Hokej.net Logo
KWI
10
KWI
11
KWI
17
KWI
18
KWI
24
KWI
25

"W szatni była cisza". Kluczowy zawodnik KH Energi Toruń po dramatycznej serii z Unią

Rusłan Baszyrow / fot: Łukasz Długosz
Rusłan Baszyrow / fot: Łukasz Długosz

Hokeiści KH Energi Toruń byli o krok od półfinału TAURON Hokej Ligi. Ostatecznie po siedmiu meczach przegrali z Unią Oświęcim 3:4, a o losach rywalizacji przesądziła dogrywka w decydującym spotkaniu. Jednym z bohaterów Torunian był Rusłan Baszyrow, który w trzeciej tercji doprowadził do wyrównania. Po meczu nie krył emocji i opowiadał o walce, cierpieniu oraz ciszy, jaka zapanowała w szatni.

Powrót z 0:2 i ogromny niedosyt

Torunianie źle rozpoczęli decydujący mecz serii. Po pierwszej odsłonie przegrywali 0:2 i musieli gonić wynik. Zespół pokazał jednak charakter i doprowadził do wyrównania. W drugiej odsłonie kontaktowego gola zdobył Denis Fjodorovs, przekierowując uderzenie Illi Korenczuka. W 46. minucie drugiego gola dla KH Energi zdobył Rusłan Baszyrow. Kazachski skrzydłowy podczas gry w przewadze przymierzył pod poprzeczkę i pokonał bramkarza rywali. Sam zawodnik przyznał jednak, że początek spotkania ustawił torunian w trudnej sytuacji.

Trochę źle zaczęliśmy, popełniliśmy błąd i straciliśmy dwie bramki. Wiedzieliśmy, że nie mamy już czego oszczędzać i musimy zrobić wszystko, żeby wrócić do gry. Może zabrakło trochę sił, może trochę szczęścia. W hokeju często jest tak, że wszystko jest pięćdziesiąt na pięćdziesiąt: krążek może się dobrze odbić albo stworzyć kontrę – przyznał 28-letni napastnik.

Dogrywka to zawsze loteria

Decydujący mecz zakończył się dopiero w dogrywce. W niej więcej dogodnych szans wykreowali sobie biało-niebiescy i w pewnym momencie mogło się wydawać, że zostaną ukarani za swoją nieskuteczność, zwłaszcza po niewykorzystanej okazji przez Andreasa Söderberga, który mając przed sobą odsłoniętą bramkę trafił w podstawę bramki.

W dogrywkach wszystko może się zdarzyć, zwłaszcza tych rozgrywanych systemem trzech na trzech Niedawno oglądaliśmy finał olimpijski Kanady ze Stanami Zjednoczonymi. Na lodzie byli najlepsi zawodnicy świata - Makar, McDavid i MacKinnon, a mimo to zgubili krążek i stracili bramkę. Takie rzeczy zdarzają się każdemu. To wielka szkoda, ale my nie możemy doprowadzać do takich sytuacji. Musimy wcześniej rozstrzygać mecze na swoją korzyść – zaznaczył Rusłan Baszyrow.

Cierpienie jako plan na serię

Torunianie w tej serii często musieli się bronić. Unia oddawała zdecydowanie więcej strzałów, ale zawodnicy KH Energi imponowali ofiarnością i dyscypliną taktyczną. Napastnik "Stalowych Pierników" tłumaczył nam, że zmiana stylu gry była efektem pracy nowego sztabu szkoleniowego.

Nowy trener od początku położył duży nacisk na obronę. Poprzedni szkoleniowiec chciał grać bardziej ofensywnie. Strzelaliśmy dużo goli, ale też dużo traciliśmy. W play-offach taki styl jest trudny do utrzymania – wyjaśnił.

W przygotowaniach do tej rywalizacji ważne było także jedno słowo, które trener wprowadził do szatni.

Nasz szkoleniowiec często używał określenia "sisu". W Finlandii to oznacza cierpliwość i wytrzymałość - taką zdolność do cierpienia nawet wtedy, gdy wydaje się, że już nie można. Próbowaliśmy to wprowadzić u nas. Wiedzieliśmy, że rywale mają ogromne doświadczenie, zawodników z NHL czy KHL. Naszą szansą była mentalna siła i cierpliwość – opowiadał.

Cisza w szatni

Po końcowej syrenie na lodzie było widać ogromne emocje. Bramkarz Anton Svensson nie krył łez, a pocieszali go nawet jego rodacy... występujący w Unii. Po zakończeniu spotkania i przemowie trenera w szatni zapanowała zupełna cisza.

Trener powiedział nam tylko, że jest z nas dumny. Ja też jestem dumny z chłopaków, bo zostawiliśmy na lodzie kawał serca. Każdy to widział. Walczyliśmy do końca – powiedział Baszyrow.

W szatni była cisza. I w sumie chyba nadal jest cisza. Minęło już pół godziny i nikt nic nie mówi. Atmosfera jest ciężka, ale takie jest sportowe życie.

Lekcja na przyszłość

Mimo porażki torunianie zebrali wiele pochwał za postawę w serii z Unią. Zespół walczył ofiarnie, blokował strzały i do samego końca utrzymywał rywalizację na styku.

Teraz trzeba wyciągnąć wnioski. Naszą pracą jest rozwijać się jako zawodnicy i jako ludzie. To musi być dla nas dobra lekcja, żeby w przyszłości nie doprowadzać do sytuacji, w której wszystko zależy od jednego momentu – zakończył skrzydłowy KH Energi Toruń.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 5

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Chinchill
    2026-03-13 21:14:42

    Zgadza się, byliście godnym przeciwnikiem. Wasi kibice są na pewno z Was dumni. Do zobaczenia w przyszłym sezonie.

  • KOS46
    2026-03-13 21:26:22

    To była piękna, emocjonująca seria. Niby przeważaliśmy w każdym meczu, ale Toruń potrafił się zawsze podnieść i odpowiedzieć. Podjęli walkę, grali ofiarnie, ambitnie i skutecznie. Zrobili na oświecimskich kibicach niesamowite wrażenie. Ktoś musiał wygrać... Fajni kibice, świetna atmosfera na trybunach, kuluarowe rozmowy bez spiny. Dobra seria, choć w ostatnim meczu stan przedzawałowy jak w finale 2024.

  • franek_dolas
    2026-03-13 23:09:43

    Brawo Toruń 👏.

  • Keny
    2026-03-14 11:32:37

    Sercem byłem za KHT, choć niby Oświęcim ma bliżej, ale nie podoba mi się w tym sezonie styl Uni.
    Oprócz tegi 15 niezłych obcokrajowców i pičowaty coach, który nie nadąża za hokejowym światem. Co on może powiedzieć zawodnikom klasy Heikkinena czy Ahopelto? Wygrał samograjami w dogrywce. Powiem, szkoda. Nie jestem pewien, czy to tędy droga do rozwoju hokeja w Oświęcimiu. Mam nadzieję, że Unia zakontraktuje trenera z jajami, bo ma na to. Brawo Toruń za walkę i poświęcenie.

  • KuzynKSU
    2026-03-14 19:06:59

    Brawo Toruń.
    Dziękuję za rywalizację.
    Godny przeciwnik.
    Macie świetny sklad.
    Do następnego sezonu.
    Dzięki

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe