W najciekawiej zapowiadającym się meczu 42. kolejki TAURON Hokej Ligi Unia Oświęcim pokonała na własnym lodzie GKS Tychy 3:2. Biało-niebiescy wszystkie trzy bramki zdobyli podczas gier w przewadze, a całe spotkanie było zacięte i wyrównane.
To był mecz rodem z fazy play-off: ciasny, twardy i pełen męskiej walki. Taki, w którym każda ze stron stara się jak najlepiej wykonać swoje założenia taktycznie, nie popełnić rażących błędów i mówiąc dosłownie - przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Emocje były tak duże, że sędziowie musieli mocno temperować czupurnych zawodników obu drużyn i momentami mieli z tym problem. Kolejny już raz przekonaliśmy się, jak ważna w nowoczesnym hokeju jest gra w przewagach. W tym elemencie padły aż cztery z pięciu bramek.
Oba zespoły przystąpiły do spotkania osłabione. W zespole Unii zabrakło przechodzącego rehabilitację po urazie Łukasza Krzemienia oraz Kacpra Prokopiaka, który w meczu pierwszej ligi UHT Sabers Oświęcim – Opole United stoczył bójkę i został zawieszony.
Nie wystąpili też Kanadyjczycy Reece Scarlett, Joe Morrow i Nick Moutrey, którzy w związku z problemami wizowymi wrócą do klubu w ciągu najbliższych dni.
Trener Pekka Tirkkonen nie mógł skorzystać z usług chorych Olafa Bizackiego. Bartłomieja Pociechy i Joela Kerkkänena. W zespole trójkolorowych zadebiutowali dziś dwaj napastnicy: Jusso Jämsen i Valtteri Aliranta.
Ach te przewagi!
W pierwszej odsłonie nie obejrzeliśmy bramek, co było zasługą dobrze dysponowanych golkiperów: Linusa Lundina i Ēriksa Vītolsa. Więcej jakości zaprezentowali Tyszanie, ale nie szła ona w parze ze skutecznością. Z kolei Oświęcimianie nie wykorzystali dwóch power playów.
Gole padły dopiero po przerwie, a warunkiem ich zdobycia były właśnie gry w przewagach. Jako pierwsi ukłuli biało-niebiescy, którzy w 22. minucie wykorzystali grę pięciu na trzech. Fantastycznym uderzeniem z korytarza międzybulikowego popisał się Jakub Kubeš i utonął w ramionach swoich kolegów. Dodajmy, że guma trafiła w samo okienko, więc Vītols nie miał większych szans na skuteczną obronę tego strzału.
Gospodarze siedem minut później powtórzyli swój wyczyn i podwyższyli na 2:0. Tym razem w ogromnym zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Mika Partanen, a to trafienie zostało zaliczone po analizie wideo.
Radość oświęcimskich hokeistów ostudził Filip Komorski, który podczas wykluczenia Samuela Petráša, zdobył kontaktowego gola. Kapitan trójkolorowych dobrze popracował przed bramką i "przekierował" uderzenie Dominika Pasia.
Walka do samego końca
Sporych emocji dostarczyła trzecia odsłona. W myśl obowiązującego scenariusza znów obejrzeliśmy gola w przewadze. Zdobył go Andreas Söderberg, pokazując, że potrafi przymierzyć z nadgarstka. Dla szwedzkiego obrońcy był to ósmy już gol w tym sezonie!
Sztab szkoleniowy gości starał się ratować sytuację i na 188 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza i wprowadzeniem do gry dodatkowego napastnika. Nadzieję w serca mistrzów Polski wlał Alan Łyszczarczyk, uderzając z prawego bulika. Później trwało oblężenie oświęcimskiej bramki, ale miejscowi zaimponowali ofiarnością i poświęceniem.
Końcówkę spotkania oświęcimscy kibice obejrzeli już na stojąco i po chwilach nerwów rozpoczęli ze swoimi ulubieńcami świętowanie tego ważnego triumfu. W tabeli robi się coraz ciekawiej.
KS Unia Oświęcim - GKS Tychy 3:2 (0:0, 2:1, 1:1)
1:0 Jakub Kubeš - Mika Partanen, Martin Kasperlík(21:51, 5/3),
2:0 Mika Partanen - Samuel Petráš, Roman Rác (28:52, 5/3),
2:1 Filip Komorski - Dominik Paś, Valtteri Kakkonen (32:52, 5/4),
3:1 Andreas Söderberg - Daniel Olsson Trkulja, Ville Heikkinen (49:08, 5/4),
3:2 Alan Łyszczarczyk - Olli Kaskinen, Dominik Paś (58:00, 6/5).
Sędziowali: Wojciech Czech, Paweł Kosidło (główni) - Łukasz Sośnierz, Eryk Sztwiertnia (liniowi).
Minuty karne: 6-16.
Strzały: 24-34.
Widzów: 3750.
Unia Oświęcim: L. Lundin - A. Söderberg, L. Matthews (2); S. Petráš (2), D. Olsson Trkulja, O. Peresunko - A. Mäkelä, R. Diukow; M. Partanen, V. Heikkinen, E. Ahopelto - J. Kubeš, B. Florczak; M. Kasperlík (2), R. Rác, A. Prusak - M. Mościcki; A. Ziober, R. Galant, M. Kusak.
Trener: Róbert Kaláber
GKS Tychy: Ē. Vītols - L. Kovář, M. Bryk; J. Jämsen, H. Kuru (4), R. Heljanko - O. Kaskinen, V. Kakkonen; A. Łyszczarczyk (2), D. Paś, H. Knuutinen - J. Walli (4), O. Viinikainen (4); M. Viitanen, F. Komorski (2), B. Jeziorski - K. Sobecki; M. Gościński, V. Aliranta, J. Janik oraz R. Drabik.
Trener: Pekka Tirkkonen
Czytaj także: