Reprezentacja Czech nie zamierza podchodzić do starcia z Kanadą w roli statysty. Choć rywale dysponują największą ofensywną siłą turnieju, Czesi wierzą, że zgranie zespołu, doświadczenie ze złotych mistrzostw świata i solidna obsada bramki mogą pozwolić im sprawić niespodziankę już w pierwszym meczu.
– Zdaję sobie sprawę z tego, że to prawdopodobnie najtrudniejszy start, jaki mogliśmy mieć, ale może to być dla nas również pewna przewaga – powiedział napastnik reprezentacji Czech i zawodnik Dallas Stars, Radek Faksa. – Nikt nie wie, czego się spodziewać po tym turnieju przed pierwszym meczem, więc możemy to przekuć w atut.
To optymistyczna perspektywa, ale stanowi argument przemawiający za reprezentacją Czech. Jeśli jest drużyna, która może wystraszyć Kanadę, a może nawet ją pokonać, to jest to taka, która ma w składzie 17 zawodników z drużyny, która zdobyła złoto na Mistrzostwach Świata IIHF w 2024 roku.
– Większość naszych zawodników grała razem na Mistrzostwach Świata, trochę lepiej się znamy – powiedział Faksa. – Nie ma meczów towarzyskich, więc Kanadyjczycy nie mieli okazji się zgrać.
Czechy oczywiście nie mają takiego samego poziomu umiejętności, talentu i głębi składu jak Kanada. Czescy hokeiści zdobyli 267 punktów (84 gole, 183 asysty) w 547 meczach NHL w tym sezonie, z czego 71 punktów (22 gole, 49 asyst) w 52 meczach zaliczył napastnik Boston Bruins David Pastrňák.
Kanadyjczycy zdobyli 1060 punktów (402 gole, 658 asyst) w 1244 meczach, a w składzie mają trzech z czterech najlepszych strzelców ligi: Connor McDavid (96 punktów; 34 gole, 62 asysty), Nathan MacKinnon (93 punkty; 40 goli, 53 asysty) i Macklin Celebrini (81 punktów; 28 goli, 53 asysty).
– Tam jest niesamowita siła i moc, wielu najlepszych zawodników świata – powiedział Pastrnak. – Ostatecznie będziemy musieli skupić się na sobie. To pierwszy mecz, więc trochę potrwa, zanim złapiemy tempo, ale nie wybiegajmy za daleko. Postaramy się zbudować coś na potrzeby play-offów. Oczywiście znamy siłę ofensywną Kanady, wiemy, że wykorzystają każdy nasz błąd. Po prostu będziemy musieli zagrać perfekcyjny mecz, żeby mieć z nimi szansę.
– Mają naprawdę dobry zespół, ale my też – dodaje bramkarz Lukáš Dostál. – Jeśli zagramy jak drużyna, robiąc to, o co proszą trenerzy, mamy szansę.
Czesi mają też lepszych bramkarzy, przynajmniej jeśli spojrzeć na statystyki NHL w tym sezonie. Bramkarze reprezentacji Czech: Karel Vejmelka z Utah Mammoth, Dostal z Anaheim Ducks i Dan Vladar z Philadelphia Flyers, zanotowali łącznie 65 zwycięstw, średnią goli straconych na mecz wynoszącą 2,66 i skuteczność obron na poziomie 90,1 według statystyk NHL.
Kanadyjskie trio: Jordan Binnington z St. Louis Blues, Darcy Kuemper z Los Angeles Kings i Logan Thompson z Washington Capitals, ma na swoim koncie 41 zwycięstw, średnią goli straconych na mecz wynoszącą 2,84 i skuteczność obron na poziomie 89,4 procent według statystyk NHL.
Żadna z drużyn nie ogłosiła jeszcze składu wyjściowego bramkarza na ten mecz.
Czytaj także: