Hokej.net Logo

Kapitan wrócił do gry i wskazał przyczyny porażki z Polonią

Grzegorz Pasiut, napastnik GKS-u Katowice (fot. Klaudia Baron)
Grzegorz Pasiut, napastnik GKS-u Katowice (fot. Klaudia Baron)

Grzegorz Pasiut wrócił do gry po kontuzji, ale nie miał powodów do pełnej radości. GKS Katowice przegrał na własnym lodzie z BS Polonią Bytom 1:2, a kapitan gospodarzy po spotkaniu wskazał, czego zabrakło jego drużynie do odwrócenia losów meczu.

Katowiczanie dobrze rozpoczęli spotkanie i po pierwszej tercji prowadzili 1:0. Wynik otworzył w siódmej minucie Patryk Krężołek, który wykorzystał błąd Ernestsa Ošenieksa. W drugiej odsłonie inicjatywę przejęli jednak Bytomianie. Najpierw do wyrównania doprowadził Mateusz Bepierszcz, a niespełna sześć minut później na 2:1 trafił Pawło Padakin.

– Myślę, że dobrze weszliśmy w mecz. Pierwsi strzeliliśmy bramkę, w pierwszej tercji kontrolowaliśmy grę. Później była bramka w osłabieniu, a następnie rywale skontrowali nas w sytuacji dwóch na jednego. W drugiej i trzeciej tercji stworzyliśmy sobie za mało sytuacji, żeby odwrócić wynik. Staraliśmy się, ale zabrakło okazji podbramkowych – ocenił Grzegorz Pasiut.

Dla GieKSy była druga porażka z Polonią w tym sezonie. Kapitan katowickiej drużyny nie uważa jednak, że Bytomianie są rywalem, który wyjątkowo nie pasuje jego zespołowi.

– Nie powiedziałbym tak. Myślę, że gdybyśmy grali przez sześćdziesiąt minut tak jak w pierwszej tercji i gdyby rywale nie strzelili drugiej bramki, wynik byłby zupełnie inny. Nie rozmawialibyśmy teraz o tym, czy Polonia nam leży, czy nie. Wychodzimy na każdy mecz i chcemy go wygrać. Przed nami kolejne spotkania z tym rywalem i zrobimy wszystko, żeby się odegrać – zapowiedział 39-letni środkowy.

Powrót na lód był dla Pasiuta ważny także po przerwie spowodowanej urazem. Kapitan zapewnił, że jest już zdrowy i gotowy do gry.

– Jestem w pełni zdrów. Wiadomo, że nic nie odda warunków meczowych i tego, co dzieje się podczas spotkania. Jestem zadowolony, że mogłem wrócić do składu i znowu grać. Wiadomo, że gram po to, żeby wygrywać, dlatego szkoda dzisiejszego wyniku. Ale cieszę się, że mogłem być z drużyną w szatni, wyjść na lód i ponownie poczuć to, co dzieje się na meczu – przyznał.

Przed GieKSą teraz dwa mecze wyjazdowe: z Comarch Cracovią i STS-em Sanok-Sokół. Katowiczanie nie zamierzają tracić kolejnych punktów i chcą wrócić z tej wyprawy z kompletem zwycięstw.

– Dokładnie tak. Chcemy zdobyć w tych dwóch meczach sześć punktów. Teraz koncentrujemy się na Krakowie, o Sanoku jeszcze nie myślimy. Pamiętamy jednak, jak wyglądał nasz pierwszy mecz z Cracovią, i zrobimy wszystko, żeby wygrać – zakończył kapitan GKS-u Katowice.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Karol9
    2026-10-10 18:42:45

    Jak trener Płachta wreszcie się obudzi i da Bremerowi innego równie szybkiego zawodnika niż Fraszko który ma obecnie spory spadek formy i nadaje się do czwartej piątki a swoją bardzo słabą grę poprawi Chodor to może coś drgnie. Jedno jest pewne dobry obrońca potrzebny na już.

    • L334
      2026-10-11 14:49:23

      Fraszko to jest poziom amatorskiej ligi hokeja. Co chłopina zjechał z formą to masakra. Od 3 lat jest statystą.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe