Hokej.net Logo

Został ostatni krok. Mają Puchar Stanleya na wyciągnięcie ręki [WIDEO]

2026-06-12 07:43 NHL
Został ostatni krok. Mają Puchar Stanleya na wyciągnięcie ręki [WIDEO]

Były gole w przewagach, gole pierwszego ataku i jak zwykle gol kapitana. Carolina Hurricanes po nocnym zwycięstwie w meczu numer 5 finału NHL są o jedną wygraną od drugiego w historii klubu Pucharu Stanleya. Vegas Golden Knights będą w niedzielę walczyć o pozostanie w rywalizacji i... ubrania swojego trenera.

"Huragany" ostatniej nocy przed własną publicznością w Lenovo Center w Raleigh pokonały 4:2 gości z Las Vegas i po raz pierwszy prowadzą w serii finałowej. Ich kibice obejrzeli przebudzenie krytykowanego dość często w czasie tegorocznych rozgrywek play-off pierwszego ataku, który dotąd nie dawał w ofensywie tyle, ile się od niego wymaga. Tym razem Andriej Swiecznikow strzelił 2 gole w przewagach, a swoje trafienie dołożył Sebastian Aho. Fin nie miał okazji niespełna 2 tygodnie temu zdobyć ze swoimi rodakami tytułu mistrza świata, ale teraz jest o krok od ważniejszego trofeum. To jego gol ostatniej nocy okazał się być tym zwycięskim. W 38. minucie znakomicie przyjął sobie łyżwą krążek podany przez Seana Walkera i trafił po raz 5. w play-off 2026, podwyższając wtedy prowadzenie swojej drużyny na 3:1. Ale zanim Swiecznikow i Aho zaczęli strzelać, padł tradycyjny gol kapitana Hurricanes. Gospodarze przegrywali 0:1 po trafieniu Pawła Dorofiejewa, jednak w 12. minucie Jordan Staal przed bramką zmienił kierunek poruszania się krążka po zagraniu Nikolaja Ehlersa i doprowadził do remisu. 

Staal trafiał do siatki we wszystkich 5 dotychczasowych meczach finałowych. Jest 5. w historii graczem, który strzelał w 5 meczach z rzędu w finale Pucharu Stanleya i pierwszym, który zrobił to w pierwszych 5 spotkaniach finałowych od 70 lat, kiedy dokonał tego legendarny Jean Béliveau. Kapitan Hurricanes poprzednią serię 5 gier ze zdobytym golem w NHL zaliczył w lutym 2007 roku, mając 18 lat. Jego drużyna tym razem wygrała nie w typowy dla siebie sposób, dominując rywala i zarzucając jego bramkę strzałami. Miejscowi strzelali nawet rzadziej od rywali i wydawali się grać ostrożniej niż w poprzednich meczach, ale i tak zostali drugim w historii zespołem, który w 5 spotkaniach finału z rzędu zdobył przynajmniej 4 gole. Nie przeszkodziły im nawet kary, po których każdy trener rwałby sobie włosy z głowy. Ekipa "Canes" otrzymała bowiem tej nocy wszystkie 3 wykluczenia za opóźnianie gry po wystrzeleniu krążka z własnej tercji poza taflę. 2 z nich dostał Ehlers, który jednak jednocześnie asystował 3 razy i w drugim z rzędu spotkaniu zdobył 3 punkty. Mimo to Duńczyk po meczu skomentował, że był to jego najgorszy występ w play-off i dodał, że na pewno nasłucha się na ten temat od swojego ojca Heinza, byłego trenera reprezentacji Danii. Zapytany o to na pomeczowej konferencji prasowej trener Hurricanes Rod Brind'Amour z uśmiechem odparł: "Mam nadzieję".

Golden Knights wykorzystali pierwszą przewagę po karze dla duńskiego napastnika dzięki golowi Dorofiejewa. Ten sam gracz zdobył w trzeciej tercji drugiego i ostatniego gola "Złotych Rycerzy".  23 pozostałe strzały obronił Brandon Bussi, który w meczu numer 3 finału zastąpił między słupkami Frederika Andersena, a później zagrał w dwóch kolejnych spotkaniach jako pierwszy bramkarz i oba mecze wygrał. Sytuacja z bramkarzami Hurricanes jest nieco zagadkowa. Grający wcześniej we wszystkich 16 meczach w podstawowym składzie Andersen nie był nawet zmiennikiem Bussiego ani w spotkaniu numer 4, ani ostatniej nocy. Nie trenował przed obydwoma meczami z drużyną, choć Brind'Amour mówił wczoraj, że był na lodzie, tyle że nie na porannym rozjeździe drużyny, a indywidualnie przed nim. Rezerwowym bramkarzem jest teraz Rosjanin Piotr Koczetkow, a w dodatku klub z Raleigh wezwał z AHL kolejnego bramkarza Amira Miftachowa. Trener Brind'Amour mówi jedynie, że w sprawach bramkarskich zdaje się całkowicie na szkoleniowca bramkarzy Paula Schonfeldera.

Po drugiej stronie tafli Carter Hart znów wpuścił 4 gole, tak samo jak w każdym poprzednim finałowym spotkaniu. Ale choć bramkarz Golden Knights w finale broni z niezbyt imponującą skutecznością 85,6 %, to trener John Tortorella zapytany na konferencji prasowej po meczu czy nie myślał w trzeciej tercji, by wymienić go na bohatera mistrzowskiej drużyny z 2023 roku Adina Hilla, brutalnie uciął tę dyskusję mówiąc dziennikarzowi, że to być może najgłupsze pytanie, jakie w życiu usłyszał. Jego drużyna przegrywa teraz 2-3 i w nocy z niedzielę na poniedziałek polskiego czasu przed własną publicznością zagra o przedłużenie sezonu. Jak przyznał trener "Rycerzy", prawdopodobnie zrobi to bez Williama Karlssona, który w drugiej tercji wczorajszego spotkania doznał kontuzji i już do gry nie wrócił. W historii finałów NHL 82,2 % drużyn prowadzących 3-2 sięgało dotąd po Puchar Stanleya. Dla ekip rozpoczynających rywalizację u siebie ta statystyka jest jeszcze bardziej łaskawa. Z 31 znajdujących się w takiej sytuacji, jak obecnie Carolina Hurricnes, aż 28 zwyciężyło w całej rywalizacji. Ale Tortorella jest przekonany, że on i jego drużyna jeszcze co najmniej wrócą na mecz numer 7 do Raleigh.

- Wrócimy tu. Zostawię moje ubrania. Będą czekały w hotelu. To na pewno - powiedział na konferencji prasowej.

Carolina Hurrricanes - Vegas Golden Knights 4:2 (1:1, 2:0, 1:1)
0:1 Dorofiejew - Eichel - Hertl 6:52 (w przewadze)
1:1 Staal - Ehlers - Jarvis 11:46
2:1 Swiecznikow - Gostisbehere - Ehlers 31:58 (w przewadze)
3:1 Aho - Walker - Martinook 37:51
4:1 Swiecznikow - Ehlers - Gostisbehere 51:08 (w przewadze)
4:2 Dorofiejew - Theodore - Eichel 53:49
Strzały: 24-25.
Minuty kar: 6-10.
Widzów: 18 761.
Stan serii: 3-2. Szósty mecz w nocy z niedzieli na poniedziałek w Paradise (Las Vegas).

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe