"Zawsze druhna, nigdy panna młoda" – te słowa Matthew Tkachuka do Leona Draisaitla obiegły świat. Ale to może być dopiero początek. USA mogą wpaść na Kanadę w półfinale olimpijskiego turnieju. A bracia Tkachuk już podgrzewają atmosferę.
Podczas meczu USA – Niemcy mikrofony wyłapały moment, który momentalnie stał się wiralem. Matthew Tkachuk rzucił w stronę Leona Draisaitla krótkie, ale wyjątkowo celne zdanie:
– „Always the bridesmaid, eh, Leon? Always the bridesmaid, never the bride.”
Czyli: „Zawsze druhna, nigdy panna młoda.”
To nie był przypadek. Draisaitl dwukrotnie przegrał finał Pucharu Stanleya z Florida Panthers, drużyną Tkachuka. Amerykanin doskonale wiedział, gdzie uderzyć. Trafił w punkt najbardziej wrażliwy.
Ale im dłużej trwa turniej, tym bardziej widać, że to coś więcej niż personalna szpila.
To może być wstęp do półfinałowej wojny
Drabinka olimpijska układa się w sposób, który może doprowadzić do hitowego półfinału USA – Kanada. A jeśli do tego dojdzie, iskry polecą jeszcze przed pierwszym wznowieniem.
Bo bracia Tkachuk – Matthew i Brady – nie ograniczają się wyłącznie do zaczepiania Niemców. Od początku turnieju wysyłają sygnały również w stronę Kanadyjczyków. Uśmiechy po gwizdkach, drobne prowokacje pod bramką, komentarze w stylu „zobaczymy ich później”. To klasyczna gra mentalna.
Matthew od lat żyje z roli czarnego charakteru. Brady w reprezentacji przejmuje podobną funkcję. Dwóch Tkachuków w jednym turnieju to mieszanka wybuchowa – zwłaszcza gdy po drugiej stronie stoi drużyna naszpikowana gwiazdami NHL.
Kanada nie zapomina
Kanadyjczycy nie potrzebują dodatkowej motywacji. Ale gdy ktoś zaczyna podważać ich dominację – reagują. A Tkachukowie właśnie testują granice.
Co więcej, Draisaitl jest jednym z najbliższych przyjaciół i klubowych partnerów kilku kanadyjskich liderów. Szpila w Niemca może zostać odebrana szerzej – jako element większej narracji: USA wchodzi do turnieju bez kompleksów i z nastawieniem na mentalne przejęcie kontroli.
Wojna nerwów dopiero się zaczyna
Hokej olimpijski to nie tylko systemy, formacje i power play. To również psychologia. Amerykanie pokazują, że chcą grać twardo – również słowem.
Jeśli dojdzie do półfinału USA – Kanada, atmosfera będzie gęsta jak marcowy lód w play-offach. A jedno jest pewne: gdy na tafli pojawią się Tkachukowie, nikt nie będzie się nudził.
Turniej wchodzi w decydującą fazę. I wygląda na to, że największe hity mogą paść jeszcze zanim padnie pierwszy gol.
Czytaj także: