Półfinałowe mecze play-off są tylko wstępem dla ekip z Sanoka i Krakowa przed planowanym ich starciem o awans do ekstraligi. Trener KH Sanok, Marian Brusil, odpuścił nawet drugi mecz podopiecznych z Zagłębiem Sosnowiec, aby poobserwować finałowego rywala.
Nikt z kibiców nie ma wątpliwości, że w finale I ligi zmierzą się KH Sanok i Cracovia, którym do awansu brakuje tylko jednego zwycięstwa (odpowiednio z Zagłębiem i Polonią Bytom). W niedzielę trener Marian Brusil w towarzystwie kierownika drużyny, Grzegorza Michalewskiego, obserwował wygraną Cracovii w Bytomiu (4-2).
– Zespół z Krakowa jest dobrze poukładany, ale zauważyłem w nim kilka słabszych punktów. Jakich? Muszę to zachować dla swoich zawodników, ale mecz w Bytomiu krakowianie rozstrzygnęli dopiero w samej końcówce, gdy Polonia postawiła wszystko na jedną kartę, wycofując bramkarza – relacjonował trener.
Obiad dla Zagłębia
Tymczasem sanoczanie także trochę męczyli się w Sosnowcu. – Przez dwie tercje chłopcy z Zagłębia walczyli z dużym zacięciem. Jednak jesteśmy pewni, że awans do finału zapewnimy sobie już w piątek – zapewnia Bolesław Wolanin, prezes KH. – Wciąż nie wiemy jeszcze, czy Zagłębie przyjedzie do nas na mecz. W tamtym tygodniu znaleźli pieniądze na autokar, ale musieliśmy im ufundować pomeczową kolację. Jeśli będzie trzeba, zrobimy to ponownie, bo w gorącym okresie przed finałem nie możemy sobie pozwolić na brak gier.
Sędziowie „załatwieni”
Pierwszy mecz finału play-off planowany jest na 12 marca. W tej sprawie prezes KH Sanok odwiedził w ubiegłym tygodniu siedzibę PZHL. – Prosiłem o wyznaczenie na mecze finałowe sędziów z ekstraklasy. Zapewniono mnie, że związek przychyli się do naszej prośby, ale musimy zapłacić arbitrom odpowiednio wyższe stawki. Na finałowych meczach będą także obserwatorzy PZHL-u, czego regulamin nie wymaga – kończy prezes KH.
MaWa
Czytaj także: