Takich spotkań na naszych taflach chcielibyśmy oglądać więcej. Po twardym i zaciętym meczu GKS Katowice pokonał na wyjeździe GKS Tychy 5:4 po rzutach karnych. Trener Jacek Płachta znów zdecydował się zmianę bramkarza przed serią najazdów i znów przyniosła ona zamierzony efekt.
Starcie 41. kolejki TAURON Hokej Ligi było prawdziwym rollercoasterem emocji. Pełne było walki, twardych starć, goli oraz zwrotów akcji. Derby takie, jakie powinny być.
Zawodnicy obu ekip zostawili na tafli sporo zdrowia, ale w znacznie lepszych humorach byli wicemistrzowie Polski, którzy znów pokazali klasę w serii rzutów karnych.
Tuż przed jej rozpoczęciem Jacek Płachta zdecydował się na zamianę bramkarza. Jespera Eliassona ponownie zastąpił Michał Kieler, który w tym kluczowym momencie nie zawiódł. "Kiler" nie dał się pokonać Valtteriemu Kakkonenowi, Bartłomiejowi Jeziorskiemu, a także Hannu Kuru. Skapitulował tylko po efektownej próbie Rasmusa Heljanki.
Ēriksa Vītolsa, strzegącego bramki mistrzów Polski od 32. minuty, pokonali kolejno Stephen Anderson, Patryk Wronka i Bartosz Fraszko. Łotysz obronił uderzenia Jacoba Lundegårda i Juho Koivusaariego.
Cios za cios
Od początku spotkanie było toczone w szybkim tempie. Niewiele było przerw, a gra przenosiła się spod jednej bramki pod drugą. Jako pierwsi cios wyprowadzili goście. W 7. minucie Grzegorz Pasiut uderzył z bulika, a Tomáš Fučík nieco pechowo odbił krążek. Spieszący z dobitką Jacob Lundegård miał sporo czasu, by umieścić gumę w siatce.
Mistrzowie Polski wyrównali w 15. minucie, wykorzystując okres gry w przewadze. Sposób na Jespera Eliassona znalazł będący w coraz lepszej formie Filip Komorski. Kapitan ekipy z piwnego miasta popracował na bramkarzu i przekierował do bramki gumę uderzoną przez Marka Viitanena. Tuż po tym golu na lodzie zawrzało, a między zawodnikami doszło do solidnej szarpaniny.
Pierwsza tercja zakończyła się remisem 1:1, choć oba zespoły miały jeszcze swoje okazje.
Obrodziło bramkami
Po zmianie stron byliśmy świadkami prawdziwego festiwalu strzeleckiego. W 23. minucie nadgarstka przymierzył Komorski i zaskoczył katowickiego golkipera uderzeniem w krótki róg. Warto dodać, że dla 34-letniego środkowego był to szósty gol zdobyty w ostatnich pięciu meczach.
Radość gospodarzy trwała jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund, bo Patryk Wronka objechał tyską bramkę i sprytnym uderzeniem od zakrystii doprowadził do remisu.
Gdy w 26. minucie Alan Łyszczarczyk wykorzystał przewagę liczebną i podwyższył na 3:2, wydawało się, że podopieczni Pekki Tirkkonena powoli zaczną przejmować kontrolę nad spotkaniem i dyktować swoje warunki. Sęk w tym, że zabrakło im konsekwencji w defensywie,.
Goście wykorzystali swoje momenty i błyskawicznie odpowiedzieli. A na dodatek z nawiązką. Najpierw Travis Verveda skorzystał z ogromnego zamieszania przed bramką, które wytworzyło się po odbitym od słupka strzale Bartosza Fraszki. Chwilę później Błażej Chodor precyzyjnym strzałem z bulika zaskoczył Fučíka, który spóźnił się z interwencją. Po tym golu sztab szkoleniowy mistrzów Polski zdecydował się na zmianę w bramce - między słupkami pojawił się Ēriks Vītols. Łotysz dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków.
Nadzieja i rzuty karne
Trzecia część gry była już bardziej taktyczna, choć nie brakowało sytuacji pod obiema bramkami. Katowiczanie długo skutecznie się bronili, a Tyszanie długo szukali swoich szans. Kluczowy moment nadszedł w 53. minucie. Na ławkę kar trafił Jean Dupuy, a gospodarze potrzebowali zaledwie kilku sekund, by wykorzystać grę w przewadze. Zasłużone gratulacje od swoich kolegów odebrał Rasmus Heljanko. Fiński skrzydłowy po wygranym przez Hannu Kuru wznowieniu popisał się precyzyjnym strzałem z korytarza międzybulikowego.
Do końca regulaminowego czasu gry wynik się nie zmienił, a rozstrzygnięcia nie przyniosła pięciominutowa dogrywka. Karne lepiej wykonywali goście i to oni sięgnęli po zwycięstwo. Tym samym dziewięciomeczowy, zwycięski marsz Tyszan, został przerwany.
GKS Tychy - GKS Katowice 4:5 (1:1, 2:3, 1:0, d. 0:0, k. 1:3)
0:1 Jacob Lundegård - Grzegorz Pasiut, Mateusz Bepierszcz (06:21),
1:1 Filip Komorski - Mark Viitanen, Olli Kaskinen (14:19, 5/4),
2:1 Filip Komorski - Mark Viitanen (22:03),
2:2 Patryk Wronka - Stephen Anderson (23:18),
3:2 Alan Łyszczarczyk - Filip Komorski (25:59, 5/4),
3:3 Travis Verveda - Bartosz Fraszko, Stephen Anderson (29:42),
3:4 Błażej Chodor - Zack Hoffman, Jean Dupuy (31:06),
4:4 Rasmus Heljanko - Hannu Kuru (52:48, 5/4),
4:5 Patryk Wronka (65:00, Karny decydujący).
Sędziowali: Marcin Polak, Paweł Breske (główni), Piotr Podlas, Igor Dzięciołowski (liniowi).
Minuty karne: 10-16.
Strzały: 35-30.
Widzów: 2535.
GKS Tychy: T. Fučík (od 31:07 Ē. Vītols) - L. Kovář, B. Pociecha (2); J. Kerkkänen, H. Kuru, R. Heljanko - O. Kaskinen, V. Kakkonen; A. Łyszczarczyk, D. Paś (2), H. Knuutinen (2) - O. Viinikainen, M. Bryk; M. Viitanen, F. Komorski (4), M. Gościński - J. Walli oraz R. Drabik, J. Janik, S. Kucharski, B. Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen
GKS Katowice: J. Eliasson (rzuty karne M. Kieler) - A. Runesson (2), J. Lundegård; M. Bepierszcz (2), G. Pasiut, B. Fraszko - A. Varttinen (2), T. Verveda (2); J. Dupuy (2), S. Anderson, P. Wronka - B. Chodor, Z. Hoffman (4); I. McNulty, J. Monto, J. Koivusaari - K. Maciaś (2); J. Hofman, M. Dawid, M. Kosmęda.
Trener: Jacek Płachta
Czytaj także: