Noc debiutów i powrotów. Historyczny popis słowackiej gwiazdy
To była noc powrotów i debiutów w NHL. A okrasił ją fantastyczny popis słowackiej gwiazdy Montréal Canadiens.
Zespół z Montrealu efektownie rozpoczął swoją serię play-off przeciwko Tampa Bay Lightning, wygrywając na tafli rywala pierwsze spotkanie rywalizacji 4:3 po dogrywce. Bohaterem wieczoru został Słowak Juraj Slafkovský, który dokonał czegoś, co żadnemu graczowi Canadiens przed nim się nie udało. Drużynę "Habs" poprowadził do zwycięstwa, notując hat trick kończony zwycięskim golem w dogrywce, a do tego wszystkie 3 gole zdobył podczas gier w przewagach. Nawet w przebogatej historii najbardziej utytułowanego klubu NHL nie było dotąd gracza, który w jednym meczu play-off zdobył 3 gole w przewagach. Wcześniej dla gości trafił też Josh Anderson. Temu ostatniemu sędziowie nie uznali później jeszcze jednego gola, ponieważ zbił krążek do bramki zbyt wysoko uniesionym kijem. Dla Lightning 2 bramki zdobył Brandon Hagel, jedną Darren Raddysh, a Jake Guentzel asystował przy wszystkich 3 trafieniach gospodarzy, ale to jego kara w ostatniej minucie trzeciej tercji pozwoliła rywalom zdobyć zwycięskiego gola. Bramkarz "Błyskawicy" Andriej Wasilewski wpuścił 4 z zaledwie 19 strzałów oddanych przez rywali. Drużyna z Florydy była najczęściej karaną przez sędziów w sezonie zasadniczym NHL, a brak dyscypliny zemścił się na niej tej nocy, bo Canadiens wykorzystali 3 ze swoich 5 gier w przewagach. Do tego podopieczni Jona Coopera mają duży problem z dogrywkami. W play-off przegrali 12 z 13 ostatnich rozegranych, w tym 7 z rzędu. Jutro w nocy spróbują wyrównać stan rywalizacji w meczu numer 2, który także rozegrają u siebie. Nie musi to być jednak dobra wiadomość, bo w swojej hali przegrali 9 z ostatnich 10 gier w play-off.
Tampa Bay Lightning - Montréal Canadiens 3:4 (0:1, 2:1, 1:1, 0:1)
Raddysh (33.), Hagel (33.), (49.) - Anderson (14.), Slafkovský (40.), (46.), (62.)
Najlepszy zespół sezonu zasadniczego Colorado Avalanche zaczął swoją serię z Los Angeles Kings od zwycięstwa 2:1 na własnej tafli. Najpierw trafił Artturi Lehkonen, a zwycięskiego gola zdobył dla gospodarzy w trzeciej tercji Logan O'Connor. Temu pierwszemu wcześniej sędziowie nie uznali jednego trafienia, oceniając, że Jack Drury w niedozwolony sposób przeszkadzał w interwencji bramkarzowi "Królów" Antonowi Forsbergowi. Ławka Avalanche zgłosiła "challenge", ale decyzja z lodu została utrzymana. W bramce "Lawiny" Scott Wedgewood w wieku 33 lat wreszcie doczekał się rozpoczęcia między słupkami meczu w play-off NHL. Wcześniej rozegrał już 5 spotkań w rywalizacji o Puchar Stanleya, ale nigdy od pierwszej minuty. Tej nocy pomógł drużynie w zwycięstwie broniąc 24 z 25 strzałów rywali. Los Angeles Kings awansowali do play-off z "dziką kartą" i najgorszym punktowym dorobkiem ze wszystkich drużyn. W konferencji wschodniej awansu nie wywalczyły aż 4 ekipy, które zdobyły więcej punktów niż występujący na Zachodzie "Królowie". Kings w sezonie zasadniczym wygrali zaledwie 22 mecze w regulaminowym czasie. Mniej takich zwycięstw odnieśli tylko najgorsi w całej lidze Vancouver Canucks.
Colorado Avalanche - Los Angeles Kings 2:1 (0:0, 1:0, 1:1)
Lehkonen (36.), O'Connor (46.) - Panarin (58.)
Po 15 latach przerwy do rozgrywek play-off wrócił zespół Buffalo Sabres. Tej nocy w szalonym meczu otwarcia swojej serii pokonał na własnej tafli 4:3 Boston Bruins. "Szable" do 53. minuty przegrywały 0:2, ale odwróciły losy spotkania zdobywając 3 gole w odstępie 4 minut i 34 sekund. Tage Thompson trafił 2 razy i doprowadził do remisu, prowadzenie dał gospodarzom Mattias Samuelsson, a później jeszcze Alex Tuch strzelił do pustej już bramki Bruins w przedostatniej minucie. Jako że goście zdołali zmniejszyć straty do jednego gola, to właśnie Tuch zapisał na swoje konto bramkę zwycięską. Oprócz gola zaliczył też asystę, a Thompson asystował jemu. Ten ostatni w zeszłym roku zdobył gola na wagę złotego medalu Mistrzostw Świata dla USA, a w lutym wywalczył "złoto" olimpijskie, ale w play-off NHL 28-latek tej nocy dopiero debiutował. On i jego drużyna w nocy z wtorku na środę przed własną publicznością będą się starali podwyższyć swoje prowadzenie w serii w meczu numer 2.
Buffalo Sabres - Boston Bruins 4:3 (0:1, 0:0, 4:2)
Thompson (53.), (56.), Samuelsson (57.), Tuch (59.) - Geekie (11.), Lindholm (42.), Pastrňák (60.)
O ile Sabres wracali tej nocy do play-off po latach, to w Paradise, Las Vegas kolejny zespół zadebiutował w tych rozgrywkach. Ekipa Utah Mammoth w swoim pierwszym spotkaniu rywalizacji postsezonowej prowadziła z Vegas Golden Knights 2:1 do 46. minuty, ale gospodarze odpowiedzieli zdobywając 2 gole w 107 sekund, a później dołożyli jeszcze jednego do pustej bramki i wygrali 4:2. Colton Sissons zaliczył dla "Złotych Rycerzy" gola i asystę, zwycięskie trafienie było dziełem Nica Dowda, wyrównał na 2:2 Mark Stone, a wynik ustalił w końcówce Iwan Barbaszow. Bramkarz miejscowych Carter Hart obronił 31 z 33 strzałów graczy Mammoth w swoim pierwszym występie w play-off od 2020 roku. W nocy z wtorku na środę Golden Knights podejmą Mammoth w meczu numer 2 tej serii.
Vegas Golden Knights - Utah Mammoth 4:2 (0:1, 1:1, 3:0)
Sissons (24.), Stone (46.), Dowd (48.), Barbaszow (59.) - Cooley (20.), Stenlund (26.)
Czytaj także:
- Naprawdę to zrobił! Niesamowity gol bekhendem z linii środkowej [WIDEO]
- Bijatyka kapitanów w pierwszych sekundach! Mocny start fazy play-off NHL [WIDEO]
- McDavid po raz szósty najlepszy w punktacji ligi! MacKinnon królem strzelców
- Łzy, owacje i koniec pewnej ery. Tak żegnano wielkiego mistrza
- Klub NHL zmienił trenera. Postawił na jednego z rekordzistów

Komentarze