Rozmowy z Mariuszem Dulębą, Grzegorzem Pasiutem i Michałem Piotrowskim.
- Udało nam się awansować i dzięki temu mamy więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do meczów o złoto
- Do awansu wystarczyły tylko cztery mecze. Spodziewaliście się tego?
- Grać do końca, jak Cracovia w Gdańsku - tak powinno brzmieć nowe sportowe powiedzenie. Dwa razy przegrywaliście 1:3, a mimo to wygraliście!
- No właśnie. W drugiej parze półfinałowej jest remis 2-2. Na kogo wolelibyście trafić w finale?
- Bardzo dobrze podał mi Filip Drzewiecki i z siedmiu metrów znalazłem miejsce nad odbijaczką Odrobnego
- Po kontuzji nie ma już śladu...
- Teraz je odnajdujesz. Na tyle dobrze, że strzelasz bramki, jak choćby w niedzielnym meczu z Energa Stoczniowcem...
- Która to była twoja bramka po kontuzji?
- Te w półfinałowej rywalizacji przyszły bardzo szybko - macie już finał!
- Pokazaliśmy charakter i to, że w trudnych chwilach potrafimy przechylić losy meczu na naszą korzyść
- Dwie bramki w dwóch meczach. To chyba dobry dorobek...
- To były bardzo ważne bramki...
- Teraz czeka was kilka dni odpoczynku...
- GKS Tychy, czy Wojas Podhale?
Czytaj także: