W ramach 37. kolejki TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny GKS Katowice oraz STS Sanok. Mecz obfitował w bramki, które o dziwo nie tylko gromadzili gospodarze.
Od pierwszych minut tempo dyktowali gospodarze. Pierwszą klarowną sytuację na otwarcie wyniku miał Mateusz Michalski, który po faulu podszedł do egzekwowania rzutu karnego. Z tej sytuacji obronną ręką wyszedł Dominik Buczek. Zmarnowana szansa Michalskiego szybko odeszła w niepamięć, gdy po wyjściu na pozycję swoją pierwszą bramkę w sezonie zdobył Kacper Maciaś. Gieksiarze nie zwalniali tempa konsekwentnie tworząc kolejne sytuacje. W 13. minucie jedną z sytuacji wykorzystał kapitan GKS-u. Pasiut oddał mocny strzał z lewej strony przełamując próbującego interweniować bramkarza. Niecałe 4 minuty później dobrze przy bandzie popracował Fraszko, Polak dograł do Andersona, który mocnym i precyzyjnym strzałem zapewnił swojej ekipie trzybramkowe prowadzenie.
Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia gospodarzy. Ian McNulty przymierzył z bulika, zdobywając czwartego gola dla GieKSy. 15 sekund po tym wydarzeniu nastąpiła zmiana w bramce STS-u. Mniej więcej w połowie meczy z lewej strony dobrze pokazał się Chodor, który pewnym strzałem pokonał świeżego bramkarza Sanoka – Filipa Świderskiego.
GKS dalej napierał na podkarpacką drużynę, jednak goście nie zamierzali składać broni. W tym względnie intensywnym widowisku kapitalnie odnalazł się Dawid Wawrzkiewicz. Polak przewracając się oddał strzał zapewniający sanoczanom pierwszą bramkę. Uskrzydleni golem goście mogli jeszcze bardziej zbliżyć się do GKS-u, jednak dogodnej sytuacji nie wykorzystał Huhdanpää. Jak mawia porzekadło – nie dasz, dostaniesz. W 38. minucie GKS wykorzystał przewagę liczebną – Grzegorz Pasiut po raz drugi wpisał się na listę strzelców oddając precyzyjny strzał po asyście Jonasza Hofmana i Patryka Wronki.
W trzeciej tercji przyszło goście po raz pierwszy grali w przewadze, gdyż na ławkę kar został odesłany Verveda. Gra w układzie 5 na 4 ułożyła się po myśli ekipy z Sanoka, akcję sfinalizował Nikołajewicz, oddając strzał z lewego bulika. Katowiczanie odpowiedzieli spokojną, kontrolowaną grą i regularnie testowali Filipa Świderskiego, który kilkukrotnie ratował swój zespół interwencjami. Wynik meczu w 53. minucie ustalił Jakub Hofman po świetnej pracy przy bandzie Maksymiliana Dawida.
GKS Katowice - STS Sanok 7:2 (3:0, 3:1, 1:1)
1:0 Kacper Maciaś - Juho Koivusaari (05:17)
2:0 Grzegorz Pasiut (12:48)
3:0 Stephen Anderson - Bartosz Fraszko, Patryk Wronka (16:54)
4:0 Ian McNulty - Jonasz Hofman, Joona Monto (21:07)
5:0 Błażej Chodor - Bartosz Fraszko, Jean Dupuy (28:09)
5:1 Dawid Wawrzkiewicz - Lauri Huhdanpää, Wiktor Bieda (34:14)
6:1 Grzegorz Pasiut - Jonasz Hofman, Patryk Wronka (37:21, 5/4)
6:2 Igor Nikołajewicz - Krzysztof Bukowski, Jakub Bukowski (43:29, 5/4)
7:2 Jakub Hofman - Maksymilian Dawid (52:13)
Sędziowali: Marcin Polak (główny), Paweł Bajon (główny), Oliwier Kasperek (liniowy), Dawid Kubiszewski (liniowy)
Minuty karne: 2-2
Strzały: 58-22
Widzów: 1242
GKS Katowice: J. Eliasson - A. Runesson, J. Lundegård, M. Bepierszcz, G. Pasiut, B. Fraszko - A. Varttinen, T. Verveda (2), J. Dupuy, S. Anderson, P. Wronka - B. Chodor, Z. Hoffman, I. McNulty, J. Monto, J. Hofman - K. Maciaś, J. Hofman, M. Michalski, M. Dawid, J. Koivusaari.
STS Sanok: D. Buczek ( F. Świderski) - W. Bieda, I. Sitnik, K. Sterbenz, I. Nikołajewicz, K. Bukowski - V. Lähteenmäki (2), W. Wilczok, J. Bukowski, F. Tomiczek, K. Filipek - A. Lizatovic, K. Niemczyk, J. Prokurat, F. Sienkiewicz, M. Kowalczuk - M. Koczera, L. Huhdanpää, D. Wawrzkiewicz.
Czytaj także: