Unia Oświęcim po raz piąty w tym sezonie pokonała Comarch Cracovię. W meczu 37. kolejki TAURON Hokej Ligi biało-niebiescy triumfowali 7:6 po dogrywce, a o losach spotkania przesądził Ołeksandr Peresunko. W końcówce oświęcimianie znaleźli się w solidnych opałach, bo sędziowie po analizie wideo odesłali do szatni Reece’a Scarletta.
To był prawdziwy hokejowy kalejdoskop. Po pierwszej odsłonie 3:2 prowadziły Pasy, po zmianie stron dominowali gospodarze, którzy swoją przewagę udokumentowali czterema trafieniami. Podopieczni Róberta Kalábera mieli wiele szans na to, aby dobić rywala w trzeciej tercji, ale w kluczowych momentach brakowało im zimnych głów i precyzji.
Jednak to, co wydarzyło się w końcówce meczu, wprawiło oświęcimskich kibiców w osłupienie. Po tym, jak Mika Partanen uderzeniem do pustej bramki, z tercji neutralnej, zdobył gola na 7:4, sztab szkoleniowy krakowian poprosił o challenge, sugerując, że Reece Scarlett za swój faul powinien otrzymać karę meczu. Arbitrzy główni po analizie wideo przyznali rację gościom i cofnęli czas o ponad minutę.
Krakowianie stanęli przed świetna szansą. W pięciominutowej przewadze zdobyli dwie bramki i doprowadzili do dogrywki. Przez niemal trzy minuty dodatkowego czasu gry ekipa spod Wawelu również grała w przewadze, ale nie zdołała zamknąć tego spotkania na swoją korzyść. I zapłaciła za to najwyższą cenę.
W sytuacji sam na sam z Szymonem Klimowskim znalazł się Ołeksandr Peresunko, który wymanewrował golkipera Pasów i dał swojemu zespołowi zwycięstwo za dwa punkty. Stało się to na 48 sekund przed zakończeniem dogrywki. Ukraiński skrzydłowy zakończył mecz z dubletem i trafił do siatki po dwunastomeczowym okresie posuchy. Dwie bramki w starciu z Cracovią zdobył też Daniel Olsson Trkulja, dokładając do nich dwie asysty.
O ile w niedzielnym starciu obu ekip na pierwszego - i jak się później okazało jedynego gola - trzeba było poczekać do 58. minuty, to we wtorkowej odsłonie derbów Małopolski tylko w pierwszej odsłonie padło pięć bramek.
Strzelanie już po czterech minutach gry rozwiązał Daniel Olsson Trkulja, który - po niezbyt pewnej interwencji Szymona Klimowskiego - sprytnie "dziubnął" krążek i posłał go do siatki.
Goście odpowiedzieli z nawiązką i w odstępie 71 sekund sposób na Igora Tyczyńskiego znaleźli Eetu Mäki i Damian Kapica. Fiński skrzydłowy zwieńczył sprawnie rozegraną kontrę i przymierzył z korytarza międzybulikowego, a starszy z braci Kapiców poprawił uderzenie Szymona Gumińskiego.
W 12. minucie wyrównał ulubieniec miejscowej publiczności Erik Ahopelto, który zrobił użytek z dogrania Villego Heikkinena. Jednak ostatnie słowo w tej części gry należało do krakowian, a konkretnie do Olliego Valtoli. Fiński napastnik wykorzystał nieporozumienie Oświęcimian i z lewego bulika idealnie przymierzył pod poprzeczkę.
Woda na młyn. Trzy gole w przewadze
Po zmianie stron podopieczni Krystiana Dziubińskiego zaczęli seryjnie łapać kary, z czego biało-niebiescy skrzętnie korzystali. Efekt był taki, że podczas gier w przewagach zdobyli trzy naprawdę ładne gole. Najpierw sposób na Szymona Klimowskiego znalazł Ville Heikkinen, który po sprawnej wymianie krążka posłał trafił pod poprzeczkę.
Z kolei gdy Krakowianie bronili się w trójkę przeciwko piątce zawodników Unii, Ołeksandr Peresunko wyłożył jak na tacy gumę Danielowi Olssonowi Trkulji, a doświadczony Szwed umieścił ją w odsłoniętej części bramki. Chwilę później soczystym i bardzo precyzyjnym uderzeniem z pełnego zamachu popisał się Joe Morrow i było 5:3 dla obecnego lidera TAURON Hokej Ligi.
W 38. minucie szóstego gola dołożył Peresunko, który przełożył sobie krążek na bekhend i umieścił go pod poprzeczką. W tym momencie mogło się wydawać, że jest już po meczu. Ale miejscowi mając rywala na widelcu nie zdołali go na niego nabić i zjeść. Po uderzeniu ukraińskiego skrzydłowego zadźwięczał słupek, w boczną siatkę trafił Nick Moutrey, a fiński atak przekombinował i po szybkiej kontrze szukał zbyt koronkowego rozwiązania. Te niewykorzystane okazje się zemściły.
Przyjezdni powstali z kolan
W 56. minucie nadzieję w serca gości wlał Olli Valtola. W 59. minucie trener Krystian Dziubiński zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza, a do odbitego krążka dopadł Mika Partanen i umieścił go w siatce.
Ale ten gol został anulowany po analizie wideo. Sędziowie sprawdzili, że nieco ponad minutę wcześniej Reece Scarlett, chcąc zatrzymać Fabiana Kapicę uderzył go kijem w okolice krocza. Kanadyjczyk otrzymał karę większą i został odesłany do szatni. Pasy przez pięć minut grały w przewadze, a ich trener poszedł o krok dalej i dwukrotnie decydował się na manewr ze ściągnięciem bramkarza. Efekt? Dwie bramki autorstwa Seana Montgomery’ego i Henry’ego Karjalainena.
Po trafieniu Fina o challenge poprosił Róbert Kaláber, argumentując że Taavi Tiala zagrał gumę do Eetu Mäkiego ręką. Po gruntownej analizie protest szkoleniowca Unii oddalono, a bramkę zaliczono.
Mocne nerwy skrzydłowego Unii
Byliśmy więc świadkami dogrywki. W ciągu niemal trzech minut Krakowianie nie zrobili użytku z gry w przewadze, a tuż po niej do dwóch sytuacji sam na sam doszli gospodarze. Pierwszej nie wykorzystał Andreas Söderberg, a w drugiej Ołeksandr Peresunko zachował się jak profesor i zapewnił swojemu zespołowi zwycięstwo.
KS Unia Oświęcim - Comarch Cracovia 7:6 (2:3, 4:0, 0:3, d. 1:0)
1:0 Daniel Olsson Trkulja - Nick Moutrey, Martin Kasperlík (03:44),
1:1 Eetu Mäki - Sean Montgomery, Henry Karjalainen (09:24),
1:2 Damian Kapica - Szymon Gumiński, Krystian Mocarski (10:35),
2:2 Erik Ahopelto - Ville Heikkinen (11:04),
2:3 Olli Valtola (12:11),
3:3 Ville Heikkinen - Daniel Olsson Trkulja, Andreas Söderberg (23:27, 5/4),
4:3 Daniel Olsson Trkulja - Ołeksandr Peresunko, Ville Heikkinen (30:16, 5/3),
5:3 Joe Morrow - Martin Kasperlík, Nick Moutrey (31:37, 5/4),
6:3 Ołeksandr Peresunko - Daniel Olsson Trkulja, Nick Moutrey (37:06),
6:4 Olli Valtola - Fabian Kapica, Szymon Gumiński (55:36),
6:5 Sean Montgomery - Henry Karjalainen, Oskar Jaśkiewicz (58:30, 5/4),
6:6 Henry Karjalainen (59:36, 5/4),
7:6 Ołeksandr Peresunko (64:12, 4/4).
Sędziowali: Andrzej Nenko, Maciej Gąsienica-Makowski (główni) - Krzysztof Worwa, Kacper Król (liniowi).
Minuty karne: 33-14.
Strzały: 50-31.
Widzów: 1040.
Unia Oświęcim: I. Tyczyński - A. Söderberg, J. Kubeš; N. Moutrey, D. Olsson Trkulja, M. Kasperlík - R. Scarlett (25), R. Diukow (2); M. Partanen (2), V. Heikkinen (2), E. Ahopelto - J. Morrow, L. Matthews; O. Peresunko, R. Galant (2), S. Petráš - M. Mościcki, A. Prusak, K. Prokopiak, M. Kusak oraz A. Ziober.
Trener: Róbert Kaláber
Cracovia: S. Klimowski - M. Bezwiński (2), P. Wajda; H. Karjalainen, S. Montgomery, E. Mäki - O. Jaśkiewicz (6), J. Michalski (2); T. Tiala, O. Valtola, F. Kapica - M. Kruczek, K. Mętel; S. Gumiński, K. Mocarski, D. Kapica (4) - J. Ślusarek, D. Kapa; J. Janeczek, K. Malasiński, A. Dziurdzia.
Trener: Krystian Dziubiński
Czytaj także: