Po 12 latach hokeiści NHL wrócili na zimowe igrzyska olimpijskie. A dziś męski turniej hokejowy igrzysk w Mediolanie i Cortina d'Ampezzo zaczął się od sensacyjnej porażki obrońców tytułu mistrzów olimpijskich.
Pierwszy od 2014 roku turniej z udziałem gwiazd NHL rozpoczął mecz Słowacji z Finlandią w grupie B. Finowie w Mediolanie bronią złotych medali zdobytych przed 4 laty w Pekinie, tyle że wtedy hokeistów najlepszej ligi świata na igrzyskach nie było. Z kolei Słowacy w stolicy Chin sensacyjnie sięgnęli po brązowy medal, prowadzeni przez 17-letniego wówczas Juraja Slafkovskiego, który strzelił 7 goli, został królem strzelców, MVP turnieju i w dużej mierze tamtym występem zapewnił sobie wybór z numerem 1 draftu NHL. Slafkovský dziś, już jako gwiazda swojej reprezentacji, zaczął tam, gdzie 4 lata temu skończył. To on w 8. minucie niespodziewanie otworzył wynik spotkania z Finlandią. Fatalny błąd we własnej tercji popełnił jedyny w fińskiej kadrze zawodnik spoza NHL, Mikko Lehtonen, którego brat Matias reprezentuje barwy JKH GKS-u Jastrzębie. Gracz ZSC Lions Zurych zagrał krążek wprost na kij Slafkovskiego, a ten wyczekał wyjeżdżającego z fińskiej bramki Juuse Sarosa, minął go i dał Słowacji prowadzenie.
Slafkovský także 4 lata temu w Pekinie otworzył wynik grupowego spotkania Słowaków z Finami. Wówczas nawet strzelił 2 gole, tyle że jego drużyna przegrała 2:6. Później jeszcze uległa rywalom z północy 0:2 w półfinale. Dziś nasi południowi sąsiedzi prowadzili po pierwszej tercji 1:0, mimo że byli zupełnie zdominowani przez nacierających Finów. Ekipa "Suomi" oddała w pierwszych 20 minutach 18 strzałów, ale każdy z nich obronił rewelacyjnie spisujący się Samuel Hlavaj. Słowacy strzelali w pierwszej odsłonie celnie tylko 5 razy. Ale choć przebieg drugiej tercji był bardziej wyrównany, to paradoksalnie w niej właśnie Finlandia doprowadziła do remisu. Na ławkę kar trafił Słowak Matúš Sukeľ, a drużyna Anttiego Pennanena świetnie rozegrała przewagę. Po kapitalnym podaniu Joela Armii Eeli Tolvanen strzelał do odsłoniętej bramki obok bezradnego tym razem Hlavaja.
Mecz rozstrzygnęła jednak trzecia odsłona. A w niej gole strzelali tylko Słowacy. Tego najważniejszego, jak się później okazało, w 48. minucie zdobył Dalibor Dvorský. 20-letni gracz St. Louis Blues pokonał Sarosa, dając Słowacy prowadzenie 2:1. Niedługo później sytuacja Finów jeszcze się pogorszyła. Lider ich formacji obronnej Miro Heiskanen trafił na ławkę kar, a podczas gry w przewadze Slafkovský strzałem przy bliższym słupku zdobył drugiego dla siebie, a trzeciego dla Słowacji gola w meczu. W końcówce Pennanen w desperacji wycofał Sarosa na ławkę, ale skończyło się to komiczną sekwencją wydarzeń, która dała Słowakom czwartego gola. Podopieczni Vladimíra Országha próbowali skierować krążek do bramki, ich rywale starali się go wybić. Przez kilka dobrych sekund gracze obu drużyn mieli problem z trafieniem w "gumę", ale ostatecznie do bramki skierował go "syn marnotrawny" Adam Ružička, który wrócił do słowackiej kadry po tym, jak przed dwoma laty został z niej wykluczony przed Mistrzostwami Świata, gdy w internecie pojawiło się jego nagranie z białym proszkiem, co spowodowało wyrzucenie go przez klub NHL Arizona Coyotes. Występującemu obecnie w Spartaku Moskwa graczowi asystował Slafkovský, który przy ustalającym wynik na 4:1 golu zdobył trzeci dziś punkt. Co ciekawe, 4 lata temu w Pekinie ten ostatni do 7 goli nie dołożył żadnej asysty.
Słowackie media piszą o sensacji, bo tamtejsza reprezentacja ma w składzie tylko 7 graczy klubów NHL, podczas gdy fińska składa się z nich niemal w całości. Fińscy dziennikarze z kolei piszą o katastrofie. Pennanen "winę" za porażkę obrońców tytułu zrzucił na niesamowity występ Hlavaja, który skończył mecz z 39 skutecznymi interwencjami. Na zwycięstwo nad Finami w meczu o punkty Słowacy czekali 22 lata. Poprzednie odnieśli w 2004 roku w spotkaniu grupowym Mistrzostw Świata (5:2). Obie drużyny do gry wrócą w piątek. Słowacy zmierzą się wówczas z Włochami, a Finlandię czeka nordycki klasyk przeciwko Szwecji.
Słowacja - Finlandia 4:1 (1:0, 0:1, 3:0)
1:0 Slafkovský 7:45
1:1 Tolvanen - Armia - Lehkonen 24:15
2:1 Dvorský - Gernát - Liška 47:20
3:1 Slafkovský - Nemec - Dvorský 50:30 (w przewadze)
4:1 Ružička - Tatar - Slafkovský 57:39 (pusta bramka)
Strzały: 25-40.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 11 025.
Czytaj także: