Hokej.net Logo
KWI
11
KWI
16
KWI
17
KWI
24
KWI
25

Mistrz Polski (wciąż) poza zasięgiem "Szarotek" (WIDEO)

Mistrz Polski (wciąż) poza zasięgiem "Szarotek" (WIDEO)

Hokeiści TatrySki Podhala Nowy Targ nie mogą w tym sezonie znaleźć sposobu na zespół Mistrza Polski GKS Tychy. Dzisiaj obie drużyny spotkały się po raz trzeci - a po raz drugi w Nowym Targu - w bieżących rozgrywkach i po raz trzeci to tyszanie byli górą.


Podhale wystąpiło w składzie bez kontuzjowanych Krzysztofa Zapały, Patryka Wajdy oraz Ali Liikannena i przebywającego na kadrze u-20 Jakuba Worwy. W szeregach GKS zabrakło z kolei, także zmagającego się z urazem, Michaela Cichego.

Po pierwszej tercji Podhale przegrywało 0:1, choć z przebiegu gry to gospodarze mieli w tej części gry więcej bramkowych okazji. Swoich szans nowotarżanie nie potrafili wykorzystać, za to goście w 14 min skorzystali z gry z liczebnej przewadze i Adam Bagiński dał im prowadzenie.

Drugą tercje nowotarżanie zaczęli w czwórkę, a za moment przyszło im się bronić w trójkę przeciwko piątce rywali. I właśnie w takich okolicznościach, tyszanie w 22 min podwyższyli prowadzenie, tym razem za sprawą Alexa Szczechury. Goście w tym fragmencie meczu całkowicie kontrolowali przebieg wydarzeń na tafli i w 36 min prowadzili już różnicą trzech trafień, po tym jak Tomas Sykora skutecznie wykończył składną akcję swojej formacji. W 32 min Podhalanie przegrywali już 0:4. Michal Kolarz trafił do bramki Przemysława Odrobnego spod linii niebieskiej (arbiter posiłkował się jeszcze analizą video). W 38 min wreszcie powody do radości mieli gospodarze, bo po ładnej wymianie podań z Krystianem Dziubiński, gola dla nich zdobył Marcin Kolusz.

W trzeciej tercji „Szarotki” jeszcze podjęły próbę dogonienia rywala i w 45 min zmniejszyły dystans do dwóch trafień. Na listę strzelców wpisał się Krystian Dziubiński, który mimo asysty tyskich obrońców zdołała z bliska, pod parkanami Johna Murraya, wepchnąć krążek do bramki. Nowotarżanie od tego momentu z jeszcze większą siłą ruszyli do ofensywy. Jednak w bramce Tychów dwoił się i troił Murray. Nie dał się on pokonać nawet wówczas gdy między 52, a 54 min przez 79 sekund jego zespół grał w trójkę przeciwko piątce zawodników Podhala. Raz – po strzale Dziubińskiego – w sukurs przyszedł mu słupek.

Losy meczu rozstrzygnęły się niespełna 5 minut przed syreną końcową. Kiedy Podhalanie grali 5 na 4, ich szkoleniowiec dodatkowo zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Przyniosło to jednak odwrotny skutek od zamierzonego, bowiem to goście zdobyli gola numer pięć. Do pustej bramki trafił Sykora. 11 sekund przed końcem rozmiary porażki Podhala zmniejszył Dziubiński.

- Czy mamy patent na Podhale? Nie nazwałbym tego w ten sposób. Ostatnimi czasy gramy w kratkę. Dobre mecze przeplatamy ze słabszymi. Akurat w tych z Podhalem gramy nieźle, choć i dzisiaj nie uniknęliśmy momentów nonszalancji, ale na szczęście obyło się to bez większych dla nas konsekwencji – przyznał gracz Tychów, Mateusz Bryk.

- Ten mecz dowiódł że musimy grać bardziej konsekwentnie i odpowiedzialnie w obronie. I taka w naszym wykonaniu była pierwsza tercja. W drugiej stracony gol w podwójnym liczebnym osłabieniu, dodał „skrzydeł” Tychom i w efekcie nam odskoczyli. Trzecia tercja pod nasze dyktando, ale zabrakło skuteczności przede wszystkim w momentach gry w przewadze. Trudno. Walczyliśmy, ale dzisiaj to było za mało – ocenił kapitan Podhala, Jarosław Różański.

- Cieszę się z wygranego meczu. Przez prawie dwie tercje kontrolowaliśmy ten mecz. Potem jednak przy naszym prowadzeniu 4:0 moi zawodnicy najwyraźniej uznali że jest już po meczu. Przestaliśmy grać swój hokej i zrobiła się nerwówka. Musimy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość – ocenił trener GKS Tychy, Andrej Husau.

- Przede wszystkim to było bardzo dobre spotkanie, na wysokim poziomie. To był prawdziwy hokej. Gratuluję Tychom. To bardzo dobra drużyna. Ja jednak jestem dumny ze swojego zespołu, z tego ile serca i zdrowia zostawili w tym meczu. Idziemy cały czas do przodu – podsumował trener Podhala, Tomek Valtonen.

TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 3:5 (0:1, 1:3, 2:1)
0:1 Adam Bagiński - Andrij Michnow, Peter Novajovský (13:40, 5/4)
0:2 Alexander Szczechura - Andrij Michnow, Gleb Klimienko (21:44, 5/3)
0:3 Tomáš Sýkora - Bartłomiej Jeziorski (25:17)
0:4 Michael Kolarz - Patryk Kogut (31:59)
1:4 Marcin Kolusz - Krystian Dziubiński, Joonas Sammalmaa (36:38)
2:4 Krystian Dziubiński - Marcin Kolusz, Jarosław Różański (45:24)
2:5 Tomáš Sýkora - Andrij Michnow (56:32, 4/5)
3:5 Krystian Dziubiński - Bartłomiej Neupauer (59:49)

Sędziowali: Tomasz Radzik (główny) - Rafał Noworyta, Szymon Urbańczyk (liniowi)
Minuty karne: 12-12
Strzały: 32-32
Widzów: 720

Podhale: Odrobny – Jaśkiewicz, Tolvanen; Siuty, Koski, Sammalmaa – Mrugała, Moksunen, Michalski, Dziubiński, Kolusz – Dutka, Różański; Wielkiewicz, Neupauer, Guzik oraz Wsół, Wolski, D. Kapica.

GKS: Murray – Pociecha, Ciura; Sýkora, Komorski, Michnow – Bryk, Kolarz; Gościński, Rzeszutko, Bagiński – Kotlorz, Novajovský; Klimienko, Kalinowski, Szczechura – Salamon, Witecki oraz Jeziorski, Galant, Kogut.




Czytaj także:

Galeria zdjęć

TatrySki Podhale – GKS Tychy 3:5 (27-11)

Zobacz galerię

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe