Hokej.net Logo

Doświadczony obrońca po zwycięstwie w trzecim meczu finału. "Pchamy ten wózek razem"

Mateusz Bryk, obrońca GKS-u Tychy (fot. Klaudia Baron)
Mateusz Bryk, obrońca GKS-u Tychy (fot. Klaudia Baron)

GKS Tychy jest o krok od obrony mistrzowskiego tytułu. Po pewnym zwycięstwie 4:0 nad GKS Katowice w trzecim meczu finału play-off tyszanie potrzebują już tylko jednej wygranej. Mateusz Bryk, który po spotkaniu nie ukrywał, że najtrudniejsze dopiero przed jego zespołem.

Choć końcowy wynik może sugerować jednostronne widowisko, początek meczu należał do gości. GKS Katowice wszedł w spotkanie z dużą energią, grał agresywnie i częściej zagrażał bramce rywali. Oddał więcej strzałów (8–4) i stworzył sobie kilka dogodnych okazji. Najlepszą z nich miał w 7. minucie Bartosz Fraszko, który dobijał uderzenie Albina Runessona. Na wysokości zadania stanął jednak Tomáš Fučík, który już wtedy pokazał, że będzie niezwykle trudny do pokonania.

Ta pierwsza tercja była taka trochę średnia i nabieraliśmy tempa – zwrócił uwagę Mateusz Bryk, najbardziej doświadczony zawodnik urzędujących mistrzów Polski.

W ogólnym rozrachunku trzeba przyznać, że hokej był bardzo odpowiedzialny i bardzo dojrzały, bo nie straciliśmy bramki. Ale myślę, że jeśli poprawimy początek to będzie to wyglądało fajniej dla nas szczególnie i myślę, że dla kibiców tak samo. Początek był taki troszeczkę strachliwy – dodał.

Z każdą minutą Tyszanie wyglądali coraz lepiej, a ogromny wpływ na ich pewność miał ponownie świetnie dysponowany Tomáš Fučík. Reprezentant Polski obronił 28 strzałów i zachował czyste konto, a jego seria bez straconego gola przeciwko katowiczanom trwa już ponad 123 minuty.

Ja myślę, że te interwencje, które Tomek ma okazję wszystkim pokazywać, dodają nam siły i energii. Pchają nas do przodu, bo przy tym, że my robimy co możemy, żeby nie dopuszczać do takich stuprocentowych okazji, to jeżeli już się zdarzy jakiś błąd, to Tomek stoi na posterunku, więc gdzieś to daje takiego dodatkowego kopa dla nas wszystkich. Wszyscy pchamy ten wózek – uśmiechnął się 37-letni defensor.

Przełomowy moment nastąpił w 31. minucie. Po przechwycie i świetnym wycofaniu krążka przez Jusso Jämsena, Mateusz Bryk uderzył pod poprzeczkę i otworzył wynik spotkania. Ten gol wyraźnie napędził gospodarzy.

Czy celownik był dobrze nastawiony? Wpadło więc powiedzmy, że tak. Fajnie, że były te okazje i momenty do strzelenia bramki. Wiadomo, że bez względu na to, jaką pełnię funkcję, rolę i na jakiej pozycji gram, to mam okazję być po tej drugiej stronie tafli i zawsze gdzieś się podłączyć się do akcji i strzelić bramkę. Cieszę się, że przydarzyło się to znowu w takiej serii – zaznaczył wychowanek JKH GKS-u Jastrzębie.

Tyszanie poszli za ciosem i w drugiej tercji całkowicie przejęli kontrolę nad meczem, dokładając kolejne trafienia i zamykając spotkanie. Mimo prowadzenia 3:0 w serii, w szatni GKS Tychy daleko jednak od hurraoptymizmu.

Z doświadczenia wiem, że ten czwarty krok jest najtrudniejszy, więc sprawa jest otwarta dopóki krążek w grze. My na pewno przyjdziemy skoncentrowani od samego rana – zwrócił uwagę Mateusz Bryk.

I dodał: – Jeśli przyjdziemy w takim nastroju, no nie nazywajmy tego bojowym, to takich pewnych siebie ludzi, którzy wiedzą co potrafią, co umieją jako drużyna, to myślę, że będziemy mieć wszystko w swoich rękach.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 1

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • calan
    2026-04-08 16:50:00

    Gratulacje Trójkolorowi 💚🖤❤️ za Mistrza Polski. To w jakim stylu wygraliście całe playoffy to pełen szacun dla was. Kibicuję GKS Tychy od 94 roku i po latach posuchy gdzie była bieda (Tysovia) , teraz przyszły dobre lata dla naszego klubu. Oby tak już zostało. Duma

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe