Nie udało się hokeistom GKS-u Katowice zakończyć rozgrywek Pucharu Kontynentalnego z medalem. W meczu o brąz wicemistrzowie Polski ulegli Herning Blue Fox 2:3 po rzutach karnych. Ten mecz oraz całą rywalizację w Nottingham podsumowaliśmy wspólnie z Michałem Kielerem.
GKS Katowice stoczył bardzo wymagający pojedynek przeciwko duńskiemu Herning Blue Fox. Do rozstrzygnięcia losów spotkania potrzebne były najazdy, w których więcej zimnej krwii wykazali rywale. To kolejny, wyrównany mecz obu ekip w ostatnich latach. Co do powiedzenia po spotkaniu miał świetnie spisujący się między słupkami katowickiej bramki Michał Kieler?
– Ciężki mecz za nami. Wiedzieliśmy jaki hokej prezentuje Herning. Mierzyliśmy się już z nimi dwukrotnie w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego. Uważam, że stawialiśmy im czoła, nie pozwalaliśmy im wjeżdżać w strefę przed bramką i oddawać groźnych strzałów. Wiadomo pracy było dużo, jak popatrzy się na kadrę drużyny z Herning, zawodników, którzy tam grają - reprezentanci Danii, poziom bardzo wysoki w hokeju – przyznał golkiper GieKSy
Gdy w pierwszych fragmentach trzeciej odsłony wicemistrzowie Polski objęli dwubramkowe prowadzenie, wydawało się, że polski zespół zdoła uspokoić wydarzenia na lodzie i utrzymać prowadzenie. Niestety, rywale błyskawicznie odpowiedzieli kontaktowym trafieniem, a później zdołali wyrównać stan rywalizacji.
– Fajnie, że udało nam się wyjść na prowadzenie 2:0, ale z przebiegu meczu, z tego jak ja to odczuwałem to z każdą minutą, drużyna z Herning rozkręcała się coraz mocniej. Staraliśmy się im dotrzymać tempa, jednak wiadomo brakuje rozgrywania spotkań na takim poziomie. Rozgrywaliśmy też trzecie spotkanie w trzeci dzień, rywal narzucił nam mocne tempo i również odczuwaliśmy trudy tego turnieju – wyjaśnił Michał Kieler.
CAŁOŚĆ ROZMOWY
Czytaj także: