W trzecim meczu ćwierćfinałowym pomiędzy JKH GKS Jastrzębie a GKS Tychy nie zabrakło emocji i twardej gry. Mistrzowie Polski byli skuteczni pod bramką rywala i konsekwentni w defensywie, a końcówkę spotkania rozgrzał brzydki faul Łukasza Nalewajki na Filipie Komorskim. Tyszanie zwyciężyli 3:1 i objęli prowadzenie w serii do czterech wygranych.
Skuteczny początek mistrzów
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w wysokim tempie. Obie drużyny grały agresywnie w forecheckingu, ale to tyszanie szybciej uporządkowali swoją grę w tercji ataku. W 6. minucie wykorzystali liczebną przewagę. Filip Komorski dobrze ustawił się przed bramką i skutecznym strzałem otworzył wynik meczu.
Gospodarze próbowali odpowiedzieć akcjami skrzydłami i strzałami z dystansu, jednak defensywa GKS Tychy była dobrze zorganizowana. Goście nie panikowali pod pressingiem i mądrze wyprowadzali krążek z własnej tercji.
Cios przed przerwą
JKH miał swoje momenty, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. Tymczasem mistrzowie Polski byli bezlitośni. Pod koniec pierwszej tercji przeprowadzili składną akcję całej formacji, którą wykończył Olli Kaskinen. Fiński defensor uderzył spod niebieskiej a zasłonięty Kaarlehto skapitulował. Tyskiego obrońcę uruchomiło podanie Alana Łyszczarczyka. Jednak wcześniej krążek stracił Petr Bezuska na rzecz Henriego Knuutinena. Strata drugiego gola mocno skomplikowała sytuację jastrzębian.
Druga odsłona przyniosła kolejne minuty walki o każdy metr lodu. Tyszanie kontrolowali tempo spotkania i ograniczali rywali do uderzeń z niegroźnych sektorów. W jednej z kolejnych akcji najlepiej odnalazł się Joel Kerkkänen, który spokojnie objechał bramkę i podwyższył strzałem po lodzie prowadzenie na 3:0.
Nadzieja i nerwy
Na początku trzeciej tercji gospodarze złapali kontakt. W przewadze Matias Lehtonen przymierzył ze skrzydła po krótkim rogu i dał swojej drużynie impuls do odrabiania strat. JKH ruszył odważniej do ataku, częściej zamykał mistrzów w ich tercji i próbował doprowadzić do nerwowej końcówki.
Emocje sięgnęły zenitu po ostrym faulu Łukasza Nalewajki na Filipie Komorskim. Napastnik gospodarzy uderzył kijem trzymanym oburącz w szyję tyszanina. Po tym zdarzeniu przy bandzie zrobiło się gorąco, a zawodnicy obu ekip ruszyli w swoją stronę. Sędziowie musieli szybko studzić nastroje i rozdawać kary.
Kontrola do końca
Mimo naporu gospodarzy GKS Tychy zachował spokój. Goście konsekwentnie grali w defensywie, blokowali strzały i dobrze ustawiali się w środkowej strefie. W końcówce nie pozwolili rywalom na stworzenie klarownych sytuacji.
Ostatecznie mistrzowie Polski wygrali 3:1 i objęli prowadzenie w serii do czterech zwycięstw. Seria nabiera rumieńców, a kolejne spotkanie zapowiada się na jeszcze bardziej zacięte.
JKH GKS Jastrzębie - GKS Tychy 1:3 (0:2, 1:1, 0:0)
0:1 Filip Komorski - Mark Viitanen, Alan Łyszczarczyk (06:19, 5/4)
0:2 Olli Kaskinen - Alan Łyszczarczyk, Henri Knuutinen (19:30)
0:3 Joel Kerkkänen - Mateusz Bryk, Hannu Kuru (30:30, 4/4)
1:3 Matias Lehtonen - Riku Sihvonen, Emil Bagin (38:01, 5/4)
Sędziowali: Patryk Kasprzyk, Przemysław Gabryszak (główni) - Piotr Kot, Eryk Sztwiertnia (liniowi)
Minuty karne: 14-16
Strzały: 30-24
Stan rywalizacji: 2:1 dla GKS-u Tychy
Widzów: 1280
JKH GKS: K. Kaarlehto - A. Alho, E. Bagin, R. Sihvonen, D. Bērziņš, M. Lehtonen - P. Bezuška (2), J. Onak (2), M. Urbanowicz, S. Kiełbicki, J. Ślusarczyk - M. Charvát (2), P. Hanzel, Ł. Nalewajka (6), B. Stolarski (2), R. Nalewajka - F. Wojciechowski, J. Adámek, O. Laszkiewicz, K. Moś, M. Kuzak.
Trener: Rafał Bernacki
GKS Tychy: Ē. Vītols (2) - L. Kovář (2), B. Pociecha (2), J. Kerkkänen (2), H. Kuru, R. Heljanko - O. Kaskinen, V. Kakkonen, A. Łyszczarczyk, D. Paś, H. Knuutinen - O. Viinikainen, M. Bryk, M. Viitanen (4), F. Komorski, J. Jämsen - K. Sobecki, J. Janik, M. Gościński, V. Aliranta (2), B. Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen
Czytaj także: