Hokej.net Logo

Burza wokół STS-u Sanok. Prezes odpowiedziała trenerowi i uderzyła w kapitana

Marta Przybysz podczas sesji Rady Miasta Sanok [foto: Patryk Oberc]
Marta Przybysz podczas sesji Rady Miasta Sanok [foto: Patryk Oberc]

Po mocnych słowach Bogusława Rąpały i Jakuba Bukowskiego podczas sesji rady miasta głos zabrała Marta Przybysz. Prezes ekipy z ulicy Królowej Bony stanowczo odniosła się do zarzutów dotyczących zaległości finansowych i nieopłaconych składek ZUS, przedstawiając własną wersję wydarzeń.

Bogusław Rąpała poinformował radnych, że drużyna z grodu Grzegorza ma wobec niego ma trzymiesięczne zaległości finansowe. Poza tym - jak ustalił w ZUS-ie - klub nie odprowadził od jego umowy żadnych składek, choć miał podpisaną umowę o pracę.

Boguś, przepraszam, przedstawiacie sytuację, która nie do końca jest prawdziwa – rozpoczęła Marta Przybysz, prezes STS-u Sanok. Jak wyjaśniła, sprawa rejestracji umowy miała wynikać z błędu księgowego. – Najpierw była umowa zlecenie od 1 do 31 lipca, od 1 sierpnia umowa o pracę. Zostałeś zgłoszony do ZUS-u. Wszystkie składki były płacone, mam na to dowody, czyli przelewy – podkreśliła.

Przybysz przyznała, że pojawiły się problemy techniczne związane ze zmianą systemu, które mogły utrudnić weryfikację danych. Zapowiedziała jednak osobiste wyjaśnienie sprawy z księgową.

Dopilnuję osobiście, żeby to sprawdzić. Jest mi przykro, że słyszę zarzuty, gdy mam informację, że wszystko jest w porządku – zaznaczyła.

Prezes odniosła się także do kwestii zaległości wynagrodzeń trenera. Jej zdaniem nie chodzi o trzy miesiące, ale o maksymalnie dwa. 

Nie masz za trzy miesiące, tylko jak już za dwa: listopad, grudzień. No i dobrze, styczeń, okej – mówiła wprost do trenera.

Sterniczka klubu przyznała, że końcówka roku była dla STS-u bardzo wymagająca pod względem finansowym. Klub miał spory problem, by związać koniec z końcem. Pokazała też symulację, w której informowała radnych, że problemy finansowe zespołu wzięły się też stąd, że lodowisko odwiedza mała liczba kibiców.

Listopad i grudzień były niezwykle trudne. Zero wpływów praktycznie z meczów, spotkań było mniej niż zwykle – tłumaczyła. Jak dodała, zawodnicy mieli być informowani o sytuacji na bieżąco.

W jej ocenie decyzja o wycofaniu się z rozgrywek na cztery mecze przed końcem sezonu budzi spore wątpliwości. Miała żal do zespołu, że jego przedstawiciele powinni przyjść do niej wcześniej i porozmawiać z nią.

Sugerowała publicznie, że w drużynie doszło do podziałów i obwiniła o nie Jakuba Bukowskiego, który był kapitanem zespołu. Podczas rady zdecydowała się publicznie wypomnieć starszemu z braci Bukowskich nieobecności na meczach, a także przywoływała rozmowy z rodzicami zawodników, którzy mieli informować ją o tym, że to właśnie 25-letni skrzydłowy jest prowodyrem niekoniecznie dobrych zachowań. Jakby tego było mało, pokusiła się też o przekazanie radnym informacji, w których "knajpach" pojawiali się zawodnicy, co spotkało się ze zdziwieniem i zniesmaczeniem rajców. 

Prezes STS-u odniosła się też do słów Jakuba Bukowskiego, który stwierdził, że niektórzy zawodnicy grali w klubie za możliwość rozwoju, sprzęt i wyżywienie. Stanowczo podkreśliła, że zawodnicy mieli otrzymywać też kieszonkowe na własne wydatki.

W okresie świątecznym, gdy restauracja była zamknięta, przychodzili do mnie zawodnicy z pytaniem, czy mogą otrzymać pieniądze na obiady. I tak, dawałam im tę pieniądze. Po 20 złotych dziennie – mówiła wprost. – Nie odmówiłam im tego, dawałam z własnej kieszeni, żeby przez ten okres, w którym nie byli karmieni przez restaurację mogli coś zjeść.

Marta Przybysz zapewniała wszystkich, że wbrew pojawiającym się zarzutom zespół był ubezpieczony, bo sama wykupiła mu polisę NNW. Potwierdziła, że kilku zawodników korzystających z pomocy miejscowego szpitala zapaliło się w systemie "na czerwono". Byli to obcokrajowcy, którzy wzięli rachunek za świadczenia lekarskie, a klub je później uregulował.

Wielu radnych zastanawiało się i dopytywało, jak wygląda obecne zadłużenie klubu? Przedstawiciele spółki oraz członkowie rady nadzorczej zasłaniali się klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa. Argumentowali, że upublicznienie takich danych mogłoby zaszkodzić interesom spółki, a więc i klubu. Jednak takie postawienie sprawy spotkało się ze zdecydowaną reakcją radnych, którzy przypominali, że klub działa pod spółką miejską i powinien być w pełni transparentny.

Sterniczka ekipy z Podkarpacia poinformowała też, że obecnie nie pobiera wynagrodzenia za swoją pracę.

Moje pobory są wstrzymane od zeszłego roku, aby nie obciążać spółki. Do momentu aż w sytuacja w spółce się nie unormuje. Pieniądze za moje wynagrodzenie chce odzyskać, bo obecnie dokładam z własnej kieszeni, choćby na paliwo oraz wizyty u sponsorów – wyjaśniła.

 Zaznaczyła też, że klub miało przejąć przedsiębiorstwo z Rzeszowa, jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • PanFan01
    2026-02-12 11:09:32

    Na scenie olimpijskie pojedynki Czechów z Kanadą, albo USA z Łotwą, a tu bęc kolejny fascynujący artykuł o ślicznej pani prezes i jej przygodach, rewelacja :)

  • Olsen
    2026-02-12 11:22:51

    Dajcie juz spokoj z tym STS em,mam tylko pytanie,jak mozna bylo zglosic do rozgrywek druzyne "ktorej nie bylo" i ci co to zrobili powinni zajac sie rozwozeniem ulotek chociaz i to by ich przeroslo !

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe