Hokej.net Logo

Emocjonalne oświadczenie prezes klubu. Pracowała za darmo. Zrzuciła winę na media i hejterów

fot: zbiory klubu
fot: zbiory klubu

Prezes STS Sanok Marta Przybysz wydała obszerne oświadczenie po fali krytyki, która spadła na nią po wycofaniu klubu z TAURON Hokej Ligi. Sterniczka zespołu z Podkarpacia przeprosiła za błędy, zwróciła uwagę na hejt wobec jej osoby, a za zaistniałą sytuację obwiniła też media. Poinformowała, że rok pracowała bez wynagrodzenia i pięciokrotnie podkreśliła, że prowadziła klub kosztem życia prywatnego.

Po tygodniach napięć, emocji i publicznych oskarżeń prezes STS Sanok opublikowała obszerne oświadczenie skierowane do kibiców, mediów i całego środowiska hokejowego. Odniosła się w nim do najgłośniejszych wydarzeń ostatniego czasu, wzięła na siebie odpowiedzialność za popełnione błędy, przeprosiła kibiców i zaapelowała o wyciszenie emocji w imię przyszłości klubu.

W swoim stanowisku prezes podkreśla, że fala zarzutów i hejtu uderza nie tylko w nią osobiście, ale w cały klub. 

Ostatnie dni i tygodnie przyniosły ogrom emocji, uproszczeń i oskarżeń, które uderzają nie tylko we mnie jako prezesa, ale w Klub STS Sanok jako całość – zaznaczyła, deklarując, że zabiera głos spokojnie, odpowiedzialnie i z szacunkiem do faktów.

Jednym z najważniejszych wątków oświadczenia była sytuacja związana ze zniczem. Prezes opisała kontekst emocjonalny, w jakim doszło do całego zdarzenia. 

Od dłuższego czasu byłam prywatnie straszona, obrażana i wyzywana (…) Doszło również do realnego zdarzenia, w którym zostałam zaatakowana słownie i personalnie na parkingu – napisała, podkreślając, że w takiej atmosferze znicz odebrała jako kolejny element wymierzony bezpośrednio w nią, a nie jako gest pamięci wobec ofiar wypadku w Gniewoszówce.

Jednocześnie prezes wprost przyznała, że w tej sprawie popełniono błędy. 

– Mam świadomość, że sposób, w jaki ta sytuacja się rozwinęła, zabolał wielu kibiców. Jako prezes klubu biorę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, i przepraszam – podkreśliła, zaznaczając, że nie dopilnowano kwestii ważnej dla historii STS Sanok.

W oświadczeniu pojawiło się również odniesienie do braku zaplanowanego upamiętnienia osób zmarłych w tragicznych okolicznościach związanych z historią klubu, w tym Piotra Milana. 

Mam świadomość, że dla wielu osób był to ważny i wrażliwy moment. Jako prezes klubu ponoszę odpowiedzialność za to, że to upamiętnienie nie zostało dopilnowane i zrealizowane w zakładanym terminie – napisała, jednocześnie podkreślając, że pamięć o tych osobach nigdy nie była jej obojętna.

Prezes STS Sanok szeroko opisała także kulisy swojej codziennej pracy, odpowiadając na zarzuty dotyczące jej zaangażowania. 

Na co dzień nie jestem wyłącznie prezesem klubu. Pełnię jednocześnie ogromną liczbę funkcji, których na co dzień nikt nie widzi – zaznaczyła, wymieniając obowiązki organizacyjne, administracyjne i operacyjne, które wykonywała, by klub mógł funkcjonować.

W dalszej części oświadczenia odniosła się do sytuacji sportowej i relacji wewnątrz drużyny. 

Szanuję postawę większości zawodników, którzy mimo bardzo trudnej sytuacji (…) przyszli, przeprosili i zrozumieli swój błąd – napisała, dodając, że nie zamyka drzwi przed tymi, którzy mieli odwagę przyjść, porozmawiać i wziąć odpowiedzialność.

Na zakończenie prezes zaapelowała o zaprzestanie hejtu i wyciszenie emocji, podkreślając, że klub potrzebuje stabilności. 

Hejt nie pomaga klubowi, nie rozwiązuje problemów i nie buduje przyszłości – zaznaczyła. – STS Sanok to nie ja. To klub z historią, ludzie, zawodnicy, kibice i całe środowisko hokejowe. I właśnie dla tego klubu, kosztem siebie, nadal walczę i będę walczyć do końca.

OŚWIADCZENIE PREZESA KLUBU STS SANOK

Do Kibiców, Mediów i całego środowiska hokejowego

Ostatnie dni i tygodnie przyniosły ogrom emocji, uproszczeń i oskarżeń, które uderzają nie tylko we mnie jako prezesa, ale w Klub STS Sanok jako całość. Dlatego zabieram głos, spokojnie, odpowiedzialnie i z szacunkiem do faktów.

Na początku chcę odnieść się do sytuacji związanej ze zniczem. Od dłuższego czasu byłam prywatnie straszona, obrażana i wyzywana, poza kamerami i mediami, w wiadomościach, których nikt nie widzi. Doszło również do realnego zdarzenia, w którym zostałam zaatakowana słownie i personalnie na parkingu. W momencie, gdy otrzymałam zdjęcia znicza, odebrałam je nie jako gest pamięci, lecz jako kolejny element wymierzony bezpośrednio we mnie, w atmosferze strachu, napięcia i narastającej presji. Media dołożyły do tego swoją cegiełkę, a cała sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.

Nie zmienia to jednak faktu, że w tej sytuacji popełnione zostały błędy. W warunkach ogromnej presji emocjonalnej i medialnej nie dopilnowano sprawy, która była ważna dla historii naszego klubu. Mam świadomość, że sposób, w jaki ta sytuacja się rozwinęła, zabolał wielu kibiców. Jako prezes klubu biorę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, i przepraszam.

Chcę również odnieść się do kwestii upamiętnienia osób zmarłych w tragicznych okolicznościach związanych z historią STS Sanok, w tym pamięci Piotra Milana. Już wcześniej planowane było godne uczczenie ich pamięci podczas pierwszego domowego meczu przypadającego najbliżej rocznicy tych wydarzeń. Z uwagi na splot okoliczności organizacyjnych oraz sytuację, w jakiej znalazł się klub, do takiego upamiętnienia w zaplanowanej formie nie doszło. Mam świadomość, że dla wielu osób był to ważny i wrażliwy moment. Jako prezes klubu ponoszę odpowiedzialność za to, że to upamiętnienie nie zostało dopilnowane i zrealizowane w zakładanym terminie, przy jednoczesnym podkreśleniu, że pamięć o tych osobach w tym o Piotrze Milanie, nigdy nie była i nie jest mi obojętna.

W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele ocen i zarzutów dotyczących mojej osoby. Dlatego chcę pokazać pełen obraz tego, jak w rzeczywistości wygląda moja codzienna praca i mój realny wkład w funkcjonowanie klubu.

Na co dzień nie jestem wyłącznie prezesem klubu. Pełnię jednocześnie ogromną liczbę funkcji, których na co dzień nikt nie widzi. Odpowiadam za całą organizację meczów, administrację i dokumentację, przygotowywanie umów i kontraktów, prowadzenie rozmów i spotkań, organizację wyjazdów drużyny, zamówienia sprzętu, nadzór nad płatnościami i przelewami. Drukowałam i sprzedawałam bilety, przygotowywałam klubowe grafiki, plakaty i materiały promocyjne, zajmowałam się sprawami biurowymi, organizacyjnymi i operacyjnymi. Bywały dni, w których nosiłam wodę dla zawodników i sprzątałam pomieszczenia klubowe, robiąc wszystko to, co w danym momencie było konieczne, aby klub mógł normalnie funkcjonować.

Jednocześnie jestem matką. Wielokrotnie, zamykając drzwi klubu, zabierałam pracę do domu: telefony, dokumenty, decyzje i odpowiedzialność. Często odbywało się to kosztem mojego życia prywatnego i mojej rodziny. Bez kamer, bez zdjęć, bez poklasku.

Chcę w tym miejscu bardzo jasno i jednoznacznie wyjaśnić kwestię samochodów. Samochody zostały pozyskane wyłącznie w ramach współpracy partnerskiej. Klub STS Sanok nie wydał na ich utrzymanie ani jednej złotówki. Wręcz przeciwnie, dzięki temu rozwiązaniu koszty zostały realnie zminimalizowane. Auta nie obciążają klubu w żaden sposób, są nośnikiem reklamy i elementem świadczeń sponsorskich. Dodatkowo ich wykorzystanie pozwoliło uniknąć kosztów kilometrówek związanych z używaniem prywatnych pojazdów do celów służbowych. Tankując te samochody, nie pobierałam faktur na klub, koszty pokrywałam z własnych środków. Narracja, że auta były finansowane kosztem klubu, jest nieprawdziwa.

Chcę również jasno powiedzieć: od 12 miesięcy nie pobieram żadnego wynagrodzenia z tytułu pełnienia funkcji prezesa klubu. Przez ostatni rok wykonuję swoje obowiązki bez wynagrodzenia. Co więcej, wielokrotnie angażowałam własne środki finansowe, aby klub mógł funkcjonować w momentach, w których nie dysponował wystarczającymi środkami. Nie robiłam tego dla własnego zysku! wręcz przeciwnie, często kosztem siebie i swojej rodziny.

Wiele razy milczałam, mimo że mogłam się bronić, reagować lub prostować nieprawdziwe informacje. Robiłam to świadomie, dla dobra klubu. Wiedziałam, że eskalowanie konfliktów i publiczne przepychanki nie służą STS Sanok. To milczenie kosztowało mnie bardzo dużo emocjonalnie, prywatnie i rodzinnie.

Moi bliscy, przyjaciele i rodzina widzą, ile serca, czasu i energii wkładam w ten klub każdego dnia. Widzą też, jak często odbywa się to kosztem mojego życia prywatnego. Tym bardziej bolesne jest to, jak szybko i łatwo przychodzą osądy i oskarżenia, bez znajomości faktów i realiów.

Jeśli chodzi o sytuację sportową i relacje wewnątrz drużyny, chcę jasno podkreślić jedno: szanuję postawę większości zawodników, którzy mimo bardzo trudnej sytuacji, napięć i buntu, przyszli, przeprosili i zrozumieli swój błąd. Wykazali się odwagą, biorąc odpowiedzialność za swoje decyzje i prosząc mnie o to, abym nie przekreślała ich na przyszły sezon. Nie zamierzam tego robić. Szanuję ich odwagę i gotowość do wyciągnięcia wniosków. To, co się wydarzyło, traktuję jako trudną, ale ważną lekcję dla wszystkich. Nie noszę w sobie urazy i nie zamykam drzwi przed tymi, którzy mieli odwagę przyjść, porozmawiać i wziąć odpowiedzialność. Właśnie na takich postawach można budować przyszłość klubu.

Na dziś prowadzę zaawansowane rozmowy sponsorskie, również z dużymi podmiotami, w tym spółkami Skarbu Państwa. Są to rozmowy poważne i rokujące, jednak tego typu decyzje wymagają spokoju, stabilności i wzajemnego zaufania. Do ich finalizacji niezbędne jest także realne wsparcie oraz jasny, odpowiedzialny sygnał ze strony Miasta i Rady Miasta.

Biorę odpowiedzialność jako prezes klubu. Nawet jeśli nie wszystko było wyłącznie moją winą, to ja za to odpowiadam. Nie uciekam, nie chowam się i nie zrzucam winy na innych.

Proszę jednak o jedno… o zrozumienie i o zaprzestanie hejtu. Hejt nie pomaga klubowi, nie rozwiązuje problemów i nie buduje przyszłości. Wręcz przeciwnie, odstrasza sponsorów, dzieli środowisko i uderza w to, co dla wszystkich powinno być najważniejsze.

STS Sanok to nie ja. To klub z historią, ludzie, zawodnicy, kibice i całe środowisko hokejowe. I właśnie dla tego klubu, kosztem siebie, nadal walczę i będę walczyć do końca!

Dlatego na zakończenie zwracam się do wszystkich, którym naprawdę zależy na przyszłości hokeja w Sanoku. Jeśli możecie pomóc organizacyjnie, finansowo, rozmową, wsparciem lub dobrym słowem, proszę, zróbcie to teraz. Każda realna pomoc ma dziś znaczenie. Jeżeli natomiast nie macie możliwości lub woli angażowania się, proszę przynajmniej o wyciszenie emocji i powstrzymanie się od eskalowania napięć. Pozyskiwanie partnerów i sponsorów w sporcie zawodowym wymaga spokoju, stabilności i zaufania. Tylko w takich warunkach można skutecznie budować przyszłość klubu.

Z wyrazami szacunku,

Marta Przybysz

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 10

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • NTjacek
    2026-02-09 13:57:27

    Wszystko pięknie ładnie tylko gdzie są efekty tej darmowej posługi bo samymi dobrymi chęciami to jest i piekło wybrukowane

  • iras
    2026-02-09 13:58:00

    Rozsądny przekaz.

  • KSUabraham💙🤍
    2026-02-09 14:04:11

    Hej halo piśśś witam was dziśśś

  • Unior
    2026-02-09 14:11:11

    Z całej sytuacji można wysnuć wniosek: "Na pochyłe drzewo... i Salomon nie naleje"

  • Mogiel
    2026-02-09 14:32:24

    Ja nie wiedziałam ja nie chciałam i tradycyjne zagranie karty ofiary. Paszoł WON!

    • Aleks4
      2026-02-09 14:35:58

      Drugi raz się z tobą zgodzę, pedofilu z Sosnowca.

  • Buku
    2026-02-09 14:56:50

    Z pewnością rozwalenie klubu to był jej cel. Wieszacie na niej psy a z pustego….
    Jak nie pomaga miasto albo spółki skarbu państwa to ciężko utrzymać klub.
    Nawet bardziej zasłużone jak Podhale padło.

  • Olsen
    2026-02-09 15:04:46

    W Sanoku znalezc konkretnego sponsora mozna porownac do znalezienie igly w stogu siana tak ,ze Pani Prezes nie ma co obwiniac a coraz bardziej prawdopodobna jest teza ,ze tu chodzilo wylacznie o pobicie rekordu swiata w ilosci porazek z rzedu i przejscie do historii nawet swiatowego hokeja a wiec brawo,MAMY REKORD,heh,hej STS !

  • rabarbar
    2026-02-09 15:21:55

    Silna i pracowita kobieta dla niektórych jest zbyt dużym wyzwaniem. Mógłbym zrozumieć te ataki gdyby ktoś miał pomysł i chęci na zrobienie tego lepiej a Pani prezes nie chciała oddać stołka. Ale przypomnę wam że STS wystartował z licencją warunkową, nikt się do szukania sponsorów i poprowadzenia klubu w takiej sytuacji nie garnął a mieliśmy najmłodszą drużynę w lidze i zapewne najniższy budżet. Jeśli zarżniecie hejtem ten projekt to w najbliższym a może i kilku przyszłych latach STS może nie pojawić się na taflach. A jeśli ktoś ma pomysł co zrobić byśmy za rok zawalczyli o medale to niech zacznie rozmawiać a zapewne zostanie wysłuchany i zaproszony do (współ) pracy

    • fruwaj
      2026-02-09 15:32:54

      widzę tylko jednego kandydata który wszystko ogarnie a temat zna bo tu punktował zarząd a wielką radością ;) Seba na Prezesa - zamiast atakować pokaż sam jak się to robi ;) bądź mężczyzną ;)

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe