Hokej.net Logo

MŚ Elity: Gospodarze wygrali ze swoim koszmarem. Sędziowski skandal w ćwierćfinale! [WIDEO]

Oskar Sundqvist (Szwecja) wieziony na wózku po ataku kolanem Timo Meiera (Szwajcaria) w ćwierćfinale Mistrzostw Świata.
Oskar Sundqvist (Szwecja) wieziony na wózku po ataku kolanem Timo Meiera (Szwajcaria) w ćwierćfinale Mistrzostw Świata.

Rozpędzeni i niepokonani gospodarze zagrają z rewelacyjnym kopciuszkiem w sobotnim półfinale Mistrzostw Świata Elity. Obie reprezentacje wygrały swoje wieczorne ćwierćfinały. W tym z udziałem gospodarzy doszło do sędziowskiego skandalu.

Reprezentację Szwajcarii przed dzisiejszym ćwierćfinałowym spotkaniem ze Szwecją w Swiss Life Arenie w Zurychu wsparł sam Roger Federer, który pojawił się w szatni i odczytał zawodnikom wyjściowe ustawienie. Ale mecz zaczął się dla gospodarzy fatalnie, bo w 7. minucie Linus Karlsson strzałem między parkanami Leonardo Genoniego dał prowadzenie Szwedom. Dla Szwajcarów była to nowość, bo w fazie grupowej nie tylko nie stracili punktu, ale nawet przez sekundę nie przegrywali. Niedługo później ich obrońca Dean Kukan zaatakował młodego Szweda Ivara Stenberga w okolice szyi i głowy kijem trzymanym oburącz i po analizie wideo otrzymał od sędziów karę 5 minut plus karę meczu za niesportowe zachowanie. Na 20 sekund przed końcem tego wykluczenia krążek znów wpadł do szwajcarskiej bramki. Okoliczności były jednak bardzo kontrowersyjne. W podbramkowym zamieszaniu za Genonim obrońca Janis Moser skierował "gumę" w stronę linii bramkowej, ale krążek łyżwą atakował Szwed Oskar Sundqvist i to ostatecznie on przepchnął go za linię. Kolejna analiza wideo i kolejna decyzja. Fińscy arbitrzy uznali, że Sundqvist wykonał celowy ruch kopnięcia i gola anulowali.

A wkrótce zrobiło się 1:1. Precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się obrońca gospodarzy Roman Josi. Gwiazdor Nashville Predators, jak przystało na kapitana, natchnął dziś swoją drużynę do walki. W drugiej tercji Szwajcarzy dołożyli 2 gole, a Josi asystował przy obu. Najpierw w 33. minucie do bramki Magnusa Hellberga trafił rozpędzony Denis Malgin, a nieco ponad 3,5 minuty później podczas gry w przewadze na 3:1 podwyższył Calvin Thürkauf. Ale pomiędzy tymi golami miała miejsce katastrofalna decyzja sędziów. W 35. minucie na środku tafli Timo Meier chciał zatrzymać rozpędzonego Sundqvista. Widząc, że nie zdoła zaatakować zgodnie z przepisami ciałem, wysunął nogę i brutalnym wejściem kolanem powalił Szweda. Sundqvist opuścił taflę wspierany przez kolegów, a z tunelu wyjeżdżał na wózku. Tymczasem sędziowie Riku Brander i Mikko Kaukokari nie wyrzucili Meiera do szatni z karą meczu za niesportowe zachowanie, a jedynie ukarali go 2 minutami i to za... atak kijem trzymanym oburącz. Szwecja nie dostała w tej sytuacji nawet gry w przewadze, ponieważ na 2 minuty odesłany na ławkę kar za nadmierną ostrość w grze został również reagujący na faul Meiera Albert Johansson.

Legendarny Peter Forsberg, pracujący w studiu szwedzkiej telewizji Viaplay jako ekspert stwierdził, że jego zdaniem wpływ na tę decyzję miał fakt, że sędziowie wcześniej wyrzucili z lodu Kukana i zasugerował, że bali się wykluczenia do końca meczu dwóch zawodników gospodarzy w tak ważnym spotkaniu. Szef działu hokeja szwajcarskiej gazety "Blick" Dino Kessler ocenił, że sędziowie "mieli klapki na oczach". Szwecja oprócz Sundqvista straciła także swojego kapitana Olivera Ekman-Larssona, który po ostrym, ale czystym wejściu Nino Niederreitera przy bandzie, doznał urazu upadając nieszczęśliwie na twarz. Najważniejsze było jednak później to, że więcej goli nie padło. Szwajcaria wygrała 3:1 i awansowała do półfinału, przy okazji pokonując swój koszmar. Przerwała bowiem fatalną, 13-letnią serię bez wygranej nad "Trzema Koronami" na Mistrzostwach Świata. Poprzednio wygrała z nimi w fazie grupowej w 2013 roku, a od tego czasu do dziś przegrała 8 kolejnych gier, w tym 2 finały - w tym samym 2013 i 2018. "Helweci", którzy zdobywali srebrne medale MŚ przed rokiem i 2 lata temu, pozostają w grze o swoje pierwsze "złoto" w historii.

A Szwecja pożegnała się z turniejem i z trenerem Samem Hallamem, który od nowego sezonu będzie pracował właśnie w Szwajcarii z drużyną Servette Genewa. Jego miejsce w reprezentacji zajmie trenujący ostatnio fińską Tapparę Tampere Rikard Grönborg, który wraca do kadry. Poprowadził ją do jej dwóch ostatnich tytułów mistrza świata w 2017 i 2018 roku. Od tamtego czasu Szwecja w 7 turniejach nigdy nie była w finale, a tylko 2 razy awansowała do półfinału, zdobywając brązowe medale rok i dwa lata temu.

Szwajcaria - Szwecja 3:1 (1:1, 2:0, 0:0)
0:1 Karlsson - Heineman - Ekman-Larsson 6:21
1:1 Josi - Malgin 13:23
2:1 Malgin - Josi - Moser 32:58
3:1 Thürkauf - Hischier - Josi 36:31 (w przewadze)
Strzały: 32-22.
Minuty kar: 35-6.
Widzów: 10 000.

We Fryburgu dziś swój piękny sen na tegorocznych Mistrzostwach Świata kontynuowała reprezentacja Norwegii. Zespół Pettera Thoresena zagra w sobotnim półfinale ze Szwajcarią dzięki ćwierćfinałowemu zwycięstwu 2:0 nad Łotwą. Po raz kolejny na tegorocznym turnieju błysnęły młode nadzieje norweskiego hokeja. Urodzony w Słowenii 18-letni Tinus Koblar otworzył wynik w 28. minucie już swoim 6. golem na turnieju. Gracz wybrany z numerem 64 ubiegłorocznego draftu NHL przez Toronto Maple Leafs dobijał strzał 20-letniego Michaela Brandsegg-Nygårda, a jego trafienie okazało się być zwycięskim wobec faktu, że stojący w bramce skandynawskiej ekipy Henrik Haukeland już po raz 3. na tych Mistrzostwach Świata zachował "czyste konto". Potrzebował do tego 34 skutecznych interwencji, bo to Łotysze strzelali częściej. Sposobu na Haukelanda nie znalazł jednak nawet najlepszy snajper mistrzostw Rūdolfs Balcers, a norweski bramkarz zatrzymał każdy z aż 19 strzałów lecących w jego stronę w trzeciej tercji. A na 16 sekund przed końcem spotkania, gdy już w łotewskiej bramce nie było Kristersa Gudļevskisa, krążek skierował do niej 21-letni Noah Steen.

Dla Norwegii, która jest największą rewelacją Mistrzostw Świata w Szwajcarii, awans do ćwierćfinału to historyczne osiągnięcie. Oznacza, że w tym roku co najmniej wyrówna swój najlepszy wynik w historii startów na MŚ. Do tej pory najwyżej była na 4. miejscu, ale doszło do tego bardzo dawno, bo w 1951 roku. A tegoroczny sukces osiąga pod wodzą tymczasowego trenera, bo Thoresen wrócił na stanowisko selekcjonera tylko dlatego, że w styczniu z powodów zdrowotnych z prowadzenia drużyny musiał zrezygnować Sjur Robert Nilsen. Łotwa żegna się z turniejem i nie wykorzystała szansy powtórzenia sukcesu sprzed 3 lat, gdy to ona była ówczesną "Norwegią" i awansowała sensacyjnie do półfinału, sięgając wówczas po swój pierwszy w historii medal Mistrzostw Świata.

Norwegia - Łotwa 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
1:0 Koblar - Brandsegg-Nygård - Hurrød 27:10
2:0 Steen - Pettersen 59:44 (pusta bramka)
Strzały: 24-34.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 7 500.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • kijek od szczotki
    2026-05-29 06:39:45

    Wejście Niederreitera też nie było czyste, bo w ostatnim momencie wystawił łokieć. Meier kara meczu bez dyskusji. No ale pasiaki bali się gwizdać przeciw gospodarzom. Tylko u nas zwykle sędziują przeciw nam na naszym lodzie i to nawet nasi sędziowie

  • pepe1980
    2026-05-29 13:17:11

    Nie przez przypadek sędziowali Finowie mecz Szwedów i oba kraje się nie lubią.Widocznie Szwajcarzy mają grać w finale ot cały sekret.Tak samo pasiaki zrobiły ze Słowacją bo tam Czesi sędziowali.Ustawione te mistrzostwa

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe