "Tyczka" zabawił się z Quentinem Papillonem i wymanewrował go serią szybkich zwodów, "Krężoł" trafił pod poprzeczkę, a "Kiełbik" sprawnie przeniósł sobie krążek na bekhend.
Dwie bramki zaliczki. Zabrakło pieczęci
Polacy bardzo dobrze weszli w mecz i już w 5. minucie otworzyli wynik. Szymon Kiełbicki zagrał wzdłuż bramki do Jakuba Wanackiego, a Quentin Papillon zamiast zamrozić krążek odbił go parkanem. Efekt był taki, że 34-letni obrońca miał przed sobą pustą bramkę.
Chwilę później na 2:0 - po kolejnym błędzie francuskiej defensywy i niepewnej interwencji bramkarza - podwyższył Karol Biłas, który dopadł do odbitego krążka i bez większych ceregieli umieścił go w siatce.
Ale trójkolorowi odpowiedzieli jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony. Valentin Grossetete, mając rywala na plecach, idealnie zagrał zza bramki, a Kaylian Leborgne nie miał większych problemów z zaskoczeniem Macieja Miarki.
Po zmianie stron "Orły" mogły przesądzić o losach spotkania. Sęk w tym, że nie udało im się zamienić na gola żadnego z trzech okresów gry w przewadze.
Wyrównanie i dodatkowe emocje
Niewykorzystane sytuacje zemściły się na początku trzeciej tercji i "Les Bleus" doprowadzili do wyrównania, wykorzystując potknięcie Macieja Miarki, który wybił krążek wprost na kij Emila Taverniera. Francuski napastnik długo się nie zastanawiał i trafił pod poprzeczkę.
W 50. minucie Polacy ponownie wyszli na prowadzenie, po indywidualnej akcji Jakuba Ślusarczyka. Dynamiczny skrzydłowy pomknął ile sił w nogach do tercji rywali, zgubił obrońców i w sytuacji sam na sam pokonał Papillona, popisując się precyzyjnym uderzeniem z bekhendu.
Podopieczni Yoricka Treille'a nie poddali się i w 55. minucie wyrównali. Wyprowadzili kontrę, którą uderzeniem z lewego bulika zwieńczył Adel Koudri. Do końca regulaminowego czasu gry wynik już się nie zmienił, więc sędziowie zarządzili dogrywkę. W niej także nie poznaliśmy zwycięzcy, więc o losach spotkania przesądziły rzuty karne. Te lepiej egzekwowali biało-czerwoni.
Polska - Francja 4:3 (2:1, 0:0, 1:2, d. 0:0, k. 3:1)
1:0 Jakub Wanacki - Szymon Kiełbicki, Sebastian Brynkus (05:57),
2:0 Karol Biłas - Dominik Paś, Alan Łyszczarczyk (11:53),
2:1 Kaylian Leborgne - Valentin Grossetete, Paul Joubert (16:52),
2:2 Emil Tavernier (42:06),
3:2 Jakub Ślusarczyk - Łukasz Krzemień (49:56),
3:3 Adel Koudri - Thomas Thiry (54:54),
4:3 Patryk Krężołek (65:00, karny decydujący).
Sędziowali: Barna Kis-Király, Daniel Rencz (główni) - Bence Kövesi, Sebestyén Varjú (liniowi).
Minuty karne: 2-6.
Strzały: 35-27.
Widzów: 22.
Polska: M. Miarka - M. Naróg, K. Górny; M. Michalski, D. Tyczyński, P. Krężołek (2) - B. Florczak, K. Biłas; P. Wronka, D. Paś, A. Łyszczarczyk - J. Wanacki, O. Jaśkiewicz; J. Lewandowski, S. Kiełbicki, S. Brynkus - O. Bizacki, M. Zieliński; J. Ślusarczyk, D. Jarosz, Ł. Krzemień.
Trener: Pekka Tirkonen.
Francja: Q. Papillon - C. Schmitt, E. Guebey; K. Bozon, A. Koudri, B. Bruche - A. Fertin, E. Cantagallo (2); E. Tavernier, M. Bachelet, T. Perret - M. Despatie (4), N. Shalei; T. Simonsen, J. Hervé, T. Sarliève - M. Mony, T. Thiry; V. Grossetete, K. Leborgne, P. Joubert.
Trener: Yorick Treille
Czytaj także: