W swoim drugim meczu w tegorocznej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów GKS Tychy przegrał na wyjeździe z ZSC Lions Zurych 0:4. "Lwy" dominowały od samego początku, a tyszanie swoje braki starali się nadrobić ambicją i ofiarnością.
Pekka Tirkkonen zdecydował się na kilka roszad w składzie trójkolorowych. W pierwszej formacji postawił na Rasmusa Heljankę, któremu partnerowali Hannu Kuru i Henri Knuutinen. Z kolei Alan Łyszczarczyk i Filip Komorski zagrali w trzecim ataku u boku Dominika Pasia. W meczowym zestawieniu nie znaleźli się Olaf Bizacki i Bartłomiej Jeziorski.
Mistrzowie Szwajcarii - a za zarazem zwycięzcy ostatniej edycji HLM - od samego początku narzucili tyszanom swój styl gry. Częściej byli przy krążku, grali szybciej i stworzyli sobie więcej okazji. Słowem - w ich grze można było dostrzec ogromną jakość. Zespół z piwnego miasta skupił się przede wszystkim na destrukcji, a swoich szans szukał głównie w kontrach.
Gospodarze w pierwszej odsłonie oddali ponad cztery razy więcej strzałów od tyszan (17-4) i zasłużenie prowadzili 2:0. Tomáša Fučíka pokonali kolejno Sven Andrighetto (5. minuta) i Rūdolfs Balcers (20.).
Andrighetto objechał bramkę i próbował dogrywać do Denisa Malgina, ale Olli Kaskinen tak niefortunnie przeciął gumę, że znalazła się ona w siatce. Z kolei 28-letni Łotysz ze stoickim spokojem wykorzystał sytuację sam na sam, wykonując zwód na bekhend i przepuszczając gumę między parkanami golkipera GKS-u Tychy. Do bramkarza reprezentacji Polski kilka uśmiechnęło się też szczęście. Tak było przy strzale Jespera Frödéna, po którym krążek odbił się od poprzeczki.
Zjawiskowe gole
W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił. Stroną dominującą były "Lwy" z Zurychu, które chciały jak najszybciej podwyższyć prowadzenie. Fučík dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków, ale w 26. minucie skapitulował po raz trzeci. Sven Andrighetto zagrał do Mikko Lehtonena, a ten soczystym i bardzo precyzyjnym uderzeniem z korytarza międzybulikowego umieścił gumę w siatce.
Na początku ostatniej odsłony czwartego gola dołożył Justin Sigrist i to była kropka nad "i". 26-letni napastnik przejął krążek, popędził do tyskiej tercji i pociągnął z nadgarstka. Krążek zatrzepotał w siatce ku uciesze fanów. Golkiper trójkolorowych do końca meczu nie dał się już pokonać, choć Szwajcarzy nacierali. W całym spotkaniu obronił aż 42 uderzenia i to dzięki niemu tyszanie nie przegrali wyżej.
Mistrzom Polski nie udało się zdobyć honorowego gola. Najlepsze okazje zmarnowali w trzeciej tercji Alan Łyszczarczyk, który próbował uderzać z prawego bulika, oraz Matias Lehtonen. Fiński skrzydłowy, podczas gry w przewadze, odwrócił się z krążkiem i próbował na raty pokonać Šimona Hrubca. Czech błysnął refleksem i w odpowiednim momencie dostawił parkan do słupka.
ZSC Lions Zurych - GKS Tychy 4:0 (2:0, 1:0, 1:0)
1:0 Sven Andrighetto - Denis Malgin (04:23),
2:0 Rūdolfs Balcers - Jesper Frödén, Dean Kukan (19:19),
3:0 Mikko Lehtonen - Sven Andrighetto, Denis Malgin (25:05),
4:0 Justin Sigrist (40:20).
Minuty karne: 2-6.
Strzały: 46-20.
Widzów: 7846.
ZSC Lions: Š. Hrubec - C. Marti, D. Kukan; S. Andrighetto, D. Malgin, J. Sigrist - J. Schwendeler, M. Lehtonen; R. Balcers, D. Grant, J. Frödén - P. Geering, D. Trutmann (2); W. Riedi, T. Bader, P. Åberg - T. Bünzli, D. Olsson; J. Henry, N. Baechler, C. Baltisberger.
Trener: Marco Bayer
GKS Tychy: T. Fučík - O. Viinikainen, V. Kakkonen (2); H. Knuutinen (2), H. Kuru, R. Heljanko - O. Kaskinen, M. Bryk; M. Lehtonen, J. Monto, M. Viitanen - J. Walli, B. Pociecha; A. Łyszczarczyk, F. Komorski, D. Paś (2) - K. Sobecki; J. Janik, M. Ubowski, M. Gościński oraz S. Kucharski.
Trener: Pekka Tirkkonen.
Czytaj także: