Dobitne słowa napastnika GieKSy. "To był nijaki mecz"
GKS Katowice rozpoczął finał play-off od porażki. W pierwszym meczu o mistrzostwo Polski katowiczanie przegrali z GKS-em Tychy 2:4, a kluczowa dla losów spotkania okazała się druga tercja, w której rywale zdobyli dwa gole.
Po meczu nie brakowało gorzkich słów. Środkowy GieKSy, Stephen Anderson, nie próbował szukać wymówek i otwarcie wskazał największe problemy swojej drużyny.
– To był właściwie nijaki mecz z naszej strony. Nie byliśmy wystarczająco stanowczy – przyznał bez ogródek na antenie klubowej telewizji.
Po pierwszej odsłonie był remis 1:1, bo na trafienie Olafa Bizackiego odpowiedział Patryk Wronka. Po zmianie stron inicjatywę przejęli Tyszanie.
– W drugiej tercji przegrywaliśmy nasze pojedynki i patrzyliśmy, jak rywale nas omijają. Nasz wysiłek nie był wystarczający. Po prostu nie zrobiliśmy tego, co mogliśmy – ocenił Anderson.
Jednym z głównych problemów wicemistrzów Polski była gra w defensywie. Katowiczanie pozwalali przeciwnikom na zbyt wiele, co przełożyło się na wynik.
– Musimy przyjrzeć się rozwiązaniom taktycznym i działaniom obronnym, bo po prostu zostawiamy rywalom zbyt dużo miejsca i czasu na reakcję – zaznaczył Kanadyjczyk.
Środkowy drugiej formacji zwrócił również uwagę na brak odpowiedniej intensywności i stylu gry, który powinien być znakiem rozpoznawczym jego zespołu.
– Pozwalamy im się bawić krążkiem. Musimy częściej wygrywać pojedynki i grać nasz hokej, a nie przyglądać się rywalom – dodał.
Jeden z ofensywnych liderów GieKSy nie szukał usprawiedliwienia w fakcie, że jego zespół rozegrał w fazie play-off cztery spotkania więcej.
– Może zagraliśmy kilka meczów więcej, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. To końcówka sezonu, więc musimy walczyć do końca. Na kolejny mecz wrócić gotowi i zaangażowani – podkreślił.
W trakcie spotkania Anderson został trafiony krążkiem w rękę, ale nie wpłynie to na jego dyspozycję.
– Wszystko jest dobrze. Poczułem ukłucie, ręka na moment zdrętwiała, ale będzie w porządku – wyjaśnił.
Mimo nieudanego początku finałowej rywalizacji w Katowicach nie brakuje wiary. Zespół dobrze zna przeciwnika i jest świadomy, że seria dopiero się rozkręca.
– Wiemy, że to będzie bitwa. Graliśmy już z nimi wiele razy, każdy mecz był wojną. To dobra drużyna, ale my również. Musimy pokazać, że jesteśmy gotowi do walki – zakończył Stephen Anderson.
Czytaj także:
- Kibice, rezerwujcie czas! Najpierw koncert gwiazdy, potem wielka prezentacja Unii Oświęcim
- Tak Unia Oświęcim rozmontowała defensywę rywali. Polski napastnik zdradził kulisy
- Doświadczony obrońca mistrzów Polski uspokoił kibiców. "Nasz dobry czas przyjdzie"
- Niepokojące sceny w meczu Unii Oświęcim. Ważny zawodnik nie dokończył spotkania
- Zagłębie przegrywa na Słowacji. Lider zespołu zdradził, co trzeba poprawić

Komentarze
Lista komentarzy
Cubix7
Nijak bo na tyle wam Tychy pozwoliły. Jesteście gorszą drużyna i dzisiaj liczę na powtórkę z waszej marnej rozrywki 🫵