Hokeiści KH Energi Toruń byli o krok od półfinału TAURON Hokej Ligi. Ostatecznie po siedmiu meczach przegrali z Unią Oświęcim 3:4, a o losach rywalizacji przesądziła dogrywka w decydującym spotkaniu. Jednym z bohaterów Torunian był Rusłan Baszyrow, który w trzeciej tercji doprowadził do wyrównania. Po meczu nie krył emocji i opowiadał o walce, cierpieniu oraz ciszy, jaka zapanowała w szatni.
Powrót z 0:2 i ogromny niedosyt
Torunianie źle rozpoczęli decydujący mecz serii. Po pierwszej odsłonie przegrywali 0:2 i musieli gonić wynik. Zespół pokazał jednak charakter i doprowadził do wyrównania. W drugiej odsłonie kontaktowego gola zdobył Denis Fjodorovs, przekierowując uderzenie Illi Korenczuka. W 46. minucie drugiego gola dla KH Energi zdobył Rusłan Baszyrow. Kazachski skrzydłowy podczas gry w przewadze przymierzył pod poprzeczkę i pokonał bramkarza rywali. Sam zawodnik przyznał jednak, że początek spotkania ustawił torunian w trudnej sytuacji.
– Trochę źle zaczęliśmy, popełniliśmy błąd i straciliśmy dwie bramki. Wiedzieliśmy, że nie mamy już czego oszczędzać i musimy zrobić wszystko, żeby wrócić do gry. Może zabrakło trochę sił, może trochę szczęścia. W hokeju często jest tak, że wszystko jest pięćdziesiąt na pięćdziesiąt: krążek może się dobrze odbić albo stworzyć kontrę – przyznał 28-letni napastnik.
Dogrywka to zawsze loteria
Decydujący mecz zakończył się dopiero w dogrywce. W niej więcej dogodnych szans wykreowali sobie biało-niebiescy i w pewnym momencie mogło się wydawać, że zostaną ukarani za swoją nieskuteczność, zwłaszcza po niewykorzystanej okazji przez Andreasa Söderberga, który mając przed sobą odsłoniętą bramkę trafił w podstawę bramki.
– W dogrywkach wszystko może się zdarzyć, zwłaszcza tych rozgrywanych systemem trzech na trzech Niedawno oglądaliśmy finał olimpijski Kanady ze Stanami Zjednoczonymi. Na lodzie byli najlepsi zawodnicy świata - Makar, McDavid i MacKinnon, a mimo to zgubili krążek i stracili bramkę. Takie rzeczy zdarzają się każdemu. To wielka szkoda, ale my nie możemy doprowadzać do takich sytuacji. Musimy wcześniej rozstrzygać mecze na swoją korzyść – zaznaczył Rusłan Baszyrow.
Cierpienie jako plan na serię
Torunianie w tej serii często musieli się bronić. Unia oddawała zdecydowanie więcej strzałów, ale zawodnicy KH Energi imponowali ofiarnością i dyscypliną taktyczną. Napastnik "Stalowych Pierników" tłumaczył nam, że zmiana stylu gry była efektem pracy nowego sztabu szkoleniowego.
– Nowy trener od początku położył duży nacisk na obronę. Poprzedni szkoleniowiec chciał grać bardziej ofensywnie. Strzelaliśmy dużo goli, ale też dużo traciliśmy. W play-offach taki styl jest trudny do utrzymania – wyjaśnił.
W przygotowaniach do tej rywalizacji ważne było także jedno słowo, które trener wprowadził do szatni.
– Nasz szkoleniowiec często używał określenia "sisu". W Finlandii to oznacza cierpliwość i wytrzymałość - taką zdolność do cierpienia nawet wtedy, gdy wydaje się, że już nie można. Próbowaliśmy to wprowadzić u nas. Wiedzieliśmy, że rywale mają ogromne doświadczenie, zawodników z NHL czy KHL. Naszą szansą była mentalna siła i cierpliwość – opowiadał.
Cisza w szatni
Po końcowej syrenie na lodzie było widać ogromne emocje. Bramkarz Anton Svensson nie krył łez, a pocieszali go nawet jego rodacy... występujący w Unii. Po zakończeniu spotkania i przemowie trenera w szatni zapanowała zupełna cisza.
– Trener powiedział nam tylko, że jest z nas dumny. Ja też jestem dumny z chłopaków, bo zostawiliśmy na lodzie kawał serca. Każdy to widział. Walczyliśmy do końca – powiedział Baszyrow.
– W szatni była cisza. I w sumie chyba nadal jest cisza. Minęło już pół godziny i nikt nic nie mówi. Atmosfera jest ciężka, ale takie jest sportowe życie.
Lekcja na przyszłość
Mimo porażki torunianie zebrali wiele pochwał za postawę w serii z Unią. Zespół walczył ofiarnie, blokował strzały i do samego końca utrzymywał rywalizację na styku.
– Teraz trzeba wyciągnąć wnioski. Naszą pracą jest rozwijać się jako zawodnicy i jako ludzie. To musi być dla nas dobra lekcja, żeby w przyszłości nie doprowadzać do sytuacji, w której wszystko zależy od jednego momentu – zakończył skrzydłowy KH Energi Toruń.
Czytaj także: