Hokej.net Logo
KWI
24
KWI
25
KWI
29

Upokorzyli rywala i są o krok od awansu po 19 latach. Kolejny zespół już w drugiej rundzie

2026-04-27 07:07 NHL
Radość zawodników Buffalo Sabres
Radość zawodników Buffalo Sabres

15 długich lat czekali kibice Buffalo Sabres na powrót drużyny do play-off NHL. Teraz, po wczorajszym upokorzeniu wielkiego rywala, "Szable" są o krok od zwycięstwa w serii, co nie zdarzyło im się od niemal dwóch dekad. Ostatniej nocy poznaliśmy też kolejnego uczestnika drugiej rundy play-off.

Sabres w tym sezonie wreszcie przerwali rekordowo długą serię bez awansu do rywalizacji postsezonowej, w której po raz ostatni byli w 2011 roku. W pierwszej rundzie najlepszy w rozgrywkach zasadniczych zespół dywizji atlantyckiej trafił na Boston Bruins. Obie drużyny wygrały po jednym meczu w Buffalo, ale 2 spotkania w Bostonie padły łupem gości z Buffalo. Wczoraj podopieczni Lindy'ego Ruffa rozbili rywala na jego terenie, wygrywając aż 6:1 i podwyższając prowadzenie w całej rywalizacji na 3-1. Goście już w pierwszej tercji strzelili 4 gole, a rywalom pozwolili na honorowe trafienie dopiero w ostatniej minucie spotkania. Bowen Byram, Josh Doan, Peyton Krebs i Alex Tuch zdobyli po golu i zanotowali po asyście, strzelali też Zach Benson i Beck Malenstyn, a bramkarz Alex Lyon obronił 23 z 24 strzałów. Dla Bensona, Doana i Malenstyna wczorajsze gole były pierwszymi w play-off NHL. Zespół Sabres w nocy z wtorku na środę polskiego czasu we własnej hali stanie przed szansą wygrania całej serii play-off. "Szablom" nie udało się to od 2007 roku, gdy eliminowały obie drużyny z Nowego Jorku - Islanders i Rangers.

Boston Bruins - Buffalo Sabres 1:6 (0:4, 0:0, 1:2)
Kuraly (60.) - Krebs (5.), Doan (8.), Benson (10.), Byram (15.), Malenstyn (46.), Tuch (47.)
Stan serii: 1-3. Piąty mecz w nocy z wtorku na środę w Buffalo.

Do Carolina Hurricanes w drugiej rundzie play-off dołączył zespół Colorado Avalanche. Najlepsza ekipa sezonu zasadniczego NHL ostatniej nocy pokonała na wyjeździe Los Angeles Kings 5:1 w czwartym meczu serii i skompletowała wygraną 4-0 w całej rywalizacji. Największy gwiazdor "Avs" Nathan MacKinnon, który po 3 pierwszych spotkaniach miał na koncie tylko punkt za asystę, tym razem "odpalił" i strzelił 2 gole oraz raz asystował. Dla gości strzelali też liderzy ich formacji obronnej Cale Makar i Devon Toews, a oprócz nich także napastnik Nicolas Roy. Stojący w bramce Scott Wedgewood zatrzymał 24 z 25 strzałów rywali. Otwierający wynik gol MacKinnona był dopiero pierwszym (i jedynym) zdobytym przez Avalanche w przewadze w całej serii. W pierwszych 3 spotkaniach drużyna Jareda Bednara nie wykorzystała żadnej z 9 gier w liczebniejszym składzie. Rywalem ekipy z Denver w drugiej rundzie play-off w konferencji zachodniej będzie zwycięzca pary Dallas Stars - Minnesota Wild, w której po 4 spotkaniach jest remis 2-2. Kings w całej serii zdobyli tylko 5 goli. Wczorajszy mecz był ostatnim w karierze kapitana drużyny z Los Angeles Anže Kopitara, który już wcześniej ogłosił, że kończy z zawodowym uprawianiem hokeja.

Los Angeles Kings - Colorado Avalanche 1:5 (0:1, 1:1, 0:3)
Edmundson (34.) - MacKinnon (14.), (55.), Makar (26.), Roy (44.), Toews (47.)
Stan serii: 0-4. Awans Colorado Avalanche.

Zespół Tampa Bay Lightning odwrócił losy wyjazdowego meczu numer 4 serii z Montréal Canadiens i doprowadził do remisu 2-2 w całej rywalizacji. Przegrywająca 1-2 w serii "Błyskawica" w drugiej tercji wczorajszego spotkania przegrywała już 0:2, ale najpierw w ostatniej minucie tej części spotkania Jake Guentzel zdobył gola kontaktowego, a w trzeciej odsłonie Brandon Hagel trafił 2 razy, co pozwoliło gościom wygrać 3:2. Jego zwycięski gol z 56. minuty był mocno szczęśliwy, bo walcząc o pozycję przed bramką został trafiony w klatkę piersiową krążkiem wystrzelonym przez Nikitę Kuczerowa. Hagel zdobywał gole we wszystkich 4 spotkaniach serii i z 6 trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzeleckiej play-off. Mecz numer 4 był pierwszym w tej rywalizacji, którego nie rozstrzygnęła dogrywka. Za to w każdym z 4 spotkań zwycięstwo odnosił zespół, który wcześniej przegrywał. Ekipa Lightning odzyskała przewagę własnej tafli i spróbuje ją wykorzystać w 5. spotkaniu, które odbędzie się w Tampie w środę.

Montréal Canadiens - Tampa Bay Lightning 2:3 (0:0, 2:1, 0:2)
Bolduc (31.), Caufield (34.) - Guentzel (40.), Hagel (42.), (56.)
Stan serii: 2-2. Piąty mecz w nocy ze środy na czwartek w Tampie.

Zespół Edmonton Oilers, który w dwóch poprzednich sezonach grał w finale Pucharu Stanleya, jest o krok od odpadnięcia z tegorocznej rywalizacji już w pierwszej rundzie. "Nafciarze" tej nocy przegrali na wyjeździe 3:4 z Anaheim Ducks i w całej serii przegrywają już 1-3 przed meczem numer 5, który rozegrają u siebie w nocy z wtorku na środę. Ryan Poehling zdobył zwycięskiego gola dla "Kaczorów" w 3. minucie dogrywki. Po jego strzale z ostrego kąta krążek odbił się od łyżwy obrońcy Oilers Darnella Nurse'a, a następnie pod łyżwą bramkarza gości Tristana Jarry'ego znalazł się w okolicach linii bramkowej. Sędziowie na lodzie pokazali, że gola nie było, ale po analizie wideo zapadła decyzja, że "guma" minimalnie przekroczyła linię. Wcześniej gospodarze nawet przez chwilę nie prowadzili. Najpierw odrobili straty z wyniku 0:2, a gdy rywale znów wyszli na prowadzenie, Jeffrey Viel doprowadził do dogrywki golem zdobytym w 54. minucie. Dla zwycięzców trafiali także Cutter Gauthier i Mikael Granlund. Ducks we wtorek będą mieli szansę wygrać serię play-off po raz pierwszy od 2017 roku, gdy w drugiej rundzie pokonali 4-3 właśnie rywala z Edmonton.

Anaheim Ducks - Edmonton Oilers 4:3 (0:2, 2:0, 1:1, 1:0)
Gauthier (28.), Granlund (39.), Viel (54.), Poehling (63.) - Kapanen (1.), Nugent-Hopkins (7.), Bouchard (44.)
Stan serii: 3-1. Piąty mecz w nocy z wtorku na środę w Edmonton.

Zwycięski gol Ryana Poehlinga w dogrywce:

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe